Dekada Lecha: Sezon 2008/2009
dodał: Paulina dnia maj.21, 2010 16:06, kategoria Artykuły Tematyczne, Historia, Publikacje
Ten sezon dostarczył poznańskim kibicom wiele emocji i powodów do dumy. Z pewnością będzie on wspominany jeszcze przez długie lata. Zabrakło jednak najważniejszego – wymarzonego Mistrzostwa Polski. Zapraszamy do VIII części z cyklu ,,Dekada Lecha„.
Do Poznania wzorem lat poprzednich i tym razem sprowadzono bramkarza, który miał być konkurencją dla Krzysztofa Kotorowskiego. Tym razem taką rolę miał spełniać Ivan Turina, rosły i potężny, chorwacki goalkeeper.
Zawodnik ten przebijał się do składu powoli, ale łącznie na boisku spędził 2280 minut. Jednak o sobie zapomnieć nie dał doświadczony Kotor, który po raz kolejny do końca walczył o miano tego pierwszego i to po raz kolejny mu się udało (łącznie 2640 minut).
Szeregi bramkarzy uzupełniał jeszcze Dawid Kręt i Paweł Linka, ale nie mieli oni okazji, by pokazać swoje umiejętności. Zimą do Wielkopolski sprowadzono Jasmina Burićia, który jednak był opcją na późniejszy czas. Latem w niezbyt miłych okolicznościach pożegnano się z Ivanem Turiną.
Przed rozpoczęciem nowego sezonu do Bartosza Bosackiego, Luisa Henriqueza, Marcina Kikuta, Dawida Kucharskiego, Zlatko Tanevskiego, Ivana Djurdjevićia i Grzegorza Wojtkowiaka dołączyli jeszcze jeden obrońca. Był to Manuel Arboleda, zawodnik długo wyczekiwany przez trenera Smudę. Manu należy do tych piłkarzy, którzy do gry byli gotowi ,,od zaraz”, czego efektem było 4409 minut spędzonych na boisku, oraz 8 żółtych i jedna czerwona kartka w ferworze walki. Liderzy defensywy to m.in. Wojtkowiak (3262) , Bosy (2505), Tanevski (2387min + 6 żółtych kartek) czy Djurdjević (2243min, 3 żółte, 1 czerwona kartka).
Obrona spisywała się stosunkowo dobrze, bo Kolejorz łącznie 24 bramki, co jest jednym z lepszych ligowych wyników. Dodatkowo defensorzy oprócz swojego zadania, podejmowali się także strzelania bramek: Arboleda (2), Bosacki (2), Tanevski/Djurdjević/Henriquez/Kikut(1).
Pieniędzy nie szczędzono także na transfery w formacji pomocników. Sławomir Peszko i Semir Stilić to zawodnicy, którzy już w spotkaniach sparingowych napędzali Poznańską Lokomotywę. Niezawodny w wielu chwilach okazał się Rafał Murawski, na którego zawsze można było liczyć. Pozostali zawodnicy to także: Tomasz Bandrowski, Mateusz Machaj, Anderson Cueto, Dimitrje Injać i Jakub Wilk. Nie można zapomnieć także o Harisie Handzićiu, czy Gordanie Goliku, którzy jednak niewiele wnieśli do drużyny.
Najwięcej minut na boisku: Stilić (3895), Murawski (3505), Bandrowski (3477) Peszko (3166)
Żółte kartki: Peszko (11), Injać (11)
Bramki: Stilić (9), Muraś (4), Wilk (3).
Tak jak na innych pozycjach postanowiono wznowić ofensywę. Bitwę z innymi klubami o młodego Roberta Lewandowskiego wygrał klub z Poznania i z pewnością mu się to opłaciło. Napastnik w swoim pierwszym sezonie w Ektraklasie strzelił 14 bramek, wielkokrtonie przeważających o losach zwycięskich spotkań. Dodatkowo Lewy nawiązał dobry kontakt z boiskowym konkurentem w ataku, Hernanem Renfigo, a efektem ich współpracy było 9 bramek tego drugiego. Cały czas można było liczyć na Piotra Reissa, ale niestety grał on już coraz mniej.
Czas na boisku: Lewy (3719), Renifer (3222)
Kartki: Lewy/Renifer po trzy
Bramki w pucharach:
Jeśli chodzi o to chodzi to wygląda to następująco:
Renfigo (5), Peszko (3, tu ciekawostka bo Peszkin rozstrzelany w pucharach, nie trafił, ani razu do siatki w lidze), Lewandowski (3), Stilić (3), Injać (2), Reiss (1), Djurdjević (1)
Sukcesy:
W lidze niebiesko-biali spisywali się świetnie, a efektem tego było pierwsze miejsce po rundzie jesiennej. Wiosną jak pamiętamy nie było już tak dobrze, a serie remisów spowodowały, że zimowa przewaga stopniała do tego stopnia, że Kolejorz na koniec sezonu był ledwo trzeci.
Ogromne emocje przyniosły europejskie puchary, dzięki czemu Lech Poznań stał się marką rozpoznawalną w Europie. Ładna dla oka gra i wysokie wyniku w pierwszymi dwoma rywalami tj. Xazarem-Lenkoran czy Grasshopper -Club Zurych, a następnie spotkanie z Austrią Wiedeń i 120 minuta, która już na zawsze zostanie w pamięci poznańskich kibiców.
W fazie grupowej potyczki jak równy z równym z AS Nancy, CSKA Moskwa, Deportivo, czy Feyenoordem i dopiero Udinese Calcio sprowadziło nas trochę na ziemię. Nie zmienia to faktu, że stylu jaki prezentował Kolejorz wstydzić się nie trzeba, a dzięki takiej postawie uwierzono, że coś w Europie możemy osiągnąć.
Wisienką na zakalcu (była to dla wielu taka sytuacja, w kontekście braku Mistrzostwa Polski), było zdobycie Pucharu Polski. Może i nieco na osłodę, ale za to emocje, które towarzyszyły finałowemu spotkaniu wynagrodziły potem wszelkie smutki. Rywale pokonani w walce o to trofeum to kolejno: Piast Gliwice, Odra Wodzisław, Wisła Kraków, Polonia Warszawa i oczywiście Ruch Chorzów.










