KKS Lech Poznań

Felieton: Mistrz, mistrz Kolejorz!

dodał: dnia maj.23, 2010 20:12, kategoria Felietony

Mistrz, ale co dalej - pyta Mario.

Tyle czasu, my kibice i Poznań, czekaliśmy na ten tytuł. Zmieniali się trenerzy, przychodzili i odchodzili zawodnicy, a z roku na rok pragnienie zdobycia przez Lecha mistrzostwa było coraz większe. Przeżyliśmy przez te kilkanaście rund, kiedy oczekiwania były blisko realizacji. Mówiliśmy, że to już, a na koniec sezonu kolejne rozczarowania. I wiara, że za rok będzie lepiej. Lech dojrzał, doścignął marketingowo, a nawet prześcignął nie jeden europejski klub. Dziś mamy to, na co czekaliśmy wiele lat.

Dziś Lech to nie tylko marketing i mistrzostwo, ale również wierni sympatycy tego klubu. Kibice to nie tylko Ci, którym udało się zobaczyć, a właściwie zdobyć bilety, na sobotnie spotkanie na stadionie, ale również Ci, którzy w ogromnej ilości zgromadzili się na Starym Rynku, aby sukces Lecha świętować.

To pokazuje, że w sport inwestować warto. Warto inwestować w stadionie. Nie zdziwiłbym się, gdyby przy starcie kolejnego sezonu nasz ukochany klub ogłosił, że sprzedał 30 tysięcy karnetów. Niemożliwe? Poczekamy, zobaczymy…

W zakończonym niedawno sezonie, jednak kolejka wszystkich rozgrywanych spotkań zgromadziła, przy założenie, że Kolejorz nie grał meczu w Poznaniu, zaledwie wspomniane przed chwilą 30 tysięcy widzów! Dlaczego więc na jednym meczu Lecha nie mogłoby być więcej kibiców, niż wyniosła średnia kibiców na stadionach jednej kolejki? Raczej z obsadzeniem nowych krzesełek na stadionie nie będzie problemu i to zapewne już w meczu inaugurującym nowy sezon. Mecz otwarcia na nowym stadionie. I kto nie chciałby zobaczyć takiego meczu na żywo?

Dziś wypada pogratulować zawodnikom, ich trenerowi, którymi pomimo trudnej sytuacji Lecha po pierwszej rundzie, jak sam mówił, nie zwątpił w zespół i jego potencjał. Wypada pogratulować działaczom, którzy pewnej zauważyli, że sukces rodzi podwaliny pod kolejny – jeszcze większy.

Zeszłoroczne mecze w Pucharze UEFA pokazały, że Lech to drużyna z charakterem, której wstydzić się w Europie nie musimy. I to właśnie to spotkania ukształtowały ten zespół na tyle, że w kolejnym sezonie w nieco odmienionym składzie, Lech z meczu na mecz rósł w siłę, i mimo kilku trudnych chwil na początku sezonu i koniecznej banicji, zrealizował swój cel.

Ta siła urosła do potęgi, której nie ma dziś żadnej inny klub w Polsce. Nie możemy porównywać tej drużyny do zespołu z Krakowa. Tam kilka „gwiazdek” na koszulkach już po pierwszej rundzie uwierzyło w kolejny sukces. Nic bardziej mylnego! Panowie piłkarze, gramy zawsze o ostatniego gwiazdka sędziego, nawet kiedy on zabrzmi w 93 minucie meczu. Dziś cieszy się Poznań, cieszą się kibice i tylko pozostaje ubolewanie nad faktem sprzedaży największej gwiazdy tego zespołu. Król strzelców, będzie teraz próbował podbić serca kibiców za naszą zachodnią granicą. Wypadałoby zapytać dlaczego?

Wszyscy dobrze wiemy. Zarobki dziesięciokrotnie przekraczają nasze ligowe płace, równy poziom większości drużyn grających w Bundeslidze, a nie tak jak u nas trzy-cztery, które prezentują w miarę wysoki poziom. Liga niemiecka to również pełne kibiców stadiony, wielu reprezentantów krajów, sponsorzy. Trudno więc się dziwić, że Robert chce się rozwijać. Dziś chce stać się gwiazdą nie tylko polskiej, ale także europejskiej piłki.

