Ekspert Lech24.com: Marcin Drajer o najbliższym meczu Lech-Legia
dodał: Lech24.com dnia paź.28, 2011 14:41, kategoria Aktualności

Marcin Drajer
Postanowiliśmy zapytać byłego Lechitę Marcina Drajera obecnie szkoleniowca Luboński KS Fogo na temat zbliżającego się szlagieru pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa. Nasz ekspert wypowiedział się na wiele kwestii, które mogą zaciekawić poznańskich kibiców. Zachęcamy do lektury.
Co w światku piłkarskim oznacza mecz Lech-Legia?
Wszyscy w Wielkopolsce, a zwłaszcza poznańscy czy warszawscy kibice wiedzą, co to za mecz. Tak naprawdę to bez różnicy czy to będzie mecz ligowy, pucharowy czy nawet towarzyski. Mecze Lecha z Legią są zawsze wisienką na torcie. To mecze, na które przychodzi zdecydowanie więcej ludzi, a temu również towarzyszy duży odzew medialny w Polsce. Jest to po prostu klasyk i takich meczy powinno byś zdecydowanie więcej. Relacje miedzy kibicami od wielu lat są nie najlepsze i to jest dodatkowy bodziec dla piłkarzy.
Grał Pan kiedyś w takich meczach.
Oczywiście! Miałem okazję grać w kilku takich meczach. Z Legią Warszawa jako 17 latek nawet debiutowałem na Łazienkowskiej. Zagrałem, co prawda dwie minuty, ale te dwie minuty się pamięta do końca życia. W tych meczach gra się zawsze fajnie. Czuje się większą chęć i większe zaangażowanie. Jest to zasługa kibiców, których emocje udzielają się piłkarzom na boisku. Tak naprawdę zawsze mi się wydawało, że cała otoczka wokół meczu i kibice będzie deprymować, a to dla zawodników jest to tylko i wyłącznie mobilizacja.
Zawsze w takich meczach u zawodników jest dodatkowa może nie motywacja, ale chęć pokazania, kto mimo wszystko jest lepszy. I kto może przez najbliższy czas chodzić z głową podniesioną bardzo wysoko. Bo mimo wszystko jest to rywalizacja dwóch zespołów, których kibice nie przepadają za sobą.
Jakie są różnice między Lechem, a Legią.
W zeszłym sezonie Lech grał w europejskich pucharach, Legia niestety nie miała tej przyjemności, dziś jest odwrotnie. Myślę, że to są zespoły na równym poziomie ze wskazaniem na indywidualności po stronie Kolejorza. W stołecznym zespole widać, że prym zaczęli wieść zawodnicy młodego pokolenia. Za Lechem przemawia bagaż doświadczeń z poprzedniej ligi europejskiej. Grali z zespołami takimi jak Man City czy Juventus, a to będzie procentowało. Atut własnego boiska powinien procentować. Lech nie może sobie pozwolić na stratę punktów. Piłkarze Kolejorza dobrze o tym wiedzą. Na pewno gdzieś tam w głowach będzie to siedziało, ale ja jestem dobrej myśli. Wręcz jestem przekonany, że Lech odniesie zwycięstwo i będziemy się wszyscy cieszyć.
Legia gra w lidze europejskiej. W zeszłym sezonie Lech grał gorzej w lidze, natomiast spinał się na puchary europejskie. Czy może być podoba sytuacja z Legią? W końcu gra z Rapidem już w czwartek.
Nie wydaje mi się. W takim meczu naprawdę to nie ma to znaczenia. Tutaj nie ma kalkulowania, tu nikt nie będzie mówił, że trener Skorża wystawi rezerwowy skład. W niedziele mają mecz z Lechem, a następnie 4 dni na to żeby się zregenerować i odpowiednio przygotować do meczu ligi europejskiej. Nie ma mowy o jakimś lekceważeniu. To nie są te mecze, to nie jest mecz z tego gatunku, żeby można było rozważać taką ewentualność.
