Komentarz: Przypadki Sławomira P.
dodał: buffu dnia cze.29, 2010 7:57, kategoria Felietony
Długo kazano nam czekać na decyzję Sławka Peszko. Dopiero w sobotni wieczór, wspólnie z Markiem Pogorzelczykiem, poinformował o przedłużeniu umowy. Popularny Peszkin miał określić się po zakończeniu sezonu. Spotkania z Markiem nie dochodziły do skutku, bądź nie podejmowano na nich wiążących decyzji. I nie zmieniała tego nowa oferta kontraktu, którą klub z Bułgarskiej zaproponował piłkarzowi.
Bo mieliśmy zagrać razem o Ligę Mistrzów. Razem ze Sławomirem Peszko i Robertem Lewandowskim. Taki napis pojawił się na transparencie wywieszonym na czwartej trybunie podczas ostatniego meczu sezonu 2009/2010. Obok frazy, dwie sylwetki – właśnie wyżej wspomnianych Peszko i Lewandowskiego. Ten drugi już wcześniej wiedział jak potoczą się jego losy po sezonie. Był przekonany do transferu i jego realizacja, mimo że pojawiały się sprzeczne informacje, była kwestią czasu.
Ze Sławkiem sytuacja była inna. Nie potrafił on podjąć decyzji, a kiedy wydawało się, że jest już zdecydowany na wyjazd i czekał na papierową wersję oferty umowy, jaka miałaby obowiązywać podczas jego gry w PAO, ta nie została wysłana. Grecki klub zwlekał do samego końca z wiadomością dla Sławka, podobnie jak piłkarz z informacją dla klubu dotyczącą jego ewentualnej gry w Lechu.
Może jednak to nie tyle niezdecydowanie Peszko, co posiadanie złych doradców. Ci, którzy byli łasi na jego pieniądze, możliwość zarobienia ciekawej prowizji. Bo bycie dziś managerem Sławka to okazja na promocję swojej osoby i solidny dochód. Kołakowski, który do tej pory prowadził interesy prawego pomocnika Lecha porządnie się na tym interesie przejechał. Peszko rozwiązał umowę ze swoim managerem, który dziś nie ma, ani Sławka, ani pieniędzy. A piłkarz nadal będzie grał w Lechu.











Czerwiec 29th, 2010 on 09:43
Kołakowski to jest pizdzielec nieogolony dobrze że Peszkin go pogonił….
Czerwiec 29th, 2010 on 14:25
Ta tylko Kołakowski załatwił Peszce transfer do Wolfsburga, a PAO to już inna sprawa…
Czerwiec 29th, 2010 on 17:25
;D
Sprawa niejakiego naszego niedawnego coach’a, hehe…