Gdy to uda się osiągnąć o piłkarza pytają najlepsi – Chelsea, Liverpool, Machester United, Real lub Barcelona. A co najważniejsze – wtedy nie pytają o cenę, tylko sami oferują 20, 30, a może nawet 40 mln euro.

Zresztą już dziś transfer Lewandowskiego będzie najdroższym w historii polskiego futbolu. Bo takie mamy niestety realia. Na jesień będziemy walczyć już bez Roberta. Walczyć o pierwszy od wielu lat awans polskiego klubu do najważniejszych rozgrywek europejskiej piłki. Kasa poznańskiego klubu za sam awans wzbogadzić się może o kilka milionów, na których już teraz zależy działaczom.

Z pewnością z Robertem łatwiej byłoby dojść do celu, ale czy zaoferowanie mu nowego kontraktu o gaży gwiazdy naszej ligi (dlaczego nie? Zasłużył sobie na to!) na poziomie tego, co oferuje mu po negocjacjach jego manager i wpisanie do kontraktu kwoty odstępnego na poziomie 15-20 mln euro przekracza wyobraźnię nas Polaków, a w szczególności poznańskich działaczy?

Po ewentualnym awansie Lech otrzymałby te same pieniądze za awans, co ma dostać za najlepszego polskiego napastnika. A po meczach Ligi Mistrzów, kto wie, czy ta kwota odstępnego zapisana w kontrakcie na wspomnianym wyżej poziomie nikogo z działaczy możnych europejskich klubów by nie przerażała. Ba, może powiedzieliby, ze jest śmiesznie niska, jak na gracza tego formatu, który w wieku 22-23 lat podbił piłkarską Europę?

To są jednak tylko teoretyczne rozważania, a nam kibicom Lecha pozostaje się tylko z tym pogodzić. Cieszą się tylko kibice innych polskich klubów, że na przyszły sezon Lech się osłabia, choć drżą bardzo o to, czy dotychczasowy rozsądek i ambicje poznańskich działaczy zostaną zachowane i pociągną dalej lokomotywę o nazwie Lech Poznań, ku dalszym, jeszcze większym sukcesom, a osiągnąć to mogą tylko przez wzmocnienia.

By walczyć o Ligę Mistrzów, Lech nie może grać bez napastnika, a na ta chwilę Robert niestety nie ma tak wartościowego następcy. Sprowadzeni w zeszłym sezonie zawodnicy to dopiero (lub nie) melodia przyszłości. Zapewne potrzebują większego ogrania, ale czy to talenty, które eksplodują na miarę Roberta.

Osobiście – nie wydaje mi się. Choć to teraz również pełnoprawni Mistrzowie Polski, Lech potrzebuje co najmniej 2-3 napastników z prawdziwego zdarzenia. Przypomnijmy sobie mecze bez Roberta, gdzie napad poznańskiej jedenastki praktycznie nie istniał, a siła rażenia naszej drużyny zmalała wtedy do minimum. Działacze nie powinni w glorii chwały zapomnieć o tych meczach i chwała im za to, że słyszymy iż są skłonni zainwestować tych kilka milionów złotych/euro w kilku nowych, ale wartościowych graczy, którzy spróbują dorównać poziomem Robertowi. Kto to może być?

Biorąc pod uwagę polskich piłkarzy chyba tylko Artur Sobiech daje taką nadzieję. Ale, tutaj też nasuwa się od razu kilka pytań, na które nie potrafimy odpowiedzieć. Po pierwsze, czy Ruch zechce puścić Artura do Poznania? Jego wartość to już podobno ok. 1,5 mln euro. Niezła kwota jak na polskie realia? Na europejskie warunki normalna za czołowego strzelca ligi. Działacze Lecha apeluję – nie marudzić – płacić i brać ! A co będzie jak nie wyjdzie, jak to się okaże kolejny transfer – niewypał zawodnika czarnego zagłębia?

