KKS Lech Poznań

Kiełb: Kibice mieli prawo na nas gwizdać

dodał: dnia lis.21, 2010 12:35, kategoria Aktualności

Kiełb w rozmowie po spotkaniu z Polonia Bytom. (fot. Cyran/Lech24.com)

Jacek Kiełb pojawił się dzisiaj na boisko po chorobie, która na dłuższy okres czasu wykluczyła go z gry na ligowych boiskach. Jednak dostosował się on poziomem do swoich partnerów i zagrał bardzo przeciętne spotkanie. Mógł zdobyć także dwie bramki, które na pewno uspokoiłyby grę poznańskiego zespołu. – Brakuje mi pewności - mówi pomocnik Lecha po wczorajszym spotkaniu z Polonią Bytom.

Z czego wynika tak różna gra Lecha w dwóch połowach meczu z Polonią Bytom? W drugiej części gry byliście zdecydowanie słabszym zespołem, niż w pierwszych 45 minutach.

- Mieliśmy problemy, bo na początku Polonia nie była tak otwarta, jak w drugiej połowie. Później goście uwierzyli, że mogą wywieźć stąd jakiś punkt i stworzyli bardzo groźne sytuacje.

Zdobyliście trzy punkty, jednak mimo to kibice dali upust swoim emocjom i w końcówce spotkania gwizdali na Was…

- Mieli prawo na nas gwizdać, bo mecz widowiskowy nie był, ale mimo tego mamy trzy punkty, a za tydzień nie będzie nikt pamiętał o stylu, tylko o tym, że zdobyliśmy ważne punkty. Teraz nikt nie pamięta, że na Widzewie graliśmy ładnie tylko to, że zdobyliśmy punkt. Za styl w tabeli punktów się nie przyznaje, co dokładnie widać.

O tym spotkaniu mówisz w kategorii wygrać i zapomnieć?

- Musimy wyciągnąć wnioski i zapomnieć, choć łatwo nie będzie. Trzeba myśleć o tym, co będzie w Kielcach za tydzień.

W drugiej części spotkania mogłeś podwyższyć prowadzenie Lecha. Co tam się stało?

- Widać, że choroba wychodzi mi bokiem, bo może gdyby nie to zachowałbym się inaczej, byłbym w grze i też może inaczej bym zareagował. Nie wiem gdzie szukać usprawiedliwienia. Muszę obejrzeć te sytuacje, bo wcześniej miałem dwie głupie straty i nad tym też muszę popracować. Jeszcze dużo pracy przede mną, żebym wrócił do dobrej dyspozycji.

No właśnie. Wspomniałeś o stratach. Po jednej z nich Grzegorz Wojtkowiak prawie umieścił piłkę we własnej bramce…

- Tak. Myślałam, że Luis wykopie piłkę, a on zagrał do mnie. Ona została mi pod nogami, ja jeszcze do tego upadłem. Nie miałem z czego wystartować, zostałem na ugiętych nogach i straciłem piłkę. Dobrze, że to się szczęśliwie skończyło, bo winę wtedy zrzuciłbym na siebie. Z Polonią musimy wygrywać u siebie i dobrze, że się udało.

Choroba chyba Tobie nie służyła, bo brakuje pewności w grze…

- Brakuje mi pewności i mam nadzieję, że będę zdrowy, wierzę w to, że będę szedł w górę, a nie na odwrót.

Za tydzień Lech zagra z Koroną. Będzie to dla Ciebie jakiś szczególny mecz?

- W Koronie spędziłem 4,5 roku. To był fajny czas, ale nie ma sentymentów na boisku i jeśli będzie mi dane zagrać to będę robił wszystko, żeby Lech to spotkanie wygrał.


1

Comments are closed.

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formualrza:

Nadal nie możesz znaleźć tego co szukasz? Pozostaw komentarz w poście lub skontaktuj się z nami. Zajmiemy się tym!

Wszelkie nazwy, znaki towarowe i firmowe zawarte na stronie są własnością ich właścicieli i zostały użyte na portalu Lech24.com wyłącznie w celach informacyjnych. Lech24.com nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczanych komentarzy.

Reklama - Polityka prywatności - Wszystkie prawa zastrzeżone 2010. Projekt i wykonanie Webpack.pl