KKS Lech Poznań

Felieton: Legenda o złych transferach

dodał: dnia lut.19, 2010 13:55, kategoria Felietony, profesor

4 nietrafione transfery na 21 - aż tak źle? (fot.lechpoznan.pl)

Jedną z najpopularniejszych opinii, jakie usłyszeć można w rozmowach z kibicami Lecha czy wyczytać z dyskusji na forach internetowych, jest stwierdzenie, że komitet transferowy Kolejorza, a dokładniej dyrektor klubu ds. sportowych, Marek Pogorzelczyk, odpowiedzialny jest za liczne nieudane transfery i brak wartościowych wzmocnień pierwszego zespołu. Żeby daleko nie szukać, pod moim poprzednim tekstem waldas stwierdził, „Był Smuda, była jego pensja i RAZ Lech kupił fuksiarsko paru bardzo dobrych zawodników”. Takie stwierdzenia najlepiej pokazują, jak krótką pamięć miewają poznańscy kibice. Aby nie być gołosłownym, przyjrzyjmy się zakupom, jakich Lech dokonał od momentu rewolucji własnościowej w klubie.

Na początek muszę wszakże uczynić ważne zastrzeżenie, do którego zresztą wrócę później w tym tekście — interesują mnie tylko transfery definitywne, nie wypożyczenia, dlatego też nie wezmę pod uwagę Dymkowskiego czy Dobrewa. Pomijam także casus Fenana Salcinovicia, który piłkarzem Lecha jest tylko na papierze.

W sezonie 2006/2007 do zespołu powstającego z połączenia kadr Amiki i starego Lecha dokupiono trzech piłkarzy. Dimitrije Injac do dzisiaj odgrywa ważną rolę w taktyce preferowanej przez Lecha jako bardzo skuteczny człowiek od czarnej roboty, Zlatko Tanevski jest pierwszym rezerwowym w formacji obrony, a Henry Quinteros zgodnie z przewidywaniami okazał się świetnym rozgrywającym, którego parę bramek na długo zapadło nam w pamięć. Owszem, po bardzo udanym pierwszym sezonie Henryk odrobinę się zbiesił i ostatecznie opuścił Kolejorza, ale za to dyrektora Pogorzelczyka winić nie sposób — tak jak mitem jest kobieta idealna, będąca damą w towarzystwie, kucharką w domu i dziwką w łóżku, podobnie mitem jest piłkarz idealny, błyskotliwy technik o sile niedźwiedzia, szybkości antylopy i inteligencji Alberta Einsteina.

Sezon kolejny przyniósł nam cztery wzmocnienia. Sławomir Peszko początkowo nie mógł odnaleźć się w ekstraklasie, lecz gdy w końcu się przełamał, jego talent eksplodował i obecnie jest kto wie czy nie najlepszym polskim prawoskrzydłowym. Ivan Djurdjević, zatrudniany w ciemno po ciężkiej kontuzji, okazał się profesjonalistą pełną gębą, a do tego bardzo dobrym piłkarzem i przesympatycznym człowiekiem, przez co stał się jednym z najbardziej szanowanych graczy obecnego Lecha. Hernan Rengifo stanowił wielkie wzmocnienie naszej formacji ofensywnej; peruwiański „Żółwik” idealnie nadawał się do roli tarana, odgrywającego piłki w polu karnym, co zaowocowało nie tylko wieloma bramkami dla Lecha, ale i sporą karierą w reprezentacji Peru. Jedyną wpadką transferową tamtego roku okazało się zatrudnienie Emiliana Dolhy, ale tutaj winy komitetu transferowego bym się nie doszukiwał; kto mógł przypuszczać, że najlepszy bramkarz ligi poprzedniego sezonu w Lechu całkowicie się spali psychicznie?

W zeszłym sezonie transferów do Lecha było więcej, a więc i prawdopodobieństwo wpadki nieco się zwiększyło. Na pewno nie można o takowej mówić w przypadku dwóch najlepszych obecnie graczy ofensywnych Kolejorza, Semira Štilicia i Roberta Lewandowskiego; co tu dużo pisać, gdy ci panowie są w formie, panika ogarnia trenerów od Moskwy po Rotterdam. Podobnie nie ma sensu rozpisywać się nad boiskowymi zaletami Manuela Arboledy; niektórych może razić jego porywczość i zbyt łatwe okazywanie emocji na boisku, wrogowie Smudy mają mu za złe bycie ulubieńcem Franza, ale gdybyśmy mieli w Lechu jego brata-bliźniaka, trener Zieliński mógłby na bramce wystawić choćby i mnie, a i tak nie musielibyśmy martwić się o wynik.

