Felieton: Przepis na dobry klub
dodał: Lech24.com dnia lut.20, 2010 17:36, kategoria Aktualności

Czy Lech ma swój własny przepis, który realizuje?
Wczoraj swoją opinię na temat transferów Lecha wyraził Profesor. W odpowiedzi na ten tekst swoje wrażenia dotyczące działań Kolejorza przedstawia charlee. Ostry tekst, w którym bez owijania w bawełnę pisze on o pomyśle na klub. Przykład Wisły oraz Bundesligi, które w felietonie przytacza charlee należy traktować z przymrużeniem oka. Argumenty, które zaproponował autor zdają się potwierdzać jego słowa. Zapraszamy do lektury oraz dyskusji.
Po co w Lechu budowanie całej otoczki wokół dobrze prosperującego klubu? Nie znam sposobów marketingu oraz promocji Wisły Kraków, ale w latach swojej świetności miała sprzedanych 9800 karnetów. Ten klub transfery miewał różne, jednak na zawodnikach pokroju Żurawskiego czy Głowackiego, na których nie żałowano pieniędzy, zbudował swoją potęgę. Nie chcę używać argumentu, że Głowacki jest kapitanem i gra tam wiele lat, ale podobnie było z Żurawskim, który w Wiśle również spędził kilka sezonów i później wyjechał. Dużo plotkowało się o tym, że w Wiśle zauważalna jest jedność i współpraca pomiędzy zawodnikami. Podkreślano, że istnieje duch drużyny i atmosfera w klubie jest bardzo dobra.
W Lechu jest inaczej. Każdy myśli tylko o sobie, o swojej karierze. Nie ma kolektywu, bo zarząd zespół traktuje nie jako współpracowników, a pracowników. To podstawowy błąd relacji sportowych w klubach. Przykładami są Piotr Reiss, który został w obecnym Lechu stracony, a Kotor zatrudniony jako „woźny”. Bezlitośnie wykorzystano ich miłość do klubu oraz miasta.
Wszyscy gracze mają pęd na wyjazd, zapewne poczynając od największych gwiazd tego klubu. Moją skrytą nadzieją jest Peszko i Arboleda. Pytanie jednak czy zostaną na dłużej w klubie i przyczynią się do budowy poznańskiego kolektywu. Mam nadzieję.
Jednak przypadek Murawskiego potwierdził, że i Ci co się nie palą do wyjazdu i tak prędzej czy później wyjadą. To dobra kasa nie tylko dla klubu, ale także zawodnika, więc dlaczego mają zostać w Poznaniu?
Miałem nie marudzić, ale wydaje mi się, że póki, co Kolejorz nadrzędnie nastawia się na promocje i sprzedaż. Tak było w Amice i tak będzie w Lechu.
Głupi przykład, ale w dość dobrze odwzorowanym Football Managerze 2010 można przesunąć środki z transferów na środki płacowe. Czemu nie zaoferować dobrym zawodnikom większych kontraktów? Czemu nie ściągać ich za darmo jak robiło wiele klubów w Wielkiej Brytanii i całej zachodniej europie?
Gdyby Rengifo dostał nie 400 tysięcy euro, które miał w Lechu, a 800 to by został, bo wybór klubu w kierunku cypryjskim pokazał, że nie chciał grać w wielkim zachodnim klubie, a bogatym, który swoim zawodnikom zaoferuje bajońskie pensje.
U naszych zachodnich sąsiadów za czasów Klinsmana i Karla-Heinza Rumenige pojawiła się zasada, że prowadzamy rodaków z powrotem do Bundesligi, podnosząc jej poziom. W Polsce, gdy przychodzili nasi zawodnicy z zagranicy wnosili wiele dobrego do ligi. Przykłady mogą mówić same za siebie – Hajto, Świerczewski, Kryszałowicz, Reiss, Kobylański i wielu innych. Takie wzmocnienia wzbudzały nie tylko zainteresowanie kibiców, ale także mediów, a na tym przede wszystkim klubom piłkarskim zależy.
W Bundeslidze pierwszym etapem było sprowadzanie krajowych zawodników do Polski i wspieranie ich swoimi plus najlepszymi z europy wschodniej. Wejście na poziom międzynarodowy pokazał Bayern, kupując gwiazdy pokroju Riberego czy Robbena. Jest to sposób.
