Lech – Cracovia: Wysokie zwycięstwo na miarę oczekiwań
dodał: buffu dnia sie.22, 2010 18:55, kategoria Po Meczu
To prawdziwa egzekucja na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Lech pewnie, a co najważniejsze wysoko zwyciężył Cracovię Kraków 5:0. Piłkarze Jacka Zielińskiego przełamali słabą passę strzelecką i bez najmniejszych problemów pokonywali bramkarza gości – Marcina Cabaja. Piłkarze Lecha zagrali w nowych – niebiesko-białych koszulkach. To pierwszej zwycięstwo Lecha w nowym sezonie! I jakże efektowne!
Od początku spotkania Lech miał przewagę. Już w 3. minucie meczu z dobrej strony pokazał się Rudnevs, który wygrał pojedynek w środku pola i odegrał piłkę do Kiełba. Ten wbiegł w pole karne, jednak jego uderzenie zostało zablokowane przez defensora Cracovii.
Groźnie było w 7. minucie spotkania. Jarabica przewrócił się w swoim polu karnym, a to wykorzystał Rudnevs. Przejął futbolówkę i podawał do Stilicia, jednak stojącego przed pustą bramką Bośniaka zablokował Szeliga.Chwilę później uderzenie Rudnevsa z trudem wybronił Cabaj.
W 10. minucie spotkania było już 1:0 dla Lecha. Bramkarza Cracovii pokonał Jarabica. Nieporozumienie w środku starał się wykorzystać Semir Stilić, który szukał uderzenia ze skraju pola karnego. Piłkę spod jego nóg wybijał właśnie Jarabica, który zaskoczył swojego golkipera.
Lech po zdobyciu bramki nie cofnął się, a wręcz przeciwnie. Piłkarze Jacka Zielińskiego zamknęli gości na ich połowie. Swojej szansy Lechici szukali w dwójkowych akcjach Kiełba z Henriquezem i Kikuta z Peszko. Żadna z nich nie stworzyła dużego zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Cabaja.
W 27. minucie spotkania swoją szansę mieli piłkarze Cracovii. Ślusarski wrzucał piłkę w pole karne Lecha, ale Dudzica wyprzedził Wojtkowiak. Chwilę później swoją szansę mieli zawodnicy Lecha. Piłkę ze środka pola otrzymał Rudnevs, jednak jego strzał zablokował Cabaj. Swojej szansy w tej sytuacji szukał także Stilić, jednak szukając uderzenia faulował obrońcę gości.
W 32. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Dimitrije Injac. Jego strzał z trudem wybronił Cabaj. Dwie minuty później Ślusarski oszukał Arboledę i oddał niebezpieczny strzał w kierunku bramki strzeżonej przez Buricia. Na szczęście ten strzał był niecelny.
Świetną szansę na podwyższenie wyniku miał w 41. minucie Semir Stilić. Nie wykorzystał on nieporozumienia Radomskiego i Janusa, którzy nie przejęli piłki. Ta trafiła wprost pod nogi Bośniaka, który nie oddał strzału, a piłkę spod jego nóg wygarnął Cabaj. W 43. minucie spotkania dogodną okazję miał Sacha. Ślusarski znalazł z lewej strony miejsce do dośrodkowania, piłka minęła defensorów Lech, i Sacha miał szansę na zdobycie bramki. Jego strzał był jednak niecelny.
Od początku drugiej połowy trener Ulatowski postanowił zmienić coś w grze swojego zespołu. Na boisku pojawili się Goliński oraz Matusiak. Już od początku tej części gry widać było, że Cracovia gra bardziej ofensywny futbol. Jednak to Lech w 52. minucie podwyższył wynik. W pole karne Cracovii piłkę wrzucał Kikut, a do niej dopadł, nieupilnowany przez Sasina Peszko.
Nie minęła minuta, a w dobrej okazji znalazł Rudnevs, jednak jego uderzenie złapał Cabaj. Po chwili ten sam zawodnik szukał bramki, ale jego uderzenie było zbyt słabe żeby zaskoczyć golkipera gości. W 54. minucie świetne uderzenie oddał Matusiak, ale jeszcze lepiej w tej sytuacji zachował się Burić, który końcówką palców wybił piłkę na rzut rożny.
W 58. minucie kolejny raz w tym spotkaniu dwójkową akcje przeprowadzili Peszko i Kiełb. Ten pierwszy wypuścił w uliczkę Kiełba, który strzelał na bramkę Cabaja. Jego uderzenie odbiło się od bramkarza gości – dobijać próbował Peszko, ale jego uderzenie pofrunęło wysoko nad bramką Cracovii.
