Felieton: Fenomen Kotorowskiego
dodał: buffu dnia lut.18, 2010 14:37, kategoria Felietony

Słowa piosenki "Niezwyciężony", znanej dobrze kibicom Lecha świetnie pasują do postawy bramkarza Lecha. (fot. gosiek/lech24.com)
Kilka dni temu Profesor rozwodził się na temat dobrej gry Buricia, wskazując że jego postawa jest największą niespodzianką poprzedniej rundy. Owszem, kto by się spodziewał, że ten niedoświadczony bramkarz będzie stanowił o sile zespołu. Coraz częściej dobra gra Jasmina sprawiała, że pojawiały się głosy dotyczące braku bojaźni o tę pozycję. W końcu. Po kilku latach. Jednak nie o Bośniaku będzie ten tekst, a jego w tej chwili największym konkurencie. Na czym polega fenomen tego bramkarza?
Krzysiek Kotorowski trafił do Lecha w 2004 roku. Od tego czasu nieprzerwanie broni barw zespołu z Poznania, choć kilka razy był już na wylocie. Przyjście do Lecha Emiliana Dolhy, Ivana Turiny, a teraz Grzegorza Kasprzika wydawało się, że będą końcem kariery Kotorowskiego w Lechu.
W praktyce jednak okazało się, że mimo trudnej sytuacji Krzyśka na początku sezonu w ostatecznym rozrachunku wygrywał pojedynki ze swoimi najgroźniejszymi konkurentami. Emilian Dolha swoimi słabymi występami przekreślił szansę na dłuższy pobyt w Poznaniu. Bałkański charakter Ivana Turiny sprawił mu nie lada kłopotów i również zmuszony był szukania sobie nowego pracodawcy.
Analogicznie sytuacja wyglądała z Grzegorzem Kasprzikiem. Jego można stawić na wespół z Emilianem Dolhą, który po licznych błędach zasiadł na ławce. Kasprzik na początku sezonu był, jak mogło się wydawać, pewnym punktem Lecha. Jednak coraz częstsze pomyłki sprawiły, że w połowie września jego miejsce zajął Burić.
Dla Kotorowskiego do tej pory jest to najgorszy sezon w Lechu. Po siedemnastu kolejkach ma on na swoim koncie zero występów w seniorskiej drużynie. Owszem występował w sparingach oraz w meczach Młodej Ekstraklasy, jednak dla bramkarza takiego jakim jest Kotorowski nie jest to chyba szczyt marzeń i ambicji.
W styczniu z gry o miejsce w bramce wypadł Grzegorz Kasprzik, którego czeka półroczna przerwa w treningach i zobaczymy go prawdopodobnie dopiero na jesień. Na obozach w La Mandze i Belek na dwójkę Burić – Kotorowski sumiennie stawiał sztab szkoleniowy. Właśnie ta dwójka rywalizuje o miejsce w bramce. Wydawać mogło się, że lepszą pozycję wyjściową miał Jasmin Burić, który w tym sezonie spisuje się naprawdę nieźle.
We wczorajszym treningu doznał on jednak kontuzji. Nie wiadomo na razie jak długa przerwa czeka Bośniaka. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że nad Krzyśkiem Kotorowskim czuwa jego anioł stróż. Po raz kolejny dostaje on szansę. Już kilka razy kończą się kontrakt miał być jego ostatnim, jednak w nadzwyczajnych sytuacjach wracał on na Bułgarską. Dziś przed rundą wiosenną czeka bramkarza Kolejorza walka o miejsce w składzie. Pytanie czy znów anioł stróż pomoże temu zawodnikowi i zobaczymy go w bramce na wiosnę.
Krzyśkowi zarzucić można wiele. Popełniał on w swojej karierze niezliczone ilości błędów, jednak zdarzają się one nie tylko jemu. Przykładem może być wczorajszy występ Łukasza Fabiańskiego w Lidze Mistrzów. Ważne jest jednak, aby nie poddawać się i walczyć o odzyskanie swojego miejsca. To właśnie ambicja jest największą zaletą Kotorowskiego, którego można nie lubić, jednak powinno się docenić. Jaki bramkarz, nie zważając na to czy gra w ukochanym klubie, tak wytrwale trenowałby, chcąc stanąć w bramce drużyny, którą ma w sercu.










Luty 18th, 2010 on 20:51
Fabiański mnie zupełnie nie interesuje,zwłaszcza że jak sam kiedyś powiedział:Lech to nie mój klub,mimo że grywał w rezerwach.Natomiast Kotorowski,to największy drewniak jakiego widziałem w Lechu.Tyle razy dał dupy w ważnych meczach,że ja osobiście nie mogę na niego patrzeć.
Luty 19th, 2010 on 00:51
Ktoś gdzieś napisał, że w Lechu nad bramkarzami ciąży klątwa Kotora – każdy nowy bramkarz, który wygryzie go ze składu, źle kończy :>.
Luty 19th, 2010 on 01:03
Właśnie to miałem na myśli :)
Luty 19th, 2010 on 02:39
Klątwa Kotora działa też tak, że bramkarzy których wykończy nie daje rady mimo wszystko zastąpić sam Kotor ;) Stąd coroczne transfery na ta pozycję. Poza tym chyba jednak lepsza Klątwa Kotora niż Klątwa Pawełka ;)
Nie czuję się pewnie kiedy Kotor broni (może to przez jego wpadki) i byłem zły kiedy pojechał na obóz do Bad Raichenhall zamiast Turiny, ale mimo wszystko fenomenem jest :D
Luty 19th, 2010 on 12:43
Ciii, teraz mają Juszczyka, problem z głowy.
Fakt, też wolę Kotora od Pawełka. Zwłaszcza że obecnie to jeden z ostatnich prawdziwych Lechitów przez duże „L” w składzie. Może nie jest bramkarskim geniuszem, ale zasługuje na olbrzymi szacunek.
Luty 19th, 2010 on 12:44
Buffu – do listy ofiar Krzyśka można dorzucić jeszcze Piątka, Linkę i Cierzniaka :D.
Luty 19th, 2010 on 19:25
Ofiar było wiele. Piątek to osobna historia.. on był blisko pokonania Krzyśka ;)