Komentarz: Rozbudzili nasze apetyty, ale…
dodał: buffu dnia sie.23, 2010 12:29, kategoria Felietony
Wczoraj apetyty poznańskich kibiców zostały nie tylko rozbudzone, ale także sprawiono, że oczekiwanie na mecz z Dnipro będzie trwało w nieskończoność. Kolejorz przejechał „Pasy” bez najmniejszych skrupułów, jak na mecz przyjaźni przystało. A Dnipro zremisowało w kolejnym ciężkim spotkaniu. Jednak to nie znaczy, że czekać nas będzie łatwe spotkanie.
Lech czwartkowym meczem na Ukrainie podniósł się z kryzysu, który jaki by nie był, trwał i doprowadzał nas do frustracji. A Dnipro? Można odnieść wrażenie, że zacięło się. W trzech spotkaniach z rzędu nie potrafiło znaleźć sposobu na bramkarza rywali.
I oby ten stan został podtrzymany w kolejnym meczu. Dla Lecha ostatnie trzy spotkania zakończyły się grą na „zero” z tyłu. Mistrz Polski w tym sezonie w żadnym spotkaniu nie stracił więcej, niż jednej bramki w meczu. Jak więc nie być optymistą przed rewanżem z Dnipro?
Stawka tego meczu jest bardzo duża, a nie trzeba o tym nikomu przypominać. Jednak nie należy żyć w przekonaniu, że awans do fazy grupowej LE to tylko formalność, bo rywalizacja z Dnipro może okazać się najcięższą w tym sezonie.
Ciężko będzie zamurować się przed swoją bramką, bo wyglądać to będzie jak oczekiwanie na wyrok. Kibice jednak wybaczyliby, gdyby Lech awansował dalej. Dlatego, zgodnie z piłkarskim przysłowiem, że najlepszą obroną jest…, trzeba będzie atakować. I oby skuteczność piłkarzy wyglądała tak, jak w niedzielę.
Trudno o to, gdy do dyspozycji mamy niezwykle nieskutecznych w tym sezonie Wichniarka i Tshibambę, a najlepszy strzelec Lecha, który na swoim koncie ma już trzy bramki, nie może zagrać w tym meczu. Na szczęście będzie to ostatnie takie spotkanie Lecha. W kolejnych Rudnevs będzie już do dyspozycji trenera.
Tak więc, oczekując dobrego meczu, ale zdając sobie sprawę z klasy rywala będzie czekać na czwartkowy wieczór. Mając w pamięci dobry mecz z Cracovią na stadion iść będziemy w dobrych nastrojach i w życzmy sobie, żeby w podobnych Bułgarską opuszczać.











Sierpień 24th, 2010 on 18:52
W czwartek musimy zagrać tak, jak byśmy nie wygrali a przegrali pierwszy mecz 0:1. Kluczem do sukcesu jest to, aby wykorzystać maksymalnie wszystkie swoje atuty a najważniejszym z nich jest fakt, że gramy u siebie .Musimy zaatakować mocno na początku meczu i spróbować coś ustrzelić. Jak to się uda, zdołujemy przeciwnika. Nastawiając się na obronę wyniku z pierwszego meczu może się okazać zgubne.