Hieronim Barczak: Zawsze i wszędzie…
dodał: Pinus dnia lut.11, 2010 15:12, kategoria Biografie

Hieronim Bartczak był jednym z elementów ABC.
Dla Lecha był taką osobą, jaką jeszcze do niedawna był Piotrek Reiss. Piłkarzem został właściwie z przypadku, ale ciężką pracą doszedł na same szczyty. Całe swoje życie spędził grając w niebiesko-białej koszulce, wszędzie tam, gdzie Kolejorz miał szansę się pokazać. Zapraszamy do zapoznania się z biografią Hieronima Barczaka.
Zarówno dziś, jak i w tamtych czasach, jeśli zawodnik zaczyna treningi w wieku 14 lat, trudno się spodziewać, że będzie w stanie osiągnąć coś wielkiego. Mimo wszystko udało mu się, a zaczęło się właściwie… przez przypadek. Podczas zimowych przygotowań trampkarzy Polonii Poznań, za namową brata wypełnił lukę z powodu braku zawodników. Już wtedy widziano w nim talent, bo niejednokrotnie podpatrywano, jak kopał piłkę ze znajomymi na podwórku.
Kolejne szczeble piłkarskiej kariery przechodził bardzo szybko. W końcu trafił do Przemysława Poznań i chociaż nie wymagano od niego więcej niż 45 minut gry w meczu, to zadomowił się w składzie na dobre i pokazał, że stać go na więcej. Jednak nie uchroniło to jego drużyny przed spadkiem, a on sam musiał powrócić do swojego pierwszego klubu.
Trochę wcześniej, bo przy okazji spotkania Lecha z Przemysławem, Barczak pokazał się z dobrej strony i nie minęło pół roku, a już był z Kolejorzem. Początki były bardzo trudne, bo czasy wyglądały wtedy trochę inaczej i młodzi piłkarze nie odgrywali wtedy jeszcze kluczowych ról w nowych klubach.
Czekanie się opłaciło. Młodemu Hieronimowi dał szansę Janusz Pekowski i mimo porażki w debiucie, trenerski nos go nie zawiódł. Już na wiosnę trudno było wyobrazić sobie Lecha bez Barczaka w defensywie. Jako jeden z nielicznych, pomimo ciągłych rotacji kadrowych, miał pewne miejsce w zespole.
Fala sukcesów zaczęła się w sezonie 1977/78, wtedy to Barczak wraz z takimi gwiazdami jak Okoński, Mowlik, czy Justek, stanął na podium Mistrzostw Polski. Potem niestety pojawiły się problemy, ale filigranowy obrońca, nigdy nie zawiódł kibiców.
Minęło kilka lat i Barczakowi już niewiele mogło przeszkodzić w świętowaniu sukcesów. Najpierw wywalczony w 1982 roku Puchar Polski, następnie w 1983 r. mistrzostwo Polski, a w 1984 r. jedno i drugie. Jeśli Lech grał jakiś mecz, to trudno było go sobie wyobrazić bez Barczaka. Jego dorobek to spotkania w Pucharze Polski, Pucharze Ligi, Superpucharze Polski, Pucharze Intertoto, Pucharze UEFA, Pucharze Zdobywców Pucharów, a nawet Pucharze Mistrzów!
Nie miał problemów, żeby przekonać do swojej osoby ówczesnego trenera reprezentacji Ryszarda Kuleszy. Niestety, krótko potem nastąpiła zmiana selekcjonera, a w kadrze na Mundial w Hiszpanii, Antoni Piechniczek nie widział dla niego miejsca.
Pomimo tych wszystkich sukcesów, nigdy nie dbał o to, by być gwiazdą drużyny. Zawsze po cichu szedł do przodu. Cieszył się zainteresowaniem wielu klubów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, ale Kolejorzowi był wierny przez 14 sezonów, co daje 436 spotkań! Jest jedną z tych postaci, które włożyły całe serce w sukcesy Lecha. To kolejna z legend Lecha, której boiskowe poczynania zostawiają tak piękny i trwały ślad w historii naszego ukochanego klubu. Barczak zakończył swoją karierę w półamatorskim FF Soedertoelje w 1988 roku.



Luty 12th, 2010 on 01:27
Heh, pamiętam go z początku lat 90tych. Przydałby się nam teraz ktoś taki.