Felieton: Wiara w kibiców
dodał: buffu dnia cze.22, 2009 20:05, kategoria Felietony

Reklama na portalu Lech24.com
Sytuacja polskiej piłki nożnej w latach 90-tych jednoznacznie kojarzy się z korupcją, jaka miała w niej miejsce, oraz z zamieszkami kibiców. W mediach często poruszano temat stadionowych awantur, przekazując informacje o kolejnych rozbojach w drodze oraz na samych boiskach. Od tamtego czasu minęło już ponad 10 lat, a na stadionach zasiadają dziś wielotysięczne rzesze fanów, którymi często są całe rodziny, dopingujące swoją drużynę. Nadal jednak mimo tak wielkich zmian, jakie w porównaniu z niechlubnym dla polskich kibiców okresem zostały poczynione, stereotyp bandyty na trybunach pozostał. Na nic zdają się przygotowywane przez kibiców oprawy, które dla mediów są mniej atrakcyjnymi newsami od informacji o kolejnej „ustawce”.
Media, szczególnie telewizja oraz prasa, niezbyt chętnie podejmują w swoich materiałach tematykę kibicowską. Samo wyrażenie „kibic” ma w nich konotacje negatywne. Zdecydowanie inaczej odbierany jest „fanatyk”, jednak to sformułowanie zdaje się być przez dziennikarzy zapomniane. Częstym zjawiskiem medialnym jest sytuacja generalizowania wszystkich kibiców, którzy przez dziennikarzy nazywani są chuliganami oraz pseudokibicami.
Takie wnioski można wysnuć po lekturze serii artykułów poruszających tematykę stricte kibicowską, które zostały napisane na przełomie 2008 i 2009 roku. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” postanowili zainteresować się tymi zagadnieniami, przybliżając swoim czytelnikom stowarzyszenie kibiców Lecha Poznań „Wiara Lecha” oraz kibicowskie realia. Jak można było się spodziewać, światło, w jakim organizacja została przedstawiona, nie było dla niej korzystne.
Pierwszy tekst, jaki został zaprezentowany na łamach „Gazety Wyborczej” jest publikacją z dnia 12 grudnia – Jak w Lechu sprzedaje się bilety na puchar UEFA autorstwa Jakuba Ciastonia i Michała Szadkowskiego. Przedstawiają oni zagadnienie w tendencyjny sposób. Sprawa, którą zajęli się panowie, dotyczy sprzedaży biletów na mecze wyjazdowe Lecha Poznań w ramach Pucharu UEFA. Autorzy cytują Litara, który jest osobą odpowiedzialną za dystrybucję wejściówek. Manipulują niejednokrotnie jego wypowiedziami, nie podając ich pełnego kontekstu, co powoduje zmianę wydźwięku przytaczanych słów. Dziennikarze podejmują temat sprzedaży biletów na spotkanie z Feyenordem Rotterdam, nie interesując się sposobem organizacji wyjazdów ligowych. Dystrybucja biletów na mecze Ekstraklasy wygląda dokładnie tak jak na ten z zespołem holenderskim. Możliwość zakupu wejściówek w pierwszej kolejności otrzymują osoby regularnie jeżdżące na spotkania wyjazdowe, a następnie – w przypadku większej puli biletów, osoby posiadające karnety na mecze Lecha na boisku przy ulicy Bułgarskiej. Sympatykom Kolejorza zależy przede wszystkim na dobrej atmosferze na trybunach, a jest ona zdecydowanie łatwiejsza do osiągnięcia, jeśli na mecze jeżdżą regularnie te same osoby. Jest to zasada, która uniemożliwia zakup biletów tzw. „kibicom sukcesu”, z którymi często spotykali się w ostatnim okresie sprzedawcy w sklepie kibiców Lecha Poznań „Tifo”. Przed chwilą wspomniani „kibice sukcesu” to osoby, które zainteresowały się piłką nożna tylko ze względu na dobre wyniki sportowe zespołu. Warto przy okazji wspomnieć, że sposób dystrybucji biletów na mecze wyjazdowe nie uległ zmianie od kilku lat i co ciekawe, nikt wcześniej nie miał problemu z rozwiązanie, które obowiązuje od dłuższego czasu.
