
Semir Štlilić to jeden z piłkarzy, na których spada krytyka po słabej grze Lecha. Czy słusznie? (fot. buffu/lech24.com)
Bośniacki piłkarz, który przez długi czas był w sferze zainteresowań Lecha, przed poprzednim sezonem wzmocnił barwy Kolejorza. Jego transfer okazał się hitem, a zawodnik szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy. Środkowy, nieco chimeryczny, pomocnik zespołu ze stolicy Wielkopolski potrafił niekonwencjonalnie zagrać piłkę, świetnie ją uderzyć oraz decydować o losach spotkania. O kim mowa? Oczywiście o Semirze Štliliću.
Gracz świetnie wkomponował się w zespół. Jego świetna gra napawała dużym optymizmem kibiców Lecha. Bośniak dobrze zaprezentował się w Pucharze UEFA i już po kilku miesiącach gry zaczęto spekulować nt. jego ewentualnego odejścia. Mówiło się o m.in. o Celticu Glasow – taką też metkę szybko przypięto Štlilićowi – piłkarz, który myśli o szybkiej karierze. Jego przydomek – „Celtic” miał prezentować nonszalanckie podejście do wykonywanych zajęć i gry w Lechu. Zarzucano Semirowi przede wszystkim brak ambicji oraz zaangażowania. Czy aby na pewno należy piłkarza krytykować aż do tego stopnia?
Gra Lecha na wiosnę nie powalała. Zespół stojący przed szansą zdobycia Mistrzostwa Polski, w niewytłumaczalny sposób zaprzepaścił swoją szansę na tytuł. Żaden z zawodników występujących w barwach Kolejorza nie prezentował formy, która dawałaby choć nadzieję na poprawę gry oraz wyników. Jednym z głównych winowajców, poza Franckiszkiem Smudą, stał się właśnie Semir Štlilić. Piłkarz-kreator, którego gra była na jesień odzwierciedleniem formy Kolejorza.
Po zakończeniu sezonu trenera zmieniono. Zespół z impetem zaczął grę nie tylko w Lidze Europejskiej, ale i lidze. Tempo jednak spadało, a gra była coraz słabsza. I znów w tej sytuacji jednym z głównych winowajców był, nie wliczając Jacka Zielińskiego, Bośniak.
Zastanawia mnie tylko jedno. Czy on jako środkowy pomocnik nie spełnia swoich zadań taktycznych? Jego rola opierać powinna się na grze ofensywnej i tak też jest realizowana. Zawodnik podczas meczu często prezentuje wiele świetnych zagrań, a część z nich jest kierowana do napastników Kolejorza. Założenia więc Semir spełnia – jest graczem, którego zadaniem jest posłanie podczas meczu kilku piłek, które trafią pod nogi bądź to Roberta Lewandowskiego, bądź Hernana Rengifo. W tym miejscu pojawia się kolejny problem. W zeszłym sezonie, a właściwie jego pierwszej części, napastnicy klubu z Bułgarskiej takie zagrania potrafili wykorzystać – na wiosnę tak różowo nie było.
Postanowiono coś z tym zrobić. Zatrudniono więc Andrzeja Juskowiaka, który miał z ofensywnymi graczami Kolejorza pracować nad skutecznością, a ta jest coraz słabsza. Pytaniem zasadniczym jest więc pytanie o skuteczność graczy Lecha, a nie dyspozycję Bośniackiego pomocnika. Ten może zagrać słabsze spotkania, ale także w takim jest w stanie zagrać choć dwie piłki, które kreują świetną sytuację dla zespołu, a ta jest niewykorzystywana.
Jako alternatywę dla Semira sprowadzono do Lecha Jana Zapotokę, który może występować na tej samej pozycji. Czy będzie on równie dobrym zawodnikiem co Bośniak? Na razie trudno cokolwiek w tej sprawie powiedzieć.
Faktem jest, że Semirowi Štlilićowi gra się coraz trudniej. Jeden z najgroźniejszych zawodników w barwach Lecha jest często podwajany i potrajany. Nie zostawia mu się dużo miejsca na boisku. Wciąż jednak potrafi zagrać piłki, które sprawiają zagrożenie. Nadal jest groźny. Problemem jest skuteczność.
Wrzesień 23rd, 2009 on 16:31
oglądam ligę francuską. I Ekstraklasę. Co najbardziej rzuca się w oczy? We francuskiej celniej podaje się piłkę. Dużo biega. A wiadomo że francuska Ligue 1 o niebo lepsza od polskiej. I to jest odpowiedż. Jeśli się niecelnie podaje i coraz rzadziej z pierwszej piłki ( a to zdarza się Stlicovi ostatnio często) biega niewiele to nie dziwota, że ma na karku dwóch trzech przeciwników. Widzę że obecnie jego rozgrywanie przejmuje nawet Garncarczyk, Bosacki , Peszko czy Lewandowski. Zawodnicy którzy po prostu więcej biegają więc mają więcej miejsca. Generalnie na tym polega piłka, na bieganiu. Widać to także po Rengifo poruszającym się dostojnie w okolicach 16 tki. Brak ruchu z przodu to całkowite ograniczenie „siły ognia”. A jeśli strzela się z dobrych pozycji to i pewnie bramka wpadnie ( 3-2 z Jagą!).