Kotorowski: W ważnych momentach byłem na boisku
dodał: buffu dnia maj.20, 2010 11:18, kategoria Publikacje, Wywiady

Sytuacja pod koniec sezonu zmusiał trenera do postawienia na Kotorowskiego. Nie zawiódł się. (fot. Gosia/Lech24.com)
Końcówka przysporzyła nam wiele emocji. Do końca Lech liczył się w walce o tytuł i na finiszu udało się mu go zdobyć. Ważną rolę w tym sukcesie odegrał Kotorowski, który niespodziewanie otrzymał szansę występów w ostatnich spotkaniach Lecha. Kontuzja Jasmina Buricia postawiła doświadczonego bramkarza w trudnej sytuacji, ale wyszedł on obronną ręką. Zapraszamy do lektury wywiadu z Krzysztofem Kotorowskim.
Lech24.com: Twoja sytuacja w Lechu przez długi czas nie była jasna. Już spakowany i gotowy do wyjazdu, jednak zostałeś. Z perspektywy czasu możesz uznać to posunięcie za dobrą decyzję?
Krzysztof Kotorowski: Opłaciło się zostać. Zawsze powtarzałem, że Lech w moim sercu ma szczególne miejsce i utrzymuję to. Nie ważne czy jako piłkarz, czy kibic, będę z tym klubem i będę starał się go wspierać, tak jak będzie to możliwe. Latem już praktycznie byłem spakowany. Liga, w której miałem występować ruszała później, dlatego wszystko tak długo trwało, polski kierunek mnie nie interesował. Zostałem i widocznie tak miało być, bo teraz mogę świętować z Lechem.
Lech24.com: Tym większy powód do zadowolenia, bo choć na początku nie grałeś to w ostatnich kolejkach przyczyniłeś się do sukcesu Lecha i dołożyłeś swoją cegiełkę?
Tak. Powiem, że to inaczej rozegram i wygram sportowo. Tutaj ukłony dla Jasmina Buricia, który zrobił dobrą robotę. Zaskoczył wszystkich i poradził sobie z presją gry w Lechu. Trafiłem w ciężkim momencie, po kontuzji podstawowego bramkarza, nie jest łatwo. Cóż, jestem tutaj już od lat, i nie takie sprawy mnie złamią. Zrobiłem to co mogłem najlepiej. Wygrałem już Puchar Polski, wicemistrzostwo z Grodziskiem, trzecie miejsce też i brakowało Mistrzostwa. Mam komplet i z tego jestem szczęśliwy, bo w ważnych momentach byłem na boisku.
Lech24.com: Wspaniała seria w lidze. Siedem spotkań i tylko dwie stracone bramki…
Bardzo się cieszę, że pomogłem w drużynie. Sytuacja była ciężka i tylko zwycięstwa nas ratują i się udało. Zrobiłem, co mogłem.
Lech24.com: Jak za kilka lat będziesz opowiadał o 15 maja 2010 roku. Atmosfera na Starym Rynku?
Fajnie przeżycie. Na boisku i na starym runku – coś cudownego. Podobnie było po wygraniu Pucharu Polski, ale to zupełnie inna skala. Tutaj emocje były dużo większe i mistrzostwo smakuje lepiej.
Lech24.com: Plany na najbliższe miesiące?
Wakacje, odpoczynek. A później? Zobaczymy. Mam umowę z Kolejorzem i nie wiem, co będzie dalej. Co ma być to będzie.
Lech24.com: Od początku przygotowań walka o miejsce w bramce rozpocznie się od nowa. Będzie ciężko walczyć o numer jeden?
Powiem, że chodzi mi to po głowie. Tymi interwencjami pod koniec sezonu pomogłem drużynie, ale nie zagwarantowałem sobie miejsca w podstawowym składzie w kolejnym sezonie. Na pewno spotkamy się w czerwcu, założyły rękawice i będziemy walczyć o numer jeden.
Lech24.com: Czy rola zmiennika Ciebie satysfakcjonuje?
Zdecydowanie wolę grać. Taki komfort gry, jaki miałem teraz, pod koniec sezonu ostatni raz był chyba za trenera Michniewicza. Byłem pewien swojej pozycji. Gdy w Lechu pracował Smuda nie było jasno powiedziane, że mam kredyt zaufania. Cały czas patrzono mi na ręce, a to pracy nie ułatwia.
Lech24.com: Gdybyś miał porównać atmosferę w drużynie Smudy i Zielińskiego?
To są inni ludzie z charakteru przede wszystkim. Każdy z nich inaczej pracuje. Inne są zasady i warunki, ale wynika z tego, że Zieliński ma lepsze, bo osiągnął sukces, którego trener Smuda nie zrobił.









