Mecz przyjaźni wreszcie dla Kolejorza!
dodał: Lech24.com dnia mar.06, 2010 19:19, kategoria Po Meczu

Kolejorz wygrał już drugi mecz na rundę wiosenną.
W pierwszym oficjalnym meczu przy nowo otwartym stadionie przy ul. Bułgarskiej piłkarze Lecha Poznań pokonali w tzw. „meczu przyjaźni” Cracovię Kraków 3:1 (2:1). Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu zespół Jacka Zielińskiego zmniejszył stratę punktową do Wisły na dwa punkty. Bramki dla Lecha zdobyli Sergiej Kriwiec, Robert Lewandowski oraz Sławek Peszko. Dla Cracovii bramkę zdobył Alexandr Suvorov.
Mecz bardzo dobrze rozpoczął się dla Kolejorza, który już w pierwszych minutach przejął inicjatywę. W 5 minucie przed świetną sytuacją stanął Robert Lewandowski, który minął Cabaja, jednak nie zdołał umieścić piłki w bramce. Lech w pierwszym minutach nie schodził z połowy Cracovii, jednak to zespół Lenczyka w dwudziestej minucie wyszedł na prowadzenie. Piłkę stracił Kriwiec, później nie przechwycił jej Bandrowski, a Alexandr Suvorov pięknym uderzeniem zza pola karnego pokonał Buricia.
Chwilę później boisko z powodu urazy musiał opuścić Manuel Arboleda, który kulejąc schodził do szatni. Za niego na boisku pojawił się Seweryn Gancarczyk, który zagrał na lewej stronie. Na środku obrony miejsce Arboledy zastąpił Djurdević.
Jednak na odpowiedź kibice Lecha nie czekali długo. Trzy minuty później po trafieniu Kriwieca był już remis. Sławek Peszko wrzucił piłkę z prawej strony boiska na długi słupek, gdzie czekał na nią Białorusin.
Kolejna bramka padła w trzydziestej siódmej minucie. Piłkę na bramkę Cabaja uderzał Peszkin, jednak bramkarz rywali jedynie odbił piłkę, którą do bramki skierował Lewandowski i podwyższył na 2:1. Trafienie w meczu z Cracovią było dwunastym w tym sezonie dla najlepszego strzelca Ekstraklasy.
Od początku drugiej połowy do ataku ruszyła Cracovia. W sześćdziesiątej czwartej minucie trzecią bramkę dla Kolejorza zdobył Sławomir Peszko. Pomocnik Lecha zaskoczył Cabaja oraz zgromadzonych na stadionie kibiców. Piłka po jego probie dośrodkowania znalazła drogę do bramki.
Po trafieniu na 3:1 Cracovia już nie zagroziła bramce Jasmina Buricia. Od tego momentu Lech kontrolował wydarzenia na boisku i był bliski zdobycia kolejnych bramek. Na cztery minuty przed koniec spotkania po akcji Sławka Peszki oraz Roberta Lewandowskiego, ten drugi próbował przelobować bramkarza Cracovii. Piłka niestety minęła również bramkę i Lewandowski nie podwyższył swojego dorobku strzeleckiego.
Lech Poznań – Cracovia Kraków 3:1 (2:1)
Kriwiec ’23, Lewandowski ’37, Peszko ’64 – Suvorov ’20
Żółte kartki: Injac, Gancarczyk – Klich
Lech: Burić – Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda (21. Gancarczyk), Djurdjević – Peszko, Injac , Bandrowski, Štilić (79. Zapotoka), Kriwiec (66. Mikołajczak) – Lewandowski.
Cracovia: Cabaj – Sacha, Polczak, Wasiluk, Derbich – Suvorov, Szeliga, Baran (83. Łuczak), Klich, Pawlusiński (83. Kaliciak) – Ovseannicov (46. Matusiak).










Marzec 6th, 2010 on 19:35
Znajomy z Warszawy, który swojego czasu prowadził na Lech24.com kącik Okiem Legionisty powiedział, że podobnie jak w zeszłym sezonie Lech Poznań spali się w połowie sezonu. Ja uważam, że doświadczenie zebrane właśnie z poprzedniego sezonu da nam Mistrza. Jak będzie naprawdę zobaczymy
Marzec 6th, 2010 on 19:47
W tym sezonie jak na razie to Wisła jest Lechem z poprzedniego sezonu, a Lech Wisłą. Mam nadzieję, że w tabeli końcowej również zamienimy się miejscem z Wisłą z poprzedniego sezonu.
