Jak transfery wpływają na siłę Lecha?
dodał: buffu dnia sty.06, 2010 14:25, kategoria Artykuły Tematyczne, Publikacje

Piłkarze Lecha Poznań to zawodnicy w większości zakupieni przez ostatnie trzy lata (fot. charlee/lech24.com)
Niezmiennie od kilkunastu miesięcy przed rozpoczęciem okienka transferowego Kolejorz oceniany jest jako zespół, który może najbardziej się wzmocnić. Po fuzji Lecha z Amicą Wronki zespół z Poznania stał się jednym z bogatszych klubów naszej ligi. Łatwiej oczywiście spekulować na temat wzmocnień zespołu posiadającego większe możliwości finansowe oraz takiego, którego gra wybija się ponad przeciętny poziom polskiej Ekstraklasy. Właśnie takim zespołem przed trzema laty stał się Kolejorz, którego dobra gra potwierdzona ciekawymi transferami zaczęła coraz bardziej nakręcać transferowe spekulacje wokół Lecha.
Od samego początku powstania KKS Lecha Poznań władze nie szalały z transferami. W pierwszym oknie transferowym zakupiono co prawda Henrego Quinterosa i wypożyczono Marcina Drzymonta, ale zespół wstrzymał się przed dokonaniem wielkich transferów. Quinteros pokazał się z dobrej strony i szybko zwrócił na siebie uwagę zagranicznych klubów. W Kolejorzu grał przez dwa lata, ostatecznie przerywając za porozumieniem stron kontrakt, rzekomo z powodu choroby ojca. Piłkarz wrócił do Peru i tam do dziś kontynuuje swoja karierę.
Także kolejne transfery Lecha nie dawały nadziei kibicom na możliwość pokazania się przede wszystkim na polskich boiskach, bo zespół nie zakwalifikował się do europejskich pucharów. Rok później – w 2007 roku podpisano kontrakt z Rengifo. Najlepszym potwierdzeniem była dobra gra tego zawodnika, który potwierdził spekulacje dotyczące jego bramkostrzelnych predyspozycji. Do zespołu, na zasadzie wolnego transferu, przeszedł także Emilian Dolha, który w poprzednim sezonie został okrzyknięty najlepszym bramkarzem ligi. Za darmo do Lecha trafił także Ivan Djurdević. Zapowiedziano również transfer Andersona Cueto, jednak jego finalizacja zakończyła się we wrześniu i dopiero od stycznia mógł grać w oficjalnych spotkaniach. Władze Lecha powoli wzmacniały zespół, jednak nadal nie rozpieszczano kibiców ilością transferów, a przede wszystkim kwotami. Piłkarze bądź przechodzili za niewielkie pieniądze, bądź za darmo.
Skutecznie jednak rezygnowano z kolejnych piłkarzy, którzy nie przekonywali do siebie trenera Smudy. Dwa lata temu, podczas zimowej przerwy między rozgrywkami zakontraktowano Sławka Peszkę, który po zakończeniu kontraktu, obowiązującego z Wisłą Płock przeszedł do Lecha. Nie udało się wynegocjować korzystnej ceny transferu, dlatego wstrzymano się z zakupem podczas zimowego okienka i poczekano do lipca. W tym samym okresie transferowym wypożyczono z Energie Cottbus Tomasza Bandrowskiego, który po kilku miesiącach gry stał się pełnoprawnym graczem Kolejorza, przechodząc do niego na warunkach transferu definitywnego.
Gra Lecha w tym sezonie była już lepsza niż w poprzednim, jednak znów Kolejorzowi nie udało się zakwalifikować do europejskich pucharów. Perturbacje wokół sprzedaży Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski przez Zbigniewa Drzymałę najpierw do Śląska Wrocław, a ostatecznie do Polonii Warszawa otworzyła możliwość gry w Pucharze UEFA przez Lecha, który skorzystał z tej możliwości. Niedługo po potwierdzeniu tej informacji zespół znacznie się wzmocnił. Poza kupnem zakontraktowanego pół roku wcześniej Sławka Peszki, potwierdzono przejście obiecującego Roberta Lewandowskiego oraz nieznanego nikomu wcześniej Semira Štilića i oczekiwanego w Poznaniu od dłuższego czasu Manuela Arboledy. Do Lecha przyszedł także chorwacki bramkarz Ivan Turina, który zastąpił słabego w poprzednim sezonie Emiliana Dolhę.
