Łukasz Mowlik: Moja praca trwa 24/7 – część 1.
dodał: buffu dnia paź.12, 2009 20:07, kategoria Wywiady
Dziś na łamach Lech24.com prezentujemy Wam pierwszą część wywiadu z kierownikiem drużyny – Łukaszem Mowlikiem. Pracujący od 2006 roku w zespole Kolejorza wykonuje „czarną robotę” i – choć jest jedną z ważniejszych osób w zespole – zawsze znajduje się w cieniu piłkarzy, sztabu szkoleniowego oraz zarządu poznańskiego zespołu. Co o swojej pracy oraz ciekawych doświadczeniach mówi w rozmowie z Lech24.com Łukasz Mowlik sprawdzicie poniżej. Zapraszamy do lektury!
Lech24.com: Na czym polega twoja praca?
Łukasz Mowlik: Sam często się nad tym zastanawiam. Przede wszystkim na mojej głowie jest wszystko, co związane jest z pierwszą drużyną. Począwszy od organizacji poszczególnych wyjazdów, a na przygotowaniu ubrań zawodników kończąc. Wszystkie decyzje oraz działania muszą być zatwierdzone przez dyrektora sportowego. W sprawach sprzętowych często mogę liczyć na współpracę z człowiekiem legendą naszego klubu – Pana Genia. Najważniejszym zadaniem, które jest na moich barkach to przygotowanie wszelakiej dokumentacji uprawniającej do gry naszych zawodników we wszystkich rozgrywkach, w których drużyna występuje. Każdy dzień pracy przynosi coś nowego. Moja praca trwa 24/7. Nie licząc czasu na spanie, mogę śmiało powiedzieć, że w klubie spędzam więcej czasu niż w domu.
Lech24.com: Jak to się stało, że zostałeś kierownikiem drużyny?
Kierownikiem drużyny piłkarskiej miałem okazję być wcześniej, a jeżeli chodzi o pracę w Lechu muszę przyznać, że była to sprawa przypadkowa. Zanim podjąłem stanowisko w Kolejorzu aktywnie działałem w WZPN. Byłem także sędzią piłkarskim. Już dokładnie nie pamiętam kiedy otrzymałem ofertę pracy w Dziale Sportu KKS. W rodzinie trwały na ten temat długie rozmowy i ostatecznie zdecydowałem się podjąć pracę na przełomie kwietnia i maja 2006 roku. Pierwotnie miałem zostać pracownikiem Działu Sportu, ale wszyscy wiemy, że naszym trenerem od czerwca 2006 roku był Franciszek Smuda. Miały wtedy miejsce luźne rozmowy na temat posady kierownika drużyny i trafiło na mnie. Po krótkiej rozmowie doszliśmy do porozumienia i zostałem pracownikiem Działu Sportu KKS oraz kierownikiem drużyny.
Lech24.com: Czy wydarzyło się kiedyś coś ciekawego w twej pracy?
Każdy dzień przynosi wiele nowych doznań. Dużo można by opowiadać o tych zdarzeniach, ale obawiam się, że wkroczymy tutaj w sprawy wewnątrz drużynowe, a te kwestie przyjęte są jako święte i wybaczcie, ale powstrzymam się od szerszych komentarzy. Praca w Lechu dostarcza mi wiele przeżyć, a jedno z bardziej emocjonujących dotyczy mojej podróży z dyrektorem Pogorzelczykiem do Kolumbii, gdzie ustalaliśmy warunki transferu Manuela Arboledy. Mieliśmy okazję spotkać się z prywatnymi ochroniarzami prezydenta poprzedniego klubu Manuela. W przerwie między negocjacjami wraz z dyrektorem mieliśmy możliwość zapoznać się z arsenałem zbrojeniowym ochroniarzy. Coś wyjątkowego.
Lech24.com: Jak to jest na obozach przedsezonowych? Czy dzieje się tam coś oprócz treningów?
Jeżeli chodzi o obozy treningowe to standardowo między drugim, a czwartym dniem. Wtedy u zawodników następuje kryzys dotyczący obciążeń treningowych. Dopiero po tym czasie zawodnicy czują się luźniej i niejednokrotnie dochodzi do wielu śmiesznych scen. Wszystko zależy od tego gdzie, w jakim kraju jesteśmy, ale uwierzcie mi chłopacy mają dużą fantazję.
Lech24.com: Na czym polega taki kryzys? Jak on się objawia, co robią zawodnicy?
Ci, co kiedykolwiek bawili się w jakichkolwiek sport dobrze wiedzą o co chodzi. Drugi i trzeci dzień jest zmorą wszystkich. Dość, że trzeba się przyzwyczaić do nowego miejsca, otoczenia to jeszcze treningi się nakładają. Zawodnicy są małomówni, spokojni, ospali. Na szczęście potem następuje dzień 4 i wszystko wraca do normy.