Następnego dnia inny dziennikarz, „Gazety” Jacek Sarzało, opublikował tekst Kibic Lecha, czyli legalista schizofreniczny. Jest on kontynuacją artykułu Jak w Lechu sprzedaje się bilety na puchar UEFA. Autor zarzuca władzom Lecha bagatelizowanie wydarzeń wokoło kibicowskich, które miały miejsce od początku sezonu. Sytuacje przytoczone przez dziennikarza, Gazety jednak nie zostały w żaden sposób powiązane ze zwolennikami Lecha bądź, jak miało to miejsce w przypadku meczu wyjazdowego do Gdańska, są pełne przekłamań ze strony prasy. Celem tekstu jest skłócenie ze sobą dobrze współpracującego zarządu z kibicami Lecha. „Panów w biało-niebieskich szalikach” autor upomina słowami wypowiedzianymi przez wysoko postawionego działacza, który twierdzi, że dni chuliganów na trybunach są policzone, a klub pozwala im na egzystencję tylko dlatego, że próbuje na nich jeszcze zarobić. Warto zaznaczyć, że barwy Lecha są niebiesko-białe, a nie, jak napisał przy okazji cytatu dziennikarz, biało-niebieskie.
Cykl tekstów poświęconych Lechowi miał swoją kontynuację 15 grudnia, w dodatku, Sport do „Gazety Wyborczej”. Pojawił się w niej wywiad z Jarosławem Ostrowskim, który jest członkiem zarządu Legii Warszawa. Rozmowę, co warto zaznaczyć, przeprowadził Michał Szadkowski, autor wspomnianego już artykułu traktującego o kibicach Lecha oraz stowarzyszeniu „Wiara Lecha”. Organizacja ta została przez pana Ostrowskie-go skrytykowana za zbyt duże możliwości i układy wewnątrzklubowe. Zarzuty pod adresem „Wiary Lecha” dotyczą także zapewnienia bezpieczeństwa na stadionie, do którego zastrzeżenia mają służby porządkowe na nim zatrudnione. Wydaje się, że członek zarządu Legii, mimo ogólnej niechęci do kibiców z Poznania, stara się ripostować ich zachowanie oraz korespondencję, jaka została poczyniona w październiku 2008 roku, w związku z oprawą wykonaną przez kibiców Lecha podczas meczu z warszawską drużyną. Wtedy Jarosław Ostrowski miał do twórców flagi zastrzeżenia, gdyż uważał ją za nawiązanie do powstania warszawskiego i wydarzeń z 1944 roku. W rzeczywistości, jak tłumaczono, była to odpowiedź na oprawę wykonanej przez sympatyków Legii. Październikową batalię, według wielu kibiców, Jarosław Ostrowski przegrał, więc próbę odpowiedzi na zarzuty, wykorzystał dziennikarz „Wyborczej”, publikując ten wywiad.
W styczniu br. Marcin Kącki wraz z Marcinem Wesołkiem opublikowali tekst Lech stracił wiarę w Wiarę Lecha, nawiązując do decyzji władz klubu odnośnie dystrybucji biletów na mecz wyjazdowy do włoskiego Udine. Artykuł emanuje zadowoleniem z osiągniętego przez autorów celu, którym było odebranie możliwości sprzedaży biletów stowarzyszeniu „Wiara Lecha”. Zasady zakupu voucherów, które później zostały wymienione na wejściówki, jednak niczym nie różniły się od tych, które oferowało stowarzyszenie, a sprzedaż tak jak w przypadku innych wyjazdów odbywała się w „Tifo”.