Przykład Kriwieca pokazał, że jeden warunek z przykładu Bundesligi jest spełniony. Można kupić tanio zawodnika. Do tego dołożyć zatrzymane krajowe gwiazdy, dając im kontrakty na poziomie średnich klubów europejskich oraz sprowadzając podstarzałe gwiazdy jak Turcja czy Grecja swojego czasu. Mamy gotowy przepis na rozwijający się klub. Wystarczy chcieć.










Luty 20th, 2010 on 18:44
Bosz, od czego zacząć. Może od tego sprowadzania doświadczonych polskich piłkarzy z zagranicy. Nazwiska Wojtala i Iwan może coś Ci mówią, drogi szefie?
Luty 20th, 2010 on 18:44
a wg mnie najprostszym przepisem jest „BY WSZYSCY CIĄGNĘLI WÓZ W JEDNĄ STRONĘ”. Wiosna 2009 (fochy Smudy, kryzys w zespole), jesień 2009 (dla odmiany fochy Lewego nakreconego przez swego agenta) popsuły wszystko co tak misternie zbudowano i co dawało efekty na jesieni 2008 roku. Do tego brak wizji zespołu na 2 lata do przodu . I mamy klops, który wyszedł na koniec sezonu 2008/2009 i zgrzyty wśród kibiców w stosunku do klubu ( w sumie nieufne przyjęcie Zielińskiego i krytyka polityki transferowej). Teraz, o czym świadczy sprzedaż karnetów duch w narodzie jakby poszedł w górę ( choćby ocieplenie w stosunku do trenerów). Ważny początek. Jak będzie dobrze oddamy klubowi ostatnią koszulę….. :-)
Luty 20th, 2010 on 18:48
Uwaga kolejna, nie porównuj nas z Wisłą, która jest zadłużona po uszy w Telefonice, z Lechem, który nie stosuje kreatywnej księgowości „klub się zadłuży, a dług się przerzuci do spółki-matki”. Cupiałowi się znudzi, albo udziałowcy go zmuszą do wyjścia z Wisły, i Kraków będzie mieć jeden zespół więcej w IV lidze. Twój przepis przerabiał w przeszłości choćby ŁKS – chcesz tego samego dla Lecha?
Luty 20th, 2010 on 19:22
Do zatrzymania lub pozyskania dobrych zawodników potrzeba dużych pieniędzy,a więc bogatych sponsorów,gdyż nigdzie na świecie drużyny nie utrzymuje właściciel.Sądzę,że Lech powinien wreszcie trafić na giełdę.Wtedy wszystko byłoby przezroczyste i teoretycznie każdy mógłby zostać sponsorem.A Reiss nie może grać,bo jest upaprany,Kotor natomiast przesrał sam jeden tyle meczy,że powinien być wywalony na zbity pysk.
Luty 20th, 2010 on 20:24
wydaje się że Wiśniwski i jego idea silnego klubu z dwoma lub trzema sekcjami , wchodzi na giełdę jest jedynym rozwiązaniem dla Lecha
Luty 20th, 2010 on 20:45
Rutkowski na giełdę wejść nie chce.
Luty 20th, 2010 on 23:37
Wejście na giełdę byłoby głupotą. Naprawdę chcemy, żeby jakiś debil z forsą przejął Lecha i traktował go jak swoją zabawkę?
Luty 21st, 2010 on 00:09
chyba nie za bardzo wiecie co to znaczy być na giełdzie. Wtedy załamanie gieldy to upadek klubu bo tzw „właściciel” nie ma w klubie własnej kasy *tylko górę papieru, w lidze przykład Ruchu pokazuje że giełda to nie rozwiazanie dla klubu sportowego, tylko jednorazowy zastrzyk pieniędzy (ze sprzedanych akcji) a potem płacz i zgrzytanie zębów.
Luty 21st, 2010 on 00:12
nie jesteśmy na giełdzie a gorsza sytuacja amiki odbiła się na lechu
Luty 21st, 2010 on 00:14
Oby nie przerwano współpracy z BetClic…
Luty 21st, 2010 on 18:02
BetClic niestety nie ma interesu w tym, by wspierać Lecha bez reklam na koszulkach.