W 61. minucie kolejny gol dla Lecha! Tym razem na listę strzelców wpisał się Rudnevs, który wykorzystał świetne dośrodkowanie Kikuta. Kolejny raz minął on Janusa i zagrał dobrą piłkę w pole karne. Łotysz uderzył głową po długi rogu i nie dał najmniejszych szans bramkarzowi zespołu Rafała Ulatowskiego.
W 68. minucie było już 4:0! Kriwiec minął Janusa, dośrodkował w pole karne gdzie stał niepilnowany Wilk. Lewy pomocnik Lecha uderzeniem z pierwszej piłki pokonał Marcina Cabaja.
W 72. minucie na boisku pojawił się Tshibamba, po którego wyjściu zmieniło się ustawienie Lechitów. Kuba Wilk przeszedł na lewą stronę obrony, Peszko na wrócił na pomoc, a na lewej pojawił się Rudnevs.
Po zdobyciu czwartej bramki przez mistrzów Polski w ich szeregach doszło do kilku nieporozumień. Piłkarze zaczęli grać niedokładnie, czego nie potrafili wykorzystać piłkarze z Krakowa. Nie stworzyli sobie oni żadnej groźnej sytuacji pod bramką Buricia. Z kolei piłkarze Lecha po wejściu Tshibamba również nie zagrozili Cabajowi. Długie piłki posyłane na tego napastnika nie przyniosły oczekiwanego efektu. Piłkarz nie nadążał za futbolówką.
Zrobił to jednak Rudnevs, który w 84. minucie znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Cracovii. Strzelił niestety wprost w niego. W 85. minucie sędzia Małek po faulu Cabaja na Peszko podyktował rzut karny. Tego na bramkę zamienił Rudnevs.
Lech zagrał w końcu tak, jak oczekiwali tego kibice. Pewnie, efektownie i przede wszystkim skutecznie. Szybko zdobyta bramka pomogła piłkarzom Zielińskiego uwierzyć w siebie i wygrać z Cracovią 5:0.
Lech Poznań – Cracovia Kraków 5:0
Bramki: Jarobica ’10 (sam), Peszko ’52, Rudnevs ’61 ’86 (k), Wilk ’68
Żółta kartka: Henriquez, Arboleda – Polczak, Matusiak, Cabaj
Lech Poznań: Burić – Kikut, Arboleda, Wojtkowiak, Henriquez (72. Tshibamba) – Peszko, Injac, Bandrowski, Štilić (59. Kriwiec), Kiełb (64. Wilk) – Rudnevs
Cracovia Kraków: Cabaj – Janus, Polczak, Szeliga (46. Goliński), Jarabica – Sasin, Radomski, Dudzic (46. Matusiak), Klich, Sacha – Ślusarski (72. Mierzejewski)











Sierpień 22nd, 2010 on 19:46
Rudi na króla,Wichniar do Warty,a Thibamba do Sparty Oborniki,ale do rezerw.Cała reszta na 5
Sierpień 22nd, 2010 on 20:04
„Teraz przed nami mecz z Dnipro. Musimy im tu zrobić piekło, kibice dopingiem na trybunach, a my na boisku – mówi po meczu z Cracovią, obrońca Lecha, Marcin Kikut.”
Tak 3mać!
Sierpień 22nd, 2010 on 20:08
I uwielbiam minę Cabaja po każdej straconej bramce. Normalnie mam łzy w oczach ze współczucia. Facet ma takie coś w sobie, że mnie autentyczny żal bierze i moje serce o mało nie chce pęknąć :))
Sierpień 22nd, 2010 on 20:24
Jak dla mnie nie ma się co podniecać.
Cracovia zagrała jakby jej nie było na boisku.
Przynajmniej obrona…
Jest co robić Panowie i Panie, rewanż tuż tuż.
Jeśli się okaże że nagle Kolejorz zacznie szaleć, będę miał tylko wątpliwości jak to się stało że 2,5 miesiąca nie grał nic.
i komu tak naprawdę nie zależało na LM.
Zatem cud albo przypadek.
Zobaczymy niedługo.
Sierpień 22nd, 2010 on 21:01
rewanzowy mecz z Dnipro da odpowiedz na pytanie czy Lech wreszcie zaczał grac w piłke czy zwyciestwo na Ukrainie było przypadkowe.
Zwyciestwem nad Cracovia nie ma sie co podpalac ale na pewno cieszy:-)
Sierpień 22nd, 2010 on 22:51
ważne zwycięstwo, niezależnie od siły przeciwnika
pewność siebie wzrośnie, byle tylko nie poczuli się gwiazdami od razu, kozacy zweryfikują
BTW. Wie ktoś dlaczego Lechici grali w takich retro-koszulkach? To tylko na spotkanie z Cracovią, czy to są nowe stroje domowe?