To zadziwiające, że dziennikarze, Wyborczej, potrafią przedstawiać nas jako bandytów i chuliganów, kiedy to jesteśmy zwykłymi ludźmi. Łączy nas pasja i chęć dopingowania Lechowi. Dlaczego na ten aspekt nie zwrócą uwagi dziennikarze?! – mówi Mateusz Górczak, wieloletni kibic Lecha.
Inną kwestią, jaką w artykułach powzięto, jest przymusowa zbiórka pieniędzy na oprawy meczowe oraz kary, które stowarzyszenie płaci za używanie materiałów pirotechnicznych. Na podstawie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych zabrania się wnoszenia materiałów wybuchowych na teren imprezy, zgodnie z art. 14 ust. 2 tejże ustawy. Kibice wielu klubów piłkarskich, w tym i Lecha Poznań, podczas przygotowywania opraw wliczają w koszta ich organizacji kwotę kary, jaką nałoży na klub Komisja Ligi. Zarząd, współpracując z kibicami, na mocy porozumienia ze stowarzyszeniem, wyraża zgodę na spłatę kary za odpalenie zabronionych materiałów. Faktem jest, że widok choreografii połączonej z odpaloną pirotechniką czy samo racowisko z flagami daje wspaniały efekt.
- Przygotowanie oprawy jest trudnym logistycznie przedsięwzięciem. Ze względu na wielkość naszego stadionu prace nad oprawą trwają od kilku dni do miesiąca. Na stadionie pojawiamy się 5-6 godzin przed meczem, aby wszystkie elementy przygotować do prezentacji. Zdarzały się jednak cało-dzienne wizyty na stadionie, których efekt można było oglądać podczas spotkań na trybunach – mówi na łamach kieleckiego zinu Poho, osoba odpowiedzialna za prace nad choreografiami w Lechu Poznań.
To pokazuje, jak wiele pracy poświęcają kibice, aby widok stadionu zapierał dech w piersiach. Niestety, media nadal wolą się pasjonować kilkuminutową przepychanką chuliganów oraz faktem użycia zabronionych środków bardziej, niż efektem ciężkiej pracy ultrasów, którzy w swoim wolnym czasie przygotowywują oprawy.
Koszty opraw są pokrywane przez stowarzyszenie Wiara Lecha, które część swoich środków otrzymuje od klubu. Jednak są to kwoty niewielkie w skali roku, a biorąc pod uwagę ilość prezentowanych przez nas opraw, stowarzyszenie musi zbierać pieniądze. Duża część tej kwoty pochodzi ze sprzedaży gadżetów oraz zbiórek podczas spotkań Lecha na trybunach. W Poznaniu sympatycy sami pokrywają koszta opraw oraz kar, jakie nakłada na nas Komisja Ligi. – mówi prezes stowarzyszenia „Wiara Lecha” Jarosław Kiliński.
Warto przyjrzeć się „Wierze Lecha”. Jest to organizacja, która na mocy prawnej jest reprezentantem kibiców Lecha, współpracując z zarządem klubu. Na podstawie umowy zawartej z władzami Kolejorza, jak popularnie nazywany jest zespół z Poznania, kibice odpowiadają choćby za obsługę stadionowego parkingu. Działania stowarzyszenia polegają m.in. na zwiększeniu budżetu, który pozwoli na stworzenie nowych efektownych opraw oraz choreografii na stadionach. Ranga „Wiary Lecha” została doceniona również na mapie kibicowskiej Polski, a faktem to potwierdzającym może być wybór Krzysztofa Markowicza, pracownika Lecha oraz członka stowarzyszenia, na prezesa Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców.