Marzec 6th, 2010 on 20:02
po 3 bramce dla nas Srakovia spasowała i było po meczu.
kolejny rywal rozłożony na łopatki i spokojne kontrolowanie meczu.
ciekaw jestem czy wygrają w Bełchatowie na takim spokoju.
Marzec 6th, 2010 on 20:57
Mam nadzieję, że kolejny komentarz będzie bez jakiej kolwiek obrazy. Swoją droga z Bełchatowem będzie ciężko, ale też nie mogą wygrywać wiecznie. Choć cicha woda brzegi rwie.
Marzec 6th, 2010 on 21:28
filozofia prosta. Nie patrzeć czy PGE KGHM CWKS czy GTS , nie zastanawiać sie nawet co te skróty znaczą. Lać WSZYSTKICH jak leci. Broniłem Zielińskiego i ciesze sie że wiedzie sie jego i naszej druzynie. Fajnie patrzec jak chlopaki ciesza sie jak dzieci po bramkach i nie czuc zblazowania i gwiazdorzenia. To mowi cos o atmosferze w druzynie. A ta tak samo wazna jak jakośc piłkarzy. Pisalem że Arboleda cosik za czesto „wysiada” i myślę że trzeba jednak w lecie szukać stopera. Albo szykować Ratajczaka :-;
Marzec 7th, 2010 on 01:16
Pierwszy mecz na Bułgarskiej i … wyglądało to średnio… Prowadzenie Cracovii i jej bramka wskazują na błędy w defensywie… Liczne nie wykorzystane sytuacje i kontuzja Manu Arboledy to zdecydowanie minusy. Mimo to wygraliśmy zbliżyliśmy się do Wisły. Trzeba pamiętać, że murawa przypominała „kartoflisko”.
Marzec 7th, 2010 on 01:37
Wynik zdecydowanie dobrze wygląda. Zaimponowała mi postawa Lechitów, którzy po stracie bramki niewzruszenie ponawiali ataki, bez zbednej załamki. Styl może nie idealny, ale zdecydowanie lepszy niż jesienią i daje nadzieje na resztę rundy (koniec nudnych 0:1). I tak przy okazji – nie przeszkadzają mi stracone bramki dopóki my strzelimy ich jeszcze więcej. W takich meczach się coś przynajmniej dzieje.
Niech zwycięża Lech!
Marzec 7th, 2010 on 02:59
a mnie aż się geba smaiala jak widzialem jak gazem ruszali do przodu, rozrzuceni na calej szerokosci boiska Kriwiec, Lewy i Peszkin. I zawsze ktorys byl wolny, do podania. Ten ruch, atak lawą, bez miliona podań i debilnego utrzymywania sie przy piłce ( co odbilo sie czkawką w przedostanum meczu 2009 z Piastem gdzie grali wszerz i do tyłu) z mysla by dokopac rywalowi i szybko wyrownac to było to. No i walczący pod naszą bramką Lewy (brawo) i to nie „na alibi” . Aż się nie chce by ten gość się gdzieś zmarnował na ławce, choćby nawet na ławce Borussi czy Fiorentiny. Bo (bez kadzenia) Lewy wie na czym polega gra w pilkę w 21 wieku i jak co to radzi sobie nawet sam wywalczając piłke. No koniec laurki !
Marzec 7th, 2010 on 12:57
Zauwazyłem tylko, że w ostatnich dwóch meczach Stilić dość często w momencie zwątpienia gra na lewo do Krywca. Fajnie, że się rozumieją na boisku, ale to tylko kwestia czasu aż trenerzy druzyn przeciwnych się połapią i zablokują tamtą drogę, tak jak po jesieni 2008 zorientowali się, że wystarczy pokryć lewą nogę Stilicia, żeby przestał świecić.
Marzec 7th, 2010 on 15:41
mnie się też podobało że w pewnych momentach na pozycji środkowego napastnika znajdowali się nagle Stilic, Kriowec a Lