Komentarz: Przeklęty klub z siedzibą w Poznaniu
dodał: buffu dnia maj.13, 2010 5:33, kategoria Felietony

O przeklętym klubie pisze u siebie Paweł Czado. Niestety subiektywnie.
Nie nazwałbym tego ludzką zazdrością, bo to zbyt pochopne stwierdzenie. Moim zdaniem, sformułowaniem, które lepiej oddaje tę sytuację jest zawiść. I choć nie myślę o Lechu w kategoriach ukoronowanego już mistrza to czasami nie zastanawiam się czy nie szkoda, że klub z siedzibą w Poznaniu, tak długo na ten tytuł czeka.
O miłości Pawła Czado do śląskich drużyn wiele pisać nie trzeba, natomiast dziwi mnie, aż taki subiektywizm ze strony tego dziennikarza. Dziwi mnie on, gdyż waśni między Poznaniem, a Śląskiem wiele nie ma, a nawet jeśli to nie są one tak uwypuklone jak te, które napływają w kierunki stolicy Wielkopolski z Warszawy czy Krakowa.
Wczoraj, po zakończonym meczu Ruchu z Lechem, kompleks swojej mniejszości objawił się u w/w redaktora. Nie chcę już snuć domysłów, że jest to odgórna dyscyplina Gazety Wyborczej. Zastanawiam się tylko jak, po kilku latach od fuzji, dziennikarz ogólnopolskiej gazety nie potrafi pojąć na jakich warunkach przebiegała fuzja pomiędzy Amicą, a Lechem.
Klub z siedzibą w Poznaniu – pisze na swoim blogu Paweł Czado – po raz pierwszy w swojej historii zostanie mistrzem. Zastanawiające, że aż taką naiwnością popisał się w tym tekście dziennikarz. Odnoszę nieodparte wrażenie, że zazdrość związana z budową solidnej drużyny oparta na biznesowym podejściu, które zastosowano z mniej skutecznym skutkiem również w przypadku Polonii Warszawa, jest tworzeniem historii klubu od nowa.
Lech Poznań wersja 2 – według dziennikarza – powinna zostać Mistrzem Polski, ale…
a) Lewandowski miał pretensji do arbitra, że nie zareagował w przypadku faulu na Peszce, po czym w drugiej połowie bezlitośnie podobną sytuację wykorzystał
b) Lepiej byłoby, gdyby mistrzem była Wisła (znów?! – śmiem pytać retorycznie), bo nie trzeba wtedy tłumaczyć dziennikarzom zagranicznym, jak się stało, że w lidze polskiej tytuł zdobyły dwa zespoły o nazwie Lech Poznań.
O specyficznym podejściu Pawła Czado do swojego dziennikarskiego fachu mówić wiele nie trzeba, bo każdy interesujący się mediami, a przede wszystkim piłkarską Ekstraklasą zna bardzo dobrze subiektywizm w/w reaktora. Ja wiem, że dla śląskiej piłki to może być ciężki sezon, wszem z ligę mogą opuścić dwie drużyny z tego regionu, ale nie winno się wylewać żali i w taki dość autodestrukcyjny sposób mówić o swoich kompleksach, które jak mniemam jeszcze wielokrotnie zostaną ujawnione.
Panie Pawle, proszę więc, jeśli to możliwe, o racjonalizm i obiektywizm, który dla ogólnopolskiego wydawnictwa jest sprawą kluczową. Wiem, że Gazeta Wyborcza ma w swoich szeregach dziennikarzy solidnych, którzy mimo sympatii do klubu piłkarskiego potrafią zachować umiar i z rozsądkiem patrzeć przed siebie.
Dla zainteresowanych link do wpisu na blogu Pawła Czado:
http://czado.blox.pl/2010/05/Zachwyt-bez-happy-endu.html










Maj 13th, 2010 on 09:04
Jest zasada „nie dyskutuj z idiotą, bo ludzie mogą nie zauważyć różnicy”, i dlatego musimy przyzwyczaić się do tego, że podobne rzeczy będą wciąż wypisywane. Poziom dziennikarstwa w Polsce jest po prostu żenujący. Ktoś siadający przy lapku, może pisać co chce, byle trzymał się linii wytyczonej przez redakcję. Pamiętajmy, że nie ma czegoś takiego, jak niezależne dziennikarstwo. Zawiść jest cechą maluczkich. I tyle. WLKP – Wielki Lech Królem Piłki!!!
