Lech przegrywa: Coraz lepsza gra
dodał: Sito dnia sty.28, 2010 21:42, kategoria Po Meczu

Piłkarze Lecha przegrali z New York Red Bull 1:0.
Kilka minut po godzinie 15 jedenastu piłkarzy Lecha Poznań rozpoczęło meczu z amerykańskim New York Red Bulls. Niestety nie udało się pokonać przeciwnika, ale nastrój w drużynie jest dobry. Trener niebiesko białych zgodnie z zapowiedziami tuż po przerwie dokonał, aż dziewięciu zmian. Cały mecz mieli okazję zagrać tylko Mateusz Możdżeń i Zlatko Tanevski.
Lech już w czwartej minucie starał się objąć prowadzenie. Ogromną szanse Lechici mieli także w piątej minucie, kiedy to Sergiej Kriwiec dośrodkował z lewej strony boiska, a zamykający akcję Możdżeń przestrzelił. Nie długo, bo już w szóstej minucie podopieczni Jacka Zielińskiego stworzyli kolejne zagrożenie pod bramką Will Gaudette. Po prostopadłym zagraniu piłki przez Kriwieca, Cueto zbyt długo zwlekał na oddanie strzału, jednak do wybitej przez obrońców piłki dobiegł Możdżeń i skierował ją wprost w ręce amerykańskiego bramkarza, który wybił piłkę na rzut rożny.
Następne akcje Lecha były równie nieskuteczne, jak poprzednie. Pierwsza atak na bramkę Lechitów, drużyna Red Bull przeprowadziła w szesnastej minucie meczu, jednak piłkę spod nóg rywala wybił Tanevski. Po indywidualnej akcji Lewandowskiego, niezłą okazję na zdobycie bramki mieli Amerykanie, ale Kotorowski odważnie „stawił czoła” przeciwnikom. Szybki kontratak nie przyniósł gola w 29 minucie meczu. 42 minuta niestety nie była szczęśliwa dla Poznaniaków. Prostopadłe zagranie do Angela i celny strzał na bramkę Kotorowskiego. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędziego Lech starał się wyrównać wynik.
Druga połowa nie przyniosła tylu wrażeń i co ważniejsze – żadnych goli. Na boisku było sporo walki o piłkę w wyniku czego żadna z drużyn nie miała okazji na przeprowadzenie wielu akcji.
Całe spotkanie jednak przeważali piłkarze Lecha. To oni już na początku pierwszej połowy stwarzali sobie wiele okazji do prowadzenia. Gdyby w piłce nożnej nie liczyły się bramki, lecz dominacja na boisku, Lech z cała pewnością wygrałby dzisiejszy mecz.
Byliśmy zespołem ewidentnie lepszym, ale liczą się bramki. Zagrałem całe spotkanie, bo ktoś musiał zagrać, a taka była decyzja trenera. Po całym spotkaniu czuje się zmęczony. - mówił tuż po spotkaniu Mateusz Możdżeń.
Był to mecz z silnym rywalem, w którym każdy ze zdrowych piłkarzy miał okazję się wykazać – Tanevski, Peszko, Zapotoka, Kriviec, Możdżen i oczywiście młodzież – zasługują na gratulację i dają nadzieję na to, że Lech jest na dobrej drodze powrotu do formy.
- Trener na razie podchodzi ze spokojem do wyników. Na razie brakuje jeszcze motorynki, dynamiki i szybkości, ale z czasem powinno być coraz lepiej – zakończył młody pomocnik Lecha.
I w tym miejscu powstaje pytanie: Czy następne mecze będą równie ekscytujące, lecz bardziej skuteczne?









