Felieton: Cicha strategia transferowa
dodał: buffu dnia cze.18, 2010 9:21, kategoria Felietony

Pogorzelczyk i jego tajniki skutecznego transferu. Bez zbędnych medialnych informacji. (fot.lechpoznan.pl)
Marek Pogorzelczyk nie był zadowolony z informacji jaką na swojej stronie internetowej napisał pracodawca Łotysza, którym zainteresowany jest Lech. Chodzi oczywiście o potwierdzenie zaproszenia na testy jakie poznański zespół wysłał. Wobec zaistniał sytuacji był zmuszony potwierdzić ją na oficjalnej stronie Lecha Poznań. I tak też zrobił. Wiemy więc, że Rudnevs podczas meczu z Rosenborgiem zagra.
Wiele w ostatnich dniach mówiło się – w kontekście transferu do Lecha – o Sobiechu, Sadloku, a także kilku Białorusinach. Nikt jednak nie wspomniał ani słowem o napastniku węgierskiego TE Zalaegerszeg. Ta informacja była zaskoczeniem. Nie tylko ze względu na nazwisko, ale również kierunek obserwacji jakie czynią scoutowie Kolejorza.
Takie zabiegi to stała działalność Lecha. Ten przeprowadzał już wiele transferów, o których media dowiadywały się dopiero na etapie finalizacji umów z klubem, a także zawodnikiem. Ostatnim przykładem takich działań był Sergiej Kriwiec. Obserwowany przez Lecha przez kilkanaście miesięcy zawodnik ani przez chwilę nie był wymieniany przez media w kontekście gry w poznańskim zespole. Ostatecznie wzmocnił tę drużynę i walnie przyczynił się do zdobycia przez nią mistrzostwa.
Marek Pogorzelczyk lubi takie transfery. W kontekście wzmocnień czy nawet obserwacji wiele nie mówi. Unika wręcz pytań o nie, a nawet jeśli to odpowiada wymijająco, jakby nie chciał odezwać się ani słowem. Nie potwierdza, ani nie wyklucza żadnych rozmów. A później ma do zakomunikowania transfer. Nagle. Ot tak. Jakby obserwacja piłkarza i negocjacje odbywały się za machnięciem czarodziejskiej różdżki.
To działania, które przynoszą skutek. Brak informacji, brak zwiększonej presji, ale i łatwiejsze negocjacje z klubami, bo bez medialnej nagonki i chęci pozyskania wiadomości na temat transferów i rozmów ich bezpośrednio dotyczących. Ile takich transferów w Lechu już mieliśmy?
Tak dużo mówiło się o Jodłowcu czy Gliku, a żaden z nich, poza rozmowami dotyczącymi ewentualnym zainteresowaniem grą w Lechu, nie był bliski transferu do klubu z Bułgarskiej. W tych przypadkach rozmowy miały miejsce, ale daleko było do ich finalizacji. W sytuacji dotyczącej Semira Štlilicia czy Roberta Lewandowskiego jeszcze wcześniej, daleko mediom było do uzyskania wiadomości o zainteresowaniu.
Był w Poznaniu w ostatnich kilku latach tylko jeden taki transfer, o którym już rok wcześniej mówiono bardzo głośno. O kolejne okna transferowe bez zakupu tego piłkarza były uznawane za nieudane, mimo podpisywania umów z kilkoma piłkarzami. Tym transferem był oczekiwany w Poznaniu, Manuel Arboleda. Był to zakup przez media nakręcany i mimo wszystko udany.
Trudno więc przewidzieć jacy piłkarze do Lecha trafić mogą. Bo pisać możemy o Sobiechu, czy ostatnio o Wichniarku, który rozwiązał swoją umowę z Herthą, a także o Mido, a żaden z tych piłkarzy do Kolejorza nie trafi. Bo taka jest strategia Lecha. Dyrektor sportowy nie wiele mówi, ale jak by na niego nie patrzeć transfery umie przygotować. Bo po cichu rozpoczyna rozmowy z innym klubem, o których nieliczni tylko wiedzą. O szanse na przedostatnie się tych informacji poza klub są niewielkie.