Po stronie plusów zdecydowanie zapisać należy też definitywny transfer Tomasza Bandrowskiego, który na wypożyczeniu wiosną 2008 udowodnił, że zasługuje na nasze zaufanie. Z drugiej strony, niewątpliwie rozczarował Ivan Turina, który na pewno nie był bramkarzem kompletnym i zwłaszcza na linii bronił niepewnie; tutaj usprawiedliwieniem dla komitetu transferowego musi być fakt, że Turinę pierwotnie przecież skreślono, a zatrudnienie go przeprowadziliśmy w trybie awaryjnym, bo nie udało się nam znaleźć nikogo lepszego. Wpadką było też sprowadzenie Gordana Golika, który okazał się cieniem zawodnika, na jakiego kreowały go media i chorwaccy fachowcy. Ale już Jasmin Burić pokazuje, że ma zadatki na klasowego bramkarza; nie skreślałbym też Harisa Handzicia, zawodnika o olbrzymim potencjale, który, miejmy nadzieję, w Sarajewie przypomni sobie, że potrafi grać w piłkę.

Powyższych zawodników dostał od zarządu trener Smuda; transfery z bieżącego sezonu trudno jest oceniać, bo, zwłaszcza w przypadku piłkarzy zagranicznych, czas aklimatyzacji w nowym kraju i w nowym klubie jest kwestią indywidualną. Strzałem w dziesiątkę na pewno był Seweryn Gancarczyk, który rozwiązał nam problemy z obsadą lewej obrony. Gwiazdą na miarę Štilicia może okazać się Siergiej Kriwiec — w barwach BATE rozgrywał udane mecze w Lidze Mistrzów, jest też reprezentantem Białorusi, a to pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość. Jan Zapotoka do Lecha przyszedł z urazem, więc nie można oceniać go na podstawie jego gry jesienią; w zimowych sparingach prezentował się dobrze, więc nie można wykluczyć, że w lidze będzie podobnie. Skreślanie Grzegorza Kasprzika po ośmiu ligowych występach byłoby ciężką przesadą, podobnie jak Krzysztofa Chrapka czy Tomasza Mikołajczaka, którzy musieli poradzić sobie z przeskokiem do ekstraklasy. Tych piłkarzy uczciwie ocenić będzie można najwcześniej w czerwcu.

Podsumujmy więc — przez siedem rund nasz komitet transferowy sprowadził dwudziestu jeden zawodników (piętnastu, tego sezonu nie licząc) i zaliczył jedną autentyczną wpadkę (Golik), dwie, których nie sposób było przewidzieć (Dolha, Handzić), oraz jedną, z którą działacze musieli się liczyć od samego początku (Turina). Nie sposób też nie zauważyć, że najwięcej spośród nich dotyczyło obsady bramki, a więc pozycji, z którą olbrzymie problemy mają wszystkie polskie zespoły poza Legią, dysponującą najlepszym w kraju fachowcem od szkolenia bramkarzy, i na którą bardzo trudno jest znaleźć naprawdę dobrego zawodnika. Skuteczność rzędu 75% to moim zdaniem naprawdę doskonały wynik, tak więc dyrektor Pogorzelczyk i spółka w żadnym wypadku nie mają się czego wstydzić.


1

11 Napisano komentarzy

UWAGA: Obraźliwe komentarze, wulgaryzmy oraz nie wnoszące nic do dyskusji wpisy będą usuwane! Prosimy o nie używanie drukowanych liter bez powodu. Nie ograniczamy wolności. Jedynie staramy się utrzymać poziom dyskusji.
  • charlee

    Masz racje. Sam się złapałem na tym, że pamięć jest ulotna i zapominamy ile dobrego zostało wykonane, widząc same wady. Choć można by łyżkę dziegciu do miodu dodać. Pogorzelczyk i spółka cały czas trąbią, co pół roku o transferach a potem w sumie nic. Rozbudzają apetyty, tak jak kiedyś z mistrzem i pompują balon do granic możliwości. Mogę zrozumieć, że robią to celowo w imię sprzedanych karnetów. Jednak już to ludzi męczy, bo tak jest co roku.

  • Profesor

    Panie, ale co rok dostajemy autentyczną gwiazdę, nie szrot z odrzutu, i to wcale nie za kosmiczne pieniądze. Naprawdę trudno znaleźć drugi taki klub w Polsce.

  • Kham

    Święte słowa.

  • Cs

    @Profesor: Na prawdę dobry tekst! Rzetelny i odważny.

    @charlee: Zgadzam się, że mogliby przestać ogłaszać ofensywę transferową co pół roku, bo jak się to kończy sami wiemy. Co więcej, sprzedaż karnetów prędzej czy później przestanie reagować na takie deklaracje (podobnie jak na ‘majstra’).

    @transfery: Komitet ma ok. 26% wpadek. Ktoś pokusi się żeby policzyć % prawdziwych wzmocnień? Stilić, Rengifo, Lewandowski, Arboleda, (Gancarczyk, Kriviec)? (w nawiasie są tegoroczne ‘nabytki’, których nie można włączyć do statystyk) To by dawało także ok. 26% sukcesów!