Ten sezon była dla Lecha kluczowy. Dokonane wzmocnienia pomogły, a właściwie stanowiły o sile Kolejorza w sezonie 2008/2009. Od razu zaczęto zatem spekulować o sprzedaży zawodników. Mówiono o transferach wszystkich czterech piłkarzy. Najgłośniej było oczywiście o Semirze Štiliću oraz Robercie Lewandowskim, którzy okazali się wielkimi gwiazdami. Mało kto spodziewał się, że zarówno Bośniak jak i król strzelców I ligi będą wstanie na równi rywalizować z zespołami z czołowych europejskich lig. Władze Kolejorza nie uległy presji i nie sprzedały graczy.
Szykując się na sprzedaż kilku zawodników latem, zimą kupiono czterech bałkańskich zawodników. Salicinovića wypożyczono do razu do Norwegii, jednak do tej pory nie spełnia on oczekiwań. Pozostała trójka od początku przebywała w Poznaniu, ale nie rozpieszczała. Trener Smuda niechętnie dawał szanse tym piłkarzom. Zdecydował się na to trener Zieliński – jednak zarówno Golik jak i Handzić rozczarowali. Burić w ostatniej rundzie pokazał, że jego transfer był trafiony i dzisiaj mamy z niego dużą pociechę. Zimą, ze względu na postawienie zarzutów korupcyjnych Piotrowi Reissowi zawieszono kapitana Kolejorza. Jego kontrakt wygasł w czerwcu i rozstał się on z Lechem.
W ostatnim oknie transferowym sprzedano, jak zapowiadano, jednego kluczowego piłkarza. Nie był to, jak powszechnie sądzono Hernan Rengifo, a Rafał Murawski. Ten pierwszy, od dłuższego czasu nie potrafił porozumieć się w kwestii nowej umowy i został przed kilkoma dniami sprzedany do Omonii Nikozja. Ten drugi był mózgiem Kolejorza – postanowiono załatać po nim lukę, kupując Słowaka Zapotokę. Kolejorz nie rezygnował w lipcu z wzmocnień. Nie do końca oczekiwania spełnił Ivan Turina. W zamian za tego piłkarza, z którym także rozwiązano kontrakt, przyszedł do Lecha Grzegorz Kasprzik. Postanowiono kupić także obiecujących graczy, takich jak Tomek Mikołajczak oraz Krzysztof Chrapek. Najgłośniejszym transferem lata było jednak sprowadzenie do Kolejorza Seweryna Gancarczyka.
Gra Lecha w rundzie jesiennej pokazała braki na pozycji rozgrywającego. Poniżej oczekiwań grał Semir Štilić, któremu ewidentnie brakowało pomocy w postaci mocnego środkowego pomocnika. Tomek Bandrowski oraz Dima Injac nie są rozgrywającymi i nie potrafią wziąć na siebie ciężaru rozgrywania piłki. Nie są to piłkarze klasy Murawskiego, który potrafił odciągnąć uwagę od Bośniaka i dać mu więcej miejsca w środku pola. Tuż przed rozpoczęciem kolejnego okna transferowego, tym razem zimowego, poinformowano o zakupie Sergieja Kriwieca. Piłkarza, który ma w Lechu zastąpić Rafał Murawskiego. Kolejorz jednak prawdopodobnie pożegna się z Bośniakiem, który nadal wzbudza zainteresowanie zagranicznych klubów.
