KKS Lech Poznań

Czy zgody są trudnym przeciwnikiem dla Lecha?

dodał: Pinus dnia mar.04, 2010 18:50, kategoria Artykuły tematyczne, Publikacje, Zapowiedź meczu

Jak Lech radzi sobie w ,,meczach przyjaźni"?

Już w sobotę kolejny ligowy mecz Lecha, tym razem już u siebie, z Cracovią. Z jednej strony ogromna radość, a z drugiej, jednak strach co może wydarzyć się w tzw. meczach przyjaźni, a trzeba przyznać, że wcześniej działo się dużo i to niekonieczne dobrze dla naszej drużyny. Przyjrzyjmy się zatem, jak Kolejorz radzi sobie spotkaniach z drużynami zgód. Zapraszam.

Obie drużyny spotkały się po powrocie do Ekstraklasy pierwszy raz w sezonie 2004/2005.  Zarówno przy okazji spotkania w Poznaniu, jak i Krakowie, Cracovia nie dała szans Lechowi, w obu przypadkach wygrywając pewnie 2:0. Było to pierwsza tak udowodniona wyższość jednej z drużyn od sezonu 1983/1984, bo wcześniej górą zazwyczaj byli krakowianie, a później porażki przeplatały się ze zwycięstwami.

Rok później w pierwszym starciu to Kolejorz po bramce Krzysztofa Gajtkowskiego, mógł cieszyć się z trzech punktów, aby w dawnej stolicy Polski po dramatycznym meczu przegrać 3:2. A przecież to niebiesko-biali, przegrywając wyrównali, by potem wyjść na prowadzenie i zejść z boiska, jako drużyna pokonana.

Komplet sześciu punktów w sezonie w dwóch potyczkach, udało się zdobyć Pasom jeszcze raz dwa lata później.  Potyczka w Krakowie, cztery lata temu z pewnością została kibicom na długo w pamięci. Kolejorz przegrywał, bowiem, już trzema bramkami, by je konsekwentnie odrobić, przywrócić wszystkich o zawał serca, zdobyć jeszcze jedną, wzbudzającą jeszcze więcej kontrowersji, bo nieuznaną przez sędziego. Efekt? Kolejny gol, tym razem jednak dla gospodarzy. Rewanż wiosną to już tylko dominacja gości i następna porażka, tym razem w większym wymiarze, czyli trójka do zera.

Kolejny horror, tym razem również bez happy endu, to spotkanie sprzed dwóch lat. Zespół walczący o trzecie miejsce w lidze, znów nie może odnieść ligowego zwycięstwa nad krakowianami, a bramki Zająca i  Quinterosa, nie zmieniają faktu, że nie dosyć, że scenariusz jest taki jak zawsze, to na dodatek ta porażka, to jedna z przyczyn zajęcia czwartego, a nie wymarzonego trzeciego miejsca w na koniec sezonu.

Z pewnością wymazać z pamięci nie da się też czerwcowego remisu z rundy 2008/2009. Dwa inne cele, a remis w obu przypadkach jak najgorsza porażka, bowiem ten wynik przypieczętował fakt, że Lech nie dosyć, że nie został Mistrzem Kraju, czego oczekiwano, to wyprzedziła, go jeszcze Legia Warszawa. A 2:2, dla Cracovii oznaczało spadek.

Skoro już cofnęliśmy się tak do tyłu, warto podsumować to w kontekście sobotniego spotkania tych drużyn. Jeśli patrzeć na historię, to po porażce jesienią 0:1, teraz powinno być lepiej, bo jak wspomniałam wcześniej, wygrane mecze przeplatają się tutaj z porażkami. Mecz z Cracovią, był ostatnim spotkaniem rozegranym na stadionie przy ulicy Bułgarskiej, będzie także pierwszym po powrocie do Poznania.

A statystyki?

Choć niewielu w nie wierzy, to mówią wiele prawdy. Od powrotu do ekstraklasy oba kluby spotkały się jedenaście razy. Lech poniósł, aż 7 porażek! Na szczęście 5 z nich, to spotkania wyjazdowe. Grając na swoim stadionie niebiesko-biali komplet punktów zanotowali 2 razy, oraz raz remis, plus wyżej wymienione dwie porażki. W jedenastu potyczkach do bramki rywala trafialiśmy 14 razy, z czego 9 razy u siebie i 5 na wyjeździe. Jeśli chodzi o gole stracone to jest ich 21, z czego 9 na własnym stadionie.  Z 33 możliwych punktów do zdobycia, Kolejorz potrafił krakowianom ,,ugryźć” tylko 10 oczek, tracąc, aż 23.

Patrząc szerzej to w sobotę o ligowe punkty Lech i Cracovia zawalczą po raz 42. Tutaj bilans jest również korzystniejszy dla przyjezdnych, bo 21 rozwiązali oni na swoją korzyść. Lech potrafił wygrać 13 razy i zremisować 7. Stracił przy tym 70 bramek, strzelając 43.

Nic więc dziwnego, że przed kolejną potyczką kibice drżą o wynik, bo chociaż Cracovia to teoretycznie słabszy zespół to w tzw. ,,meczach przyjaźni” Lech wypada kiepsko, właściwie bardzo kiepsko. I podczas tych 90 minut nie ma znaczenia, ile miejsc dzieli oba zespoły w tabeli, czy ile kosztują poszczególni zawodnicy. Podczas tych 90 minut może wydarzyć się dosłownie wszystko.


5 Napisano komentarzy

UWAGA: Obraźliwe komentarze, wulgaryzmy oraz nie wnoszące nic do dyskusji wpisy będą usuwane! Prosimy o nie używanie drukowanych liter bez powodu. Nie ograniczamy wolności. Jedynie staramy się utrzymać poziom dyskusji.
  • waldas

    Lać krakusów. Nie jest ważne “kto z kim śpi”. To całe gadanie to jak szukanie problemu z koszulkach reprezentacji. Oczyścić głowy i ruszyć na “lajkoników” jak to poznańskie koziołki (ze swojej natury) powinni zrobić. Czyli ostro, agresywnie i bezkompromisowo z jednym oczywisty celem. Obić rywala, nastrzelać mu bramek nie tracąc żadnej. Reszta to biadolenie złej baletnicy której przeszkadza rąbek spódnicy. W górę serca……

  • Cs

    Jeżeli już sie bawić w zgody to tylko na trybunach. Na boisku Cracovia to zwykły zespół ze środka tabeli jak Odra czy Korona i to w tym (a nie w zgodzie) jest problem. Nasza lokomotywa po prostu nie jest tak silna żeby rozjeżdżać ligowych średniaków mimochodem, a mobilizacji jak na Wisłę czy Legię na tych meczach nie ma…

  • frank

    Oczywiscie pelna mobilizacja bo nazwiskami i stadionem cracovii nie przestraszymy los sprzyja lepszym w ostatnim meczu cracovii szczescia zabraklo ale jesienia w meczu z nami mieli duzo szczescia wygrywajac z nami. Lenczyk wypusci na bulgarskiej wsciekle psy my musimy odpowiedziec tak samo i lepiej i madrze ale dla mnie najwazniejszy jest powrot do DOMU… rosnie serce

  • mateo

    jakos dziwnie spokojny jestem o wynik meczu w sobote po tym co zobaczylem w warszawie.

  • frank

    wczoraj nie napisalem tego wprost, ale ja tez jestem dziwnie spokojny o styl i wynik…

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formualrza:

Nadal nie możesz znaleźć tego co szukasz? Pozostaw komentarz w poście lub skontaktuj się z nami. Zajmiemy się tym!

darmowe liczniki