Maj 13th, 2010 on 11:43
Witam;
Widzę, że zostałem zanalizowany. Ale błędnie…
Mogę zapewnić, że to co czuję, kiedy myślę o Lechu to na pewno nie zawiść. Raczej podziw przemieszany z osłupieniem
Podziw, bo byłem w zeszłym sezonie na Lechu, widzę w telewizji co się u Was dzieje i bardzo mi to imponuje. Poznań ma gigantyczny potencjał. Bardzo mi się u Was podobało, miałem świetne wrażenia, kiedy po meczu przeszedłem się po centrum. Świetne miejsce do życia, sympatyczni ludzie, piękne kobiety…
Osłupienie wynika z faktu, że tak łatwo przełknęliście sposób w jaki Lech przestał być Lechem.
Wasza obecna drużyna jest znakomita piłkarsko, zauważam to nawet we wpisie, którego adres Pan przytacza. Kiedy grała w pucharach trzymałem za nią kciuki. Zaznaczam, że trzymałem kciuki za drużyną, którą nie uważam za prawdziwego Lecha. Bo akurat nie miało to w tym momencie znaczenia.
Oczywiście wolno Panu i kolegom uważać, że Lech to ten sam klub, która zdobywał mistrzostwo w latach 80. i 90. Tak samo jak i mnie wolno uważać, że to nie ten sam klub.
Uśmiechnąłem się, kiedy przeczytałem w Pańskim tekście o moim rzekomym subiektywizmie czy autodestrukcyjnych kompleksach. Kiedy piszę o moim podziwie dla Poznania to szczera prawda, ale gdyby ktoś z Waszego miasta powiedział mi: zamieńmy się chałupami – odmówiłbym. Naprawdę, nie mam kompleksów wobec Poznania, bo niby dlaczego miałbym je mieć?:-))))
pozdrawiam bez napinki
PS Hasła w stylu gościa powyżej nie robią na mnie wrażenia, zapewniam, że jestem mocno przyzywczajony:-)))) Ciekawi mnie tylko czy te żółte literki powyżej to puste hasło? Zobaczymy.
Maj 13th, 2010 on 13:33
Przytoczyłem powiedzenie, więc nie ma to nic wspólnego z żółtymi literkami. I stosując się do niego, nic więcej w Pana kierunku nie napiszę.
Ogólnie rzecz biorąc, podstawy ekonomi powinny być obowiązkowe na maturze zamiast matematyki. Myślenie nie boli. Uwaga, to znowu powiedzenie :) WLKP (j/w)!!!
Maj 14th, 2010 on 12:24
Tłumaczenia pana Czado ws. jego wpisu na blogu na temat przekonań co do istnienia dwóch klubów w Poznaniu pod nazwa „Lech” są żenujące. Na jakiej podst. dziennikarz uważa, że Lech Poznań to nowy twór i wg. niego „prawdziwy” Lech nie istnieje.
Po pierwsze: Siedziba: bez zmian.
2. Stadion: Bułgarska 5/7
3. Kibice: Ci sami, zawsze wierni, oddani utożsamiający się z klubem Kibole.
4. Barwy i herb niezmienne (w 2007r. powrót do herbu z lat’50-1993).
5. Historia drużyny pisana od 1922r.
6. Hymn, przyśpiewki itp.
7. Legendy z dawnych lat identyfikujące się z klubem m.in. Henryk Czapczyk, Mirosław Okoński, Andrzej Juskowiak)
-dużo by wymieniać.
Umówmy się, że inwestycja w klub we współczesnym świecie, to rzecz normalna, wręcz niezbędna, jeśli ma się aspiracje żeby coś osiągnąć, kapitał zewnętrzny jest niezbędny. To specyfika współczesności. Tak dzieję się w każdym liczącym się zespole w Europie, również w Polsce (Legia -ITI, Wisła -Telefonika, Górnik -Allianz, Zagłębie -KGHM, Polonia W. -JW Const. etc). A to, że niektórzy zatrzymali się na czasach PRL-u to ich dramat… Czepianie się regulacji prawnych określających statut klubu jest niedorzeczne, jednocześnie nie będąc wtajemniczonym w sprawę, nie wiedząc o co tak naprawdę chodzi. Ale oczywiście na Śląsku wiedzą wszystko lepiej o Kolejorzu niż w Poznaniu (sic!).
Tu nie ma sensu się tłumaczyć, ważne jest to co my czujemy, a to, że przez innych przemawia zawiść to ich problem. Po prostu nie podoba się postronnym, że w Poznaniu buduje się klub w oparciu o najwyższe europejskie standardy i tyle w temacie. Lepiej byłoby tym „życzliwym” żeby zajęli się sprawami swojego klubu i w końcu „zeszli” z Kolejorza.
