Komentarz: Dziwne przypadki Andersona Cueto
dodał: Profesor dnia lut.09, 2010 9:59, kategoria Felietony, Profesor

Anderson Cueto stracił zaufanie sztabu szkoleniowego? (fot. lechpoznan.pl)
Są takie chwile, gdy trudno jest zrozumieć, co naprawdę dzieje się w szatni Lecha, a decyzja sztabu szkoleniowego o przesunięciu Cueto do zespołu Młodej Ekstraklasy doskonale się wpisuje w ten obraz.
Peruwiański pomocnik przychodził do Kolejorza z opinią niezwykle utalentowanego zawodnika, którego trener Smuda w przypływie dobrego humoru zwykł nazywać nowym Robinho. Jako że obecny selekcjoner reprezentacji Polski za swojej kadencji w Lechu stawiał na graczy w dojrzałym piłkarsko wieku, takie stwierdzenie w jego ustach stanowiło spory komplement. Tym bardziej więc dziwiłem się, że taki talent mimo wszystko nie grał choćby końcówek w pierwszym zespole. Owszem, początkowo było z niego wielkie chucherko, ale z czasem wystarczająco okrzepł; zresztą skoro w polskiej lidze daje sobie radę Sebastian “pająk mnie wciągnął za szafę” Mila, to i Cueto by sobie pewnie poradził.
Z epoki Smudy pozostało mi jedno skojarzenie z Peruwiańczykiem, nieśmiertelne smudzine “Anderson trabajo!”, i to ono niestety stało się myślą przewodnią jego dalszej kariery. Od początku sezonu z klubu dochodziły bowiem sygnały, że Andersonowi nieszczególnie się chce trabajo, a i zryw z jesieni, kiedy to, zdało się, w końcu wziął się w garść i przebił do pierwszej drużyny, okazał się jedynie tymczasowy. Wczorajsza decyzja, by nie jechał z zespołem na zgrupowanie do Turcji, jest tego ostatecznym potwierdzeniem.
A jednak nie wszystkie klocki tej układanki pasują do siebie tak, jak by wypadało. Identyczne hasła o braku zaangażowania pojawiały się bowiem w tym sezonie już co najmniej dwukrotnie, w odniesieniu do Rengifo oraz Golika. Co gorsza, w obu tych przypadkach można było bez większego wysiłku dopatrzyć się drugiego dna — Peruwiańczyk nie chciał przedłużyć kontraktu z Lechem, Chorwat nie zgadzał się na obniżkę zarobków podczas wypożyczenia.
Czy w przypadku Cueto również mamy do czynienia z czymś więcej? Miejmy nadzieję, że nie. Niemniej jednak, to, że od lipca aż trzem zawodnikom szerokiej kadry pierwszego zespołu — w tym kluczowemu dla naszej taktyki napastnikowi — zarzucono brak zaangażowania, musi niepokoić. Jest to dla mnie sygnał ostrzegawczy, którego klub nie może zlekceważyć.



Luty 9th, 2010 on 11:25
No cóż, wychodzi Zieliński – MOTYWATOR. tyle komentarza.
Luty 9th, 2010 on 13:06
w polskiej lidze narzekanie “na brak zaangażowania” to mantra powtarzana nie tylko w Lechu– tak mówili i Urban , i Skorża , i Szatałow. Reszta zangaowania to kopanina i łamnanie kości. Zatem ostrożnie z obarczaniem tym Zielińskiego. Ekstraklasa wakacyjna. Dużo meczów na luziku, a gwiazdorów co niemiara. Cueto zaś przez te 3 lata pograł nieco w Młodej Ekstraklasie i tam grał przeciętnie, a wiemy jaka różnica między ME a Ekstraklasą. I to najlepszy przykład jaki Cueto cienki. Więc nie stawiajcie Rengifo w jednym rzędzie z Golikiem, Cueto bo to pomieszanie konia z koniakiem i rumu z rumakiem. Pozdrawiam.
Luty 9th, 2010 on 14:04
Bo brak zaangażowania zarzucić jest najłatwiej i bez konsekwencji – komu się będzie chciało sprawdzać, jak sytuacja rzeczywiście wygląda na treningach. A prawdziwe powody bywają różne.
Luty 9th, 2010 on 15:39
plakac po cueto nie bede ale tereaz w koncu wiadomo po utrzymuje sie druzyne mlodej ekstraklasy… aby zsylac tam leniwych i niepokornych pilkarzy no coz powoli staje sie to niesmaczne lenie kontra szantazysci
Luty 9th, 2010 on 20:55
Też bym chciał zarabiać kilka tysięcy dolarów i chodzić do roboty na 2 godz.dziennie,a resztę czasu spędzać w galeriach handlowych i przy konsolach p.s.
Luty 10th, 2010 on 13:57
a jako komentarz do “klasy” Cueto dodam że Lech oferował wypożyczenie Cueto Zawiszy Bydgoszcz (2 liga- 2 miejsce) i oni też nie “poznali się” na talencie “smudowskiego Robinho”. No jak go nie chcą w 2 lidze to widzę już tylko transfer do Udinese Calcio…. he he he. Aż wstyd pisać.