Lech – Zagłębie: To jeszcze tragedia czy już katastrofa?
dodał: buffu dnia paź.16, 2010 22:30, kategoria Po Meczu

Lech przegrał kolejne ligowe spotkanie.
Przerwa na reprezentacje nie rozwiązała problemów Lecha. Dzisiaj przegrał on z Zagłebiem Lubin 1:0, a bramkę na wagę trzech punktów dla podopiecznych Marka Bajora zdobył w 74. minucie meczu Bartczak, który uderzeniem z dystansu pokonał Buricia. Po tym meczu Kolejorz ma już 14. punktów straty do lidera i zajmuje czwartą od końca pozycję.
Już w 2. minucie meczu szybką akcję przeprowadzili Lechici. Semir Stilić zagrał dwójkową akcję z Segiejem Kriwcem zakończoną podaniem w pole karne. Próba Rudnevsa zakończyła się jednak strzałem obok bramki. W 9. minucie w pole karne wbiegł Sławek Peszko, ale jego dogranie do partnera było niecelne i na rzut rożny wybił je obrońca gości. W 14. minucie na uderzenie z 16 metrów zdecydował się Peszko, a jego trafienie powędrowało minimalnie nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Isailovicia.
W 16. minucie Semir Stilić świetnie przerzucił piłkę nad Kocotem, ta trafiła pod nogi Rudnevsa, który w sytuacji sam na sam nieczysto trafił w piłkę i bez najmniejszych problemów złapał ją golkiper Zagłębia. w 21. minucie spotkania błąd zrobił Djurdević, który niedokładnie zagrał piłkę i otworzył okazję do stworzenia groźnej sytuacji pod bramką Lecha. Futbolówkę na 30 metrze otrzymał Plizga, jednak zdecydował się on na strzał, choć goście wychodzili z sytuacją 4 na trzech.
W 25. minucie znów groźnie było pod bramką Isailovicia. Świetną piłkę otrzymał Stilić, jednak w sytuacji sam na sam nie trafił nawet w światło bramki. W 29. minucie boisko z powodu urazu musiał opuścić Horvath. W 34 minucie źle piłkę wybijał Burić, ta szybko trafiła do Pawłowskiego, który z pierwszej chciał zaskoczyć Bośniaka, jednak uderzył niecelnie.
W 39. minucie kolejny raz źle zagrywa Ivan Djurdević, który wyprzedził co prawda Traore, ale zagrywają piłkę do Buricia zrobił to na tyle niefortunnie, że o mały włos wybiegającego Buricia nie uprzedził napastnik Zagłębia. Dwie minuty później szybką kontrę Lecha wyprowadził Peszko. Piłkę w środku pola przejął Kriwiec i zagrywał do prawej strony, ale w połowie zagrania starał się ją przejąć Rudnevs, jednak zrobił to niedokładnie.
W 57. minucie szansę na zdobycie bramki mieli piłkarze Lecha. Rudnevs podawał do niekrytego w polu karnym Kriwca, ale ten uderzał niecelnie i piłka powędrowała wysoko nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Isailovicia.W 62. minucie zaskoczyć bramkarza gości starał się Peszko, ale nie trafił w bramkę. W 67. minucie groźne uderzał głową Kędziora, jednak na szczęście dla Poznaniaków piłka minimalnie minęła bramkę.
W 72. minucie zadrżały serca kibiców Kolejorza. Pawłowski znalazł się w sytuacji sam na sam z Buriciem, na szczęście golkiper gospodarzy z najwyższym trudem sparował piłkę na rzut rożny. Po chwili w poprzeczkę bramki Kolejorza trafił Rymaniak. W 74. minucie Zagłebie zdobyło bramkę, na którą swoją grą w drugiej połowie zasłużyło. Bramkę zdobył Bartczak, który strzałem z dystansu pokonał Buricia.
W 75. minucie Lech mógł stracić drugą bramkę Plizga wbiegł w pole karne i uderzał na krótki słupek, ale futbolówkę na korner wybił bramkarz mistrza Polski. W 81. minucie na mocny strzał po ziemi zdecydował się Pawłowski, ale piłka odbiła się od słupka bramki. Dobitka Traore została obroniona przez Buricia.