Lech od czasów fuzji wymienił cały skład. Trzy i pół roku temu w Lechu grali Krzysztof Kotorowski, Bartek Bosacki, Kuba Wilk oraz Marcin Kikut i Grzegorz Wojtkowiak. Przez ten czas rozwiązano kontrakt z trzema piłkarzami – Quinterosem, Dolhą i Turiną, dwóch wypełniło swój kontrakt po którym odeszli z klubu - Kucharski, Reiss. Z Rengifo rozstano się w nieczystej atmosferze. Kolejorz cały czas przechodzi etap budowy. Zespołowi nadal zbyt wiele transferów się nie udaje.
Zapowiedzi, odnośnie wielkich wzmocnień Kasprzikiem, Chrapkiem czy wcześniej Cueto okazały się błędne. Ci piłkarze nie stanowią dziś o sile zespole. Od kilku lat władze nie wyciągnęły wniosków z braku odpowiedniej ilości obrońców. Zakupieni przed sezonem napastnicy okazali się zawodnikami, którzy nie byli wstanie rywalizować o miejsce w pierwszym składzie.
Łatwiej wskazywać udane transfery. Obecnie siłę zespołu stanowią transferowani gracze, bez których trudno sobie wyobrazić Lecha, czyli Lewandowski, Peszko, Štilić czy Arboleda. To piłkarze kupieni właśnie półtora roku. Ich dobrym uzupełnieniem są pozostali kupieni gracze tacy jak Bandorwski, Injac czy Gancarczyk. Kolejorz dzięki dokonanym wzmocnieniom podniósł swój poziom sportowy. Dziś na starcie jest jednym z faworytów do zdobycia tytułu. Zespół osiągnął kolejny „poziom wtajemniczenia”. Pora więc kolejnymi zakupami przejść na znacznie wyższy.
Cieszy to, że Lech kupuje nowych graczy. Brakuje jednak w zespole piłkarzy, którzy są z Lechem związani emocjonalnie. Nie będziemy tutaj wspominać o wychowankach czy graczach, którzy w Kolejorzu występują od czasów fuzji, czy pamiętają czasy jeszcze przed połączeniem, ale o graczach kupionych. Takim niewątpliwie jest Serb Djurdević, którego przygoda z poznańskim klubem jest dla kibiców przykładem zaangażowania oraz miłości do klubu. Zawodnik niejednokrotnie powtarzał, że po zakończeniu kariery zostanie w Lechu.
Trudno jednak podobnego zachowania oczekiwać od Peszki czy Lewandowskiego oraz zagranicznych piłkarzy, którym cały czas w głowie wyjazd za granicę. Przemyślane transfery pomogą tym piłkarzom się rozwinąć, a Lechowi osiągać coraz to lepsze wyniki sportowe. Nie oszukujmy się, ale każdy z obecnych piłkarzy Lecha kiedyś z niego odejdzie. Przede wszystkim w kierunku zachodni. Dobrze mieć na ich miejsce godnych zastępców. Kupić tanio, drożej sprzedać. Coraz częściej pojawiać się w europejskich pucharach. Pokazać, że Lech to zespół, który zaczyna coś znaczyć w Europie. Lech to nie Real Madryt czy FC Barcelona – to zespół, który mądrą polityką transferową powinien zaznaczać swoją pozycje na rynku. Ten właśnie kierunek jako priorytetowy powinni wyznaczyć sobie działacze Lecha.










Styczeń 6th, 2010 on 15:22
Chrapek wracaj!!!
Styczeń 6th, 2010 on 19:11
tak wracaj do Podbeskidzia:-)
Styczeń 6th, 2010 on 21:13
b.ciekawe „podsumowanie”;)
Styczeń 7th, 2010 on 10:47
No wlasnie brakuje wychowankow. Mlodych chlopakow ktorym zalezy na grze w Lechu.
Styczeń 7th, 2010 on 12:39
Chrapek Wracaj!!!! do lecha!!!!
Styczeń 7th, 2010 on 12:41
Nie prawda chrapek ma talent!!!
Styczeń 7th, 2010 on 17:12
komentarz fajny ale błąd w tytlule fatalny jak niektóre transfery Lecha