Czerwiec 18th, 2010 on 10:35
I właśnie dlatego mam pełne zaufanie do”Pogo i spółki” co do transferów, a poza tym w lecie zawsze trafiały nam się udane zakupy (Stilić, Arboleda, Lewandowski, Gancarczyk itp.). I teraz po cichu liczę, że do 1 lipca dowiemy się o jakiś 2-3 transferach o których żadne gazety, ani żadne strony internetowe nie pisały wcześniej;)…
Czerwiec 18th, 2010 on 10:51
Oby tak było. Na dzien dzisiejszy wypiał sie na nas Ruch oraz Bate. Z tych klubow raczej transferow nie nalezy sie spodziewac. Zreszta w transfery z Ruchu mało wierzyłem bo te kutasy nas nienawidza od zawsze. Bate nie chce sie osłabiac przed LM i nie ma sie czemu dziwic. Pozostaje czekac. Zawodnikow sa tysiace. Oby dobrze wybrali:-)
Czerwiec 18th, 2010 on 10:53
zgadzam się z przedmówcą „Wybiórcza nie czytam” żadnych sensacji z księżyca, tylko konkrety w swoim czasie!
Czerwiec 18th, 2010 on 12:31
i jak się mają do tego ciche transfery: „Dariusz Smagorowicz:Dziwią mnie słowa działaczy Lecha, którzy mówią, że zrobią z Sobiecha gwiazdę, tak jak uczynili to wcześniej z Lewandowskim. To sam Lewandowski miał w rękach klucz do sukcesu. Równie dobrze mógł wyrosnąć z niego Franek Kimono i Lech nic by na to nie poradził.”??? bardzo dobrze! bo nie byłoby takich nędznych wypowiedzi szumnych :)
a swoją drogą w Lechu Lewy był dostrzegalny jako piłkarz europejskeigo formatu, a z tego ich Sobiecha to osobiście uważam, że może i będzie, ale KIMONO!!! :)
Czerwiec 19th, 2010 on 09:16
A teraz zejdźmy na ziemię. Na dzień dzisiejszy Lech nie posiada ani jednego napastnika który byłby w stanie pograć na europejskim poziomie. Przypomnę że za miesiąc zaczynają się eLM, a Lech chce jeszcze testować zamiast kupić 2-3 piłkarzy z górnej półki. I tylko nie mówcie że ostatnie transfery podniosły poziom Lecha. Odejście Murawskiego, Rengifo, Lewego a byc może i Peszki, to zabójstwo potencjału ofensywnego Lecha. Już odeszło 3 z nich, a kto wartościowy przyszedł? Kriwiec li tylko.
Zobaczmy teraz taką Wisłę z Brożkiem, Boguskim i Małeckim który również może grac w ataku. Do tego Makinwa który jest już jedną nogą w Wiśle.
Z czym do europejskiej piłki? do LM? z 1-2 napastnikami pokroju Łotysza?
Wyobraźmy sobie awans do LM, i co potem? Manchester Utd. przyjeżdza a na szpicy biega Łotysz, który wyskoczył jak Filip z konopi. Dajcie spokój…
Czerwiec 19th, 2010 on 13:56
ale swoja droga komiczne by musialy byc pojedynki Ferdinand vs Mikołajczak
Czerwiec 19th, 2010 on 22:40
mam nadzieje, ze ostatnie slowo bedzie nalezalo do kolejorza, sprawa jest jasna, jesli na zagranicznym zgrupowaniu nie pojawia sie nowi pilkarze to europejskie puchary mamy z glowy… aha dziwi mnie testowanie pilkarza (rudnevsa),tak robily legia i wisla, coz moze pokazac pilkarz w okresie roztrenowania na poczatku przygotowan?
wyjdzie jak z zapotoka