Nie pierwszy raz już się zdarzyło, że zawodnikom z tego regionu ciężko wychodzi aklimatyzacja w Poznaniu. A Lech potrzebuje gracza, który od razu wskoczy do składu i pociągnie zespół w trudnych momentach, jak to czynił Robert. Nie wyjdzie – wtedy powiecie trudno, ale kibice Wam nie zarzucą, że nie zaryzykowaliście. Jeśli nie on to kto?

Może powrót do Lecha niechcianego wcześniej Iljana Micańskiego jest dobrym rozwiązaniem? To zapewne wie tylko on sam, bo forma jaką widzimy wszyscy jest okazała!

Kolejny gracz na poziomie Tomka Mikołajczaka lub Krzysztofa Chrapka nie jest już chyba Lechowi potrzebny? Panowie działacze to już przechodziliśmy przez kolejne lata posuchy w naszym poznańskim futbolu. Tego już nie potrzebujemy. Potrzebujemy od razu podobnego Robertowi poziomu. Zostają więc inne ligi i gracze jeszcze nie rozkupieni przez największych. Na kogo nas stać?

Mając pieniądze za Roberta zapewne na kilku ciekawych graczy. Ale to już oczywiście rola wyszukiwawczy talentów, którzy w Lechu to można powiedzieć spisują się ostatnimi czasy można powiedzieć, ze więcej niż dobrze. Niech błysną i teraz, trochę w trudniejszym zakupie już dobrze ukształtowanego gracza, za którego nie będzie trzeba zapłacić więcej niż połowę kwoty uzyskanej za Roberta. Przepraszam, ale tyle chyba można wydać, chcąc zapukać na jesieni do bram Ligi Mistrzów.

Nasuwa się jeszcze pytanie, może któryś z Polaków grających Europie? Dawid Janczyk? Gra w Europie, dziesięć bramek zdobytych w nieco słabej, ale i tak solidnej lidze belgijskiej, wartość ok. 2 mln euro. Dlaczego nie?

Może warto dać szansę takiemu zawodnikowi, postawić na niego i dać mu odczuć, że na niego teraz liczą kibice w Poznaniu? Kto inny? Artur Wichniarek? Maciej Żurawski? Euzebiusz Smolarek? Adrian Sikora?

Z pewnością tańsze o niebo alternatywy, sprawdzone nazwiska, ale czy to zagwarantuje Lechowi to na co liczą działacze? Co zrobić? Może sprowadzić czterech graczy, np. Sobiech, Micański, Matusiak i powiedzmy Smolarek i niech się ogrywają z chłopakami z Poznania?

Może z tej czwórki wystrzeli jeden, może dwóch i Lech dalej będzie reprezentował poziom, na który liczymy my, kibice ? Zbyt wiele znaków zapytania, jak zwykle w tego typu rozważaniach.

Każdy z działaczy Lecha ma zapewne swoje wizje, dotyczące zakupów i poszczególnych piłkarzy, a co będzie dalej zapewne przekonamy się na jesieni i na koniec kolejnych rozgrywek. A na tą chwilę cieszmy się z mistrzowskiego tytułu, bo tej radości juz nam nikt i nic nie odbierze!

Za przesłanie tekstu dziękujemy Mario.


1

1 Napisano komentarzy

UWAGA: Obraźliwe komentarze, wulgaryzmy oraz nie wnoszące nic do dyskusji wpisy będą usuwane! Prosimy o nie używanie drukowanych liter bez powodu. Nie ograniczamy wolności. Jedynie staramy się utrzymać poziom dyskusji.
  • gogol

    Ja pier.dole ale bełkot,przeczytajcie tylko od 4 akapitu (W zakończonym niedawno sezonie……)dalej niestety przeczytać nie dałem rady.Może ktoś inny zrozumiał ten tekst:)

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formualrza:

Nadal nie możesz znaleźć tego co szukasz? Pozostaw komentarz w poście lub skontaktuj się z nami. Zajmiemy się tym!

Wszelkie nazwy, znaki towarowe i firmowe zawarte na stronie są własnością ich właścicieli i zostały użyte na portalu Lech24.com wyłącznie w celach informacyjnych. Lech24.com nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczanych komentarzy.

Reklama - Polityka prywatności - Wszystkie prawa zastrzeżone 2010. Projekt i wykonanie Webpack.pl