Dziennikarze jednak, zamiast dostrzegać pozytywne aspekty działania Wiary Lecha, jakimi są akcje propagujące pozytywne oraz aktywne rodzaje kibicowania, dbanie o bezpieczeństwo na stadionach, ale i także włączanie się w akcje charytatywne, szukają negatywnych cech. Zespół piłkarski stowarzyszenia brał udział w halowym turnieju piłki nożnej, którego celem nadrzędnym była zbiórka pieniędzy na marzyciela Fundacji Mam Marzenie. Media wolą potępić działania Wiary Lecha, często nie weryfikując informacji, które zostały przez nich zdobyte.
2 lutego 2009 „Gazeta Wyborcza” na łamach dodatku „Duży Format” opublikowała artykuł Holandia zazdrości nam musztardy. W tekście odniesiono się do wcześniejszych publikacji, w których to podjęto temat sprzedaży biletów na mecze wyjazdowe Lecha Poznań w ramach Pucharu UEFA. Dyskusja dotyczyła głównie grudniowego meczu z Feyenordem Rotterdam, problemów z nabyciem wejściówek na spotkanie oraz narzuconej przez Stowarzyszenie „Wiara Lecha” marży, która zostaje przeznaczona na spłatę kar. Łatwo zauważyć można subiektywizm dziennikarza, który krytykuje działalność stowarzyszenia, nie znając kibicowskich realiów.
Również ostatnie zajścia, które miały miejsce podczas rozgrywanego na Stadionie Śląskim finału Pucharu Polski, nie obyły się także bez przekłamań. W mediach (m.in. TVN) informowano o bójkach kibiców , nie wspomninając o słabym zabezpieczeniu stadionu, a w szczególności sektorów buforowych, w których zasiedli kibice neutralni. Korona stadionu przy ul. Katowickiej pozostawała do czasu zamieszek niezabezpieczona, a wcześniej wspomniane sektory buforowe, przez cały czas trwania meczu, pozostawały otwarte, co pozwalało pseudokibicom bez problemu przenosić walki z korony stadionu na jego trybuny.
Fanem futbolu może być każdy. Wystarczą chęci, szal oraz barwy klubowe. Dla kibica dzień meczu jest świętem. Dla miasta, służb porządkowych oraz komunikacji miejskiej to czas wzmożonej pracy, aby osoby postronne nie odczuły skutków rozgrywki. Tłum ludzi, podążających na jedno wydarzenie, niewątpliwie robi wrażenie, jednak gorzej sytuacja prezentuje się, kiedy to te osoby dewastują miasto. Porównując jednak sytuację sprzed kilku lat łatwo, można zauważyć w tej kwestii znaczny progres. W końcu również podczas podróży na mecz kibic reprezentuje swój klub oraz jego barwy. Dlatego właśnie w ciągu ostatnich kilku sezonów zauważyć można wśród sympatyków piłki nożnej osoby, którym zależy na dobrym wizerunku. Dbają oni o poprawne zachowanie w drodze na stadion oraz podczas powrotu, nie zważając na asekurującą całą sytuację policję. Szkoda tylko, że media nie potrafią zauważyć pozytywnych aspektów działalności kibiców oraz stowarzyszeń, które ich zrzeszają.
Mimo ogólnej niechęci mediów do środowiska kibicowskiego, wiceprezes Lecha, Arkadiusz Kasprzak wraz z prezesem stowarzyszenia Wiara Lecha, Jarosławem Kilińskim, we wspólnym oświadczeniu napisali: Chcemy mieć klub normalny, czyli kompletny. Z trybunami pełnymi ludzi dumnych z Kolejorza.







Czerwiec 23rd, 2009 on 21:36
Dobry tekst :) Podpisuję się pod wnioskami obiema rękami!
Czerwiec 23rd, 2009 on 21:46
Media zawsze będą się doszukiwać „tego złego” w kibicowaniu. Masz rację, że Wiara Lecha działa po to, żeby kibicowanie było przyjemniejsze i pozytywnie odbierane, ale dziennikarze zawsze doczepią się małego szczegółu, który wyciągną na pierwsze strony gazet. Tekst oczywiście bardzo dobry :)