Felieton: A może tym razem…
dodał: Pinus dnia lut.19, 2010 19:24, kategoria Felietony, Pinus
Być może nie powinnam tak tytułować tego tekstu. Jednak to przypuszczenie już od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju. Mało tego, zapewne nie tylko mi, ale i całej rzeszy poznańskich kibiców. Co więc kryje się pod tymi słowami i o czym marzą fani Lecha Poznań?
Piłkarska wiosna 2010 rusza za kilkanaście dni. W środę nasza drużyna wróciła do stolicy Wielkopolski z drugiego i ostatniego już zgrupowania, gdzie czas poświęcano przygotowaniom do tego, co nastąpi za te kilkanaście dni. W głowach każdego rodzi się nadzieja, że może tym razem się wszystko uda i po zakończonym sezonie nie będzie już tylu (te kilka zapewne i tak się znajdzie) powodów do narzekań.
Bez wątpienia sympatycy niebiesko-białych liczą, że długo wyczekiwany tytuł Mistrza Polski trafi w końcu do Poznania. Podczas tych siedemnastu lat posuchy bywały momentu, że do celu było raz dalej, raz bliżej. Dodatkowo, od kilku lat roku słyszymy słynne ,,idziemy na majstra”, ale do celu jakoś dojść nie możemy. Nie chcę już słyszeć słów bez pokrycia, chcę wreszcie zobaczyć czyny, a okazją, by dopełnić letnią zapowiedź, jest bez wątpienia trzynaście spotkań, które Lech rozegra wiosną.
I nie tylko ja mam nadzieję, że pomimo trzeciego miejsca po rundzie jesiennej oraz straty ośmiu punktów do Wisły i trzech do Legii, to my będziemy kończyć sezon w mistrzowskiej koronie. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nadzieja matką głupich, ale przecież matka kocha swoje dzieci. Bo właściwie, dlaczego miałoby się tak nie stać?
W zeszłym roku Kolejorz pokazał jak można łatwo zniszczyć to, na co pracowało się tak ciężko. Wtedy wydawało się, że już tak naprawdę nic nie jest w stanie odebrać nam tego upragnionego mistrzostwa. Teraz role się odwróciły i to Wisła pewnie obejmuje prowadzenie w tym wyścigu, ale przecież nikt nie ma pewności, czy Biała Gwiazda, również się nie potknie.
Może właśnie podczas tej rundy eksploduje forma naszej drużyny, może wreszcie będzie wyglądało to wszystko tak jak my, kibice, chcielibyśmy to widzieć? Może rozpoczynająca się runda będzie zupełnie inna niż poprzednie i Poznańska Lokomotywa dobije do odpowiedniej stacji sterowana przez zawodników, którzy chcą grać, dać z siebie wszystko i uszczęśliwić żywiołową, poznańską publiczność?
Może po zakończeniu tego sezonu nie będzie powodów do wszechobecnego żalu, że znów było blisko, ale skończyło się tak jak zawsze. Może tak, może nie. Wierzę jednak, że może tym razem wszystko się uda, czego sobie i Wam Drodzy Czytelnicy życzę.




Luty 19th, 2010 on 19:58
Prędzej sam ekspodujesz oglądając naszą ekstraklasę kopaną, a porównywanie Wisły do Lecha, rówież nie ma sensu. Dodatkowo perełka jaką jest Lewandowski, po sezonie pewnie odejdzie i to by było tyle w temacie, w rubryce cudów i wierzeń.
Luty 19th, 2010 on 20:07
Niestety w tekście jest sporo racji. To Lech w zeszłym roku miał świetną sytuację wyjściową przed rundą wiosenną i tylko w sam sobie znany sposób stracił mistrzostwo.
Luty 19th, 2010 on 21:57
Zawsze będzie powód do narzekania :) TO MY POLACY mamy w genach narzekanie
Luty 20th, 2010 on 18:28
jestem Polakiem, poznaniakiem z Wildy i znam wielu kibiców co wierzą w mistrza. Bo nadzieja umiera ostania, a Lech ma nad ziś ciekawą 11-tkę, dobrą i (o dziwo) długą ławkę , świetnych trenerów młodzieży (jakoś nikt tego nie docenia) no nas KIBICÓW , co daliby się pokroić na plasterki potrafiących ( mimo wszystko) docenić pracę i udział w klubie Panów Rutkowskiego ( przecież on uratował Lecha w 2003!), Kadzińskiego i Pogorzelczyka i (szkoda że już go nie ma w klubie) Pana Małowiejskiego, Pana Mowlika, masażystów , lekarzy. Potrafimy docenić starania Pana Zielińskiego, bo widać że on bardzo chce, umie i ma wizję swojej drużyny, nawet po sezonie, po transferach z i do klubu. Więc nie generalizujcie, nie wszyscy poznaniacy są skwaszeni i narzekający to obiegowy, głupi truizm.
Luty 20th, 2010 on 18:32
acha zapomniałem wymienić Panów Kużmę ( którego widac, lubią piłkarze) Juskowaiaka (który widać że uczy się cały czas). Nie piszę o innych bezimiennych panach Jankach i paniach Krysiach bez których piłkarze nie mieliby obiadów, autobusu, wypłat i tak dalej. Dla mnie, jak tak patrzę i czytam (Ruch, Wisła, Legia, PGE …) to klub bliski normalności , to znaczy przewidywalny ze swoimi ludzkimi słabościami i kochany nade wszystko.