Jak ocenia Pan szanse obu zespołów w tym meczu?
Legia zaprezentowała się świetnie w meczu w Bukareszcie z Dynamem. Pokazali, że naprawdę mają niezły potencjał, że potrafią grać w piłkę. Lech tak jak powiedziałem ma dużo indywidualności, ale też jest tu wielki kolektyw. Kolejorz ma znakomitego Rudneva, który ma 14 bramek. To list pola karnego, który na pewno będzie tam czyhał na piłki, które będzie mógł szybko wykończyć. Podejrzewam, że Legia nie przyjedzie tu otwarta, raczej nastawi się na kontrataki. Lech będzie zmuszony do gry w ataku pozycyjnym. To troszkę na pewno będzie utrudnieniem. Wierzę, że pokonają Legię Warszawa. Jestem Lechitą, jestem Poznaniakiem i patrzę optymistycznie na ostatnie wyniki, na grę Kolejorza w meczach ligowych. Myślę, że w takiej formie powinni wygrać.
Co Pan sądzi o taktyce Jose Marii Bakero?
Jeżeli chodzi o sama grę i sposób gry Lecha widzę pewne zachowanie trenera w stosunku do Barcelony. Tak jak ktoś powiedział, że Lech stara się grać jak Barcelona, czyli na małej przestrzeni, mała gra w danym sektorze boiska. Widać, że to co trener nabył jako kapitan Barcelony stara się wprowadzić w Lechu. Różnica miedzy zespołem z Katalonii, a Poznańską Lokomotywą jest taka, że hiszpańscy zawodnicy lepiej są wyszkoleni technicznie i to moim zdaniem jest największa różnica. W Barcelonie tam żaden zawodnik nie boi się przyjąć piłki, jeżeli ma zawodnika na plecach, tam nie boi się wziąć odpowiedzialności w grze jeden na jeden. Daje mu to znakomite wyszkolenie techniczne. U nas te braki widać, aczkolwiek ci zawodnicy którzy dziś są w Lechu; Stilic, Krivets, Rudnev, Tonev to też są zawodnicy nieźle wyszkoleni. Jednak to nie jest ta półka piłkarska. Staramy się grać na poziomie Barcelony, jednak wychodzą braki indywidualne poszczególnych piłkarzy. Atutem naszym są jednak ich umiejętności indywidualne. Mi gra Lecha naprawdę się podoba. Ale sposób gry, sposób trenera Bakero na grę Lecha jest bardzo podobny do gry Barcelony.
Kibice najchętniej zwolnili już by trenera Jose Marie Bakero.
Największym problemem polskiej piłki z perspektywy człowieka, który był piłkarzem, a teraz wchodzi w świat trenerów jest parcie na wynik sportowy. U nas w Polsce prezesi i działacze chcą mieć w krótkim czasie wynik sportowy, nie myślą perspektywicznie. Trenerzy w Polskiej lidze maja ciężko. Jedno potkniecie jedna porażka i już prezesi wykonują gwałtowne ruchy, a dziennikarze zaczynają spekulować. Trenerzy nie mają spokojnej pracy i to się pewnie długo nie zmieni.
Jaki optymalny czas należało by dać trenerowi aby udowodnił, że nadaje się na to stanowisko?
Czym dłużej tym lepiej. Przykład angielskiej piłki o tym świadczy. W Polsce, aby zbudować zespół to okres 3 może 4 lat i wtedy można rozliczać naprawdę trenerów za to, co zrobili. Gdy przychodzi nowy trener do zespołu; on nie zbuduje zespołu w rok, czy pól roku. Po roku pozna dobrze swoich zawodników. Do tego dochodzą rotacje, zawodnicy odchodzą i przychodzą. Według mnie trenerzy powinni być najwcześniej rozliczani po 3 latach pracy z zespołem, choć jestem zwolennikiem jeszcze dłuższej pracy.