  • charlee

    Tak Prof ale co roku też odchodzi gwiazda. Nie mamy napastnika a Lewy się grzeje do wyjazdu. jeżeli nie wyjedzie to się może trafic jakas super oferta i lech z niej skorzysta. Remis

  • Profesor

    Cs: Mam trochę lepszą pamięć od Ciebie :P. Oceniam tak:

    Zdecydowanie na plus: Peszko, Rengifo, Sztilić, Lewandowski, Arboleda

    Na plus: Quinteros, Bandrowski, Gancarczyk, Djurdjević

    Poprawnie: Injac, Tanevski, Burić (ze wskazaniem w górę)

    Na minus: Turina, Dolha, Handzić

    Zdecydowanie na minus: Golik

    Tegorocznych poza Gancarczykiem bym jeszcze nie oceniał, bo jest na to za wcześnie. Zapotoka może okazać się naprawdę wzmocnieniem, a Chrapek i Mikołajczyk mieli stanowić rozszerzenie kadry, a nie wzmocnienie – i tak było mówione od samego początku; nikt w klubie nie twierdził, że wyjęliśmy z Nielby Wągrowiec gwiazdę światowego futbolu.

  • Profesor

    charlee: tak długo jak klub nie będzie na siebie zarabiał inaczej (bilety, sponsor, TV), tak długo będzie trzeba kogoś sprzedawać. Duży stadion, uwalenie ustawy o hazardzie w TK ;) i faza grupowa Ligi Europejskiej powinny wystarczyć, by to się zmieniło.

  • charlee

    Czyli wychodząc z twojego i zarządu założenia: ZAWSZE TRZEBA BĘDZIE KOGOŚ SPRZEDAWAĆ BY ZAŁATAĆ DZIURĘ BUDŻETOWĄ!! Bo media kreują gwiazdy, gwiazdy generują kibiców, kibice wydają pieniądze, pieniądze generują gwiazdy, a gwiazdy kreowane przez media napędzają kibiców. W przypadku Lecha garnek zawsze jest do połowy pełny.

  • Profesor

    Chopie, ale przecież na tym ten biznes polega. Milan też sprowadził Ronaldinho dopiero po tym, jak sprzedał Kakę. Największe kluby też sprzedają swoje gwiazdy (chyba poza Realem, któremu wolno wszystko, bo rząd w razie czego i tak mu pomoże), tak długo jak będą zastępowane nowymi, a postępy robić będą wychowankowie, nie widzę problemu.

  • robi

    Powtórzę raz jeszcze: to jest najlepszy zarząd jaki pamiętam,a pamiętam ich wiele.Poprzednicy-nieudacznicy,tylko sprzedawali,aby przeżyć do następnej rundy.Wichniarek,Podbrożny,Juskowiak,Żurawski,Trzeciak,Głowacki,Maciej Murawski.To tylko kilka nazwisk z ogromnej listy talentów.Kto z młodzieży ich jeszcze pamięta?

  • waldas

    Generalnie 4+. Dlaczego nie 5-tka? Nie 5 i nie za „sprawę” Golika i Handića, bo to normalny procent „strzałów w trawę” . Minusik za zbyt wolne decyzje w sprawie wypożyczeń zawodników tylko „rokujących” . Klasyczny to właśnie przypadek ===== Cueto. Dość szybko powinno się zuważyć że ciągłe „stawianie na brylancik” to nadmiar optymizmu, być może pod naciskiem tłumu. Tu zabrakło odwagi i decyzji. To samo z Henriquezem, który przy dobrej postawie Garncarczyka, wchodzącemu Kamińskiemu i dobrej grze w razie czego na tej pozycji Ivana potrzeby nieco jak dziura w moście. Minus za przegapienie Kucharskiego (odszedł za darmo) i w ogóle za ruchy „z klubu” (wyjątek– sprzedaż Murasia. Odszedł do dobrego klubu bo zasłużył i klub skasował nie śliwki ale konkretną kasę i klub i piłkarz byli zadowoleni). Przypominam że w międzyczasie kupiono, obok „gwiazd”, „rozszerzeń” i tak dalej napastnika- Olszaka (gdzieś zniknął w ME i jakoś nie jest powoływany do żadnego „U-” oraz bramkarza-Bieszczada ( ten akurat powoływany).

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formualrza:

Nadal nie możesz znaleźć tego co szukasz? Pozostaw komentarz w poście lub skontaktuj się z nami. Zajmiemy się tym!

Wszelkie nazwy, znaki towarowe i firmowe zawarte na stronie są własnością ich właścicieli i zostały użyte na portalu Lech24.com wyłącznie w celach informacyjnych. Lech24.com nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczanych komentarzy.

Reklama - Polityka prywatności - Wszystkie prawa zastrzeżone 2010. Projekt i wykonanie Webpack.pl