W 84. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Kikut, ale bez najmniejszych problemów złapał futbolówkę. Sędzia spotkanie przedłużył o 4. minuty, ale Lech nie potrafił tego wykorzystać. Zagrał słabo, bez polotu, marnując dogodne sytuacje na zdobycie bramki. Jego grała tylko momentami wyglądała dobrze. Do liderującej Jagiellonii po tym spotkaniu traci już 14. punktów i ma tylko iluzoryczne szanse na odrobienie tych strat. Dopóki nie poprawi swojej gry nie ma, co marzyć o poprawieniu swojej ligowej pozycji. Po 9. kolejce zajmuje odległe 13. miejsce w Ekstraklasie.
Lech Poznań – Zagłębie Lubin 0:1
Bramki: Bartczak ’74
Żółte kartki: Bosacki, Djurdević, Kikut
Lech Poznań: Burić – Kikut, Djurdević, Bosacki, Gancarczyk – Peszko, Drygas (63. Tshibamba), Injac, Stilić, Kriwiec (78. Kiełb) – Rudnevs
Zagłębie Lubin: Isailović – Horvath (29. Reina), Rymaniak, Kocot, Stasiak – Bartczak, Kędziora, Dąbrowski, Pawłowski – Plizga, Traore (90. Woźniak)







Październik 16th, 2010 on 22:54
To raczej katastrofa. Jeśli chodzi o grę, to wydaje mi się, że już czas na dymisję trenera. Mija już 1/3 sezonu i nadal bez zmian.
Pamiętam jak przed meczem z Salzburgiem niektórzy kibice narzekali, że stadion będzie pełny dzięki kibicom, którzy są na Lechu po raz pierwszy. Niektórzy jakby bali się o swoją pozycję jako kibica. Dziś widać, że bez tych właśnie przypadkowych kibiców stadion pełen nie będzie. Warto też zweryfikować ceny biletów.
Aha i najważniejsze. Widać, że kibice nie przychodzą tylko i wyłącznie dla piłkarzy Lecha, a dla gwiazdeczek z innych drużyn. Czas więc z przyszłym sezonie zaopatrzyć się w piłkarzy bardziej renomowanych, by kibice mieli po co przychodzić, bo w tej chwili nie dość że bez „sław”, to jeszcze bez wyników.
Nie ma się co czarować i warto być obiektywnym. Lechici nie zasłużyli dziś na zwycięstwo, a wynik 0:1 powinien być odebrany jako „sukces” zważywszy na to ile sytuacji miało Zagłębie.
P.S.
Poprawcie we wpisie wynik, bo widniej 0:0
Październik 17th, 2010 on 10:50
Jakim cudem oni zagrali 2 dobre mecze w LE, a w ekstraklasie przegrywają ze średniakami? :|
Październik 17th, 2010 on 11:14
Mecz bez Mańka… mecz stracony…
Bez obrony bez pomocy bez napastnika.
A tak naprawdę zależy im tylko na LE.
A ceny biletów od początku mówiłem że z kosmosu.
Październik 17th, 2010 on 11:54
Oby mecz w Manchesterze przełamał ich niemoc… Może i jestem niepoprawnym optymistą, ale wiernie kibicuję Lechowi od czasu ich występów w II lidze. I pamiętam ich serię porażek, gdzie dopiero na początku października udało im się w końcu zdobyć punkt w szlagierze. Wierzę, że w czwartek coś nareszcie ruszy. Zero przypadku – bądźmy prawdziwymi kibicami, spełniajmy całą dywizę „Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce”, a nie tylko pierwszą część – to apel do wszystkich kibiców Kolejorza.
Październik 17th, 2010 on 12:57
Gdyby Rudnevs i Stilić trafili byłoby po zawodach a tak to sie zemściło bo znów przestalismy biegać i liczyliśmy że samo wpadnie jakoś tym samym oddaliśmy rywalowi kompletnie środek i incjatywe. Brak Bandera moim zdaniem też ma na to wpływ przegraliśmy bo mieliśmy słabszą druga linie!
Październik 17th, 2010 on 14:01
Kolejorz nigdy nie spadnie !!!
Październik 19th, 2010 on 15:09
kolejorz dawno spadl i jest chyba w 4lidze.. a nazywa sie warta poznan to jest poznanski lech… ale lepiej skoczyc pare oczek wyzej i zostawic swoj klub dla szybkiego powrotu .. to sie nazywa sprzedanie sie.. tylko łks