Do boju Kolejorz! czekamy na fete!!!
Maj 14th, 2010 on 12:44
Panie Czado,
Zastanawiam się czy jest pan w ogóle kibicem jakiejkolwiek drużyny… Być może ma pan rację pod względem formalno-prawnym, może nie, ale nie chcę polemizować w tej materii, gdyż uważam ją za nieistotną. Gdyby przeżył pan euforię i rozpacz mając na szyi szalik w w dowolnych kolorach klubowych, wiedziałyby pan czym różni się klub sportowy od supermarketu Biedronka. Otóż różni się otoczką emocjonalną. I właśnie ta niematerialna wartość jest decydująca. Żadne prawne zaklinania nie mają na nią wpływu.
Przykład z życia: czy adoptowane nieformalnie dziecko nie ma prawa nazywać swoich nielegalnych rodziców: mamo, tato? Czy gdyby pan o czymś takim wiedział, interweniowałby pan z cała stanowczością?
Adoptowane dziecko mówi: „to jest moja mama i żadne badania DNA, ani akty urodzenia tego nie zmienią!
Ja mówię: To jest mój Klub, Lech Kolejorz i żaden „papuga” tego nie zmieni.
Gdyby nie kibice właściciele klubów, gazety sportowe, sportowe kanały tv, itd przestaliby istnieć, więc trochę więcej szacunku dla ludzi zapewniających byt.
Jak pan myśli, czy gdyby Jacek Rutkowski postąpił prawnie tak, że pan uznawałby nadal Lecha za Lecha, ale nazwa klubu zmieniłaby się na Amika2, zaś właściciel wypiąłby się na kibiców jak nie przymierzając Mariusz Walter, to miałoby jakikolwiek sens powoływanie się na historię klubu? Proszę spojrzeć na Szczecin… Tak samo byłoby w Poznaniu.
Konkludując, należy oddzielić dwie sfery: materialną i emocjonalną. To ta druga decyduje, czy ta pierwsza ma rację bytu (znów przykład kibiców Pogoni), a skoro tak, to jej dysponenci (kibice) decydują czy przyjmują materialną bazę za swoją czy też nie.
A jeśli już zdecydują, to przypominanie im, że przecież „świadomość nie może określać bytu” dźwięczy jak pohukiwanie starej marxistowskiej działaczki…
Maj 14th, 2010 on 21:10
Myslenie,to zbyt trudna konkurencja w wykonaniu p.Czado.Jedynym powodem jest zazdrosc,zawisc ,ze Lech jest w Poznaniu i Wielkopolsce cholubiony przez rzesze kibicow za piekna gre i tej gry rezultaty.Widoczny brak ambicji i dobrego wychowania , rzetelnosci ,mozna odniesc do powiedzenia „takiemu mozna napluc w pape,a on mysli ze deszcz pada” ! Smacznego !
Maj 15th, 2010 on 09:21
rok 2023. ruch chorzów spada do 6 ligi po druzgoczącej porażce z popegeerem pcim mały huby 8:0. czadoblog donosi:”każdy prawdziwy fan niebieskich powinien wiedzieć, że ta porażka porażką nie była. popegeer pcim mały przed meczem otrzymał od sponsora strategicznego ‘delikatesy u antka sprychy’ nowe obuwie piłkarskie co przesądziło o losach meczu. my, ruch chorzów, kilkukrotny mistrz polski, świadomi naszej tradycji i zasad przez pokolenia przestrzeganych nie poddamy się kapitalistycznym rygorom dzisiejszego świata. ta porażka jest naszym moralnym zwycięstwem i możemy dumnie unieść głowę a w oczach naszych blask bije.”
Maj 16th, 2010 on 00:19
czy szanowni komentujący na prawdę wierzą, że powyżej wypowiedział się p. Czado? Proszę nie robić żartów. Mimo tego, zgadzam się z ‘odpowiedziami’ szczególnie danny22 i Potz’a.
Maj 16th, 2010 on 12:24
gratulacje za mistrza i powodzenia w lidze mistrzów kibic Wisły
Maj 16th, 2010 on 20:31
Panie Pawle, a co pan myśli o tym, że ten „prawdziwy” Ruch w ZUS-ie się tłumaczy, że nie może odpowiadać za grzechy starego Ruchu. Hipokryzja.
Po drugie, pan Paweł nie jest prawnikiem, a wypowiada się na tematy związane z prawem, o czym my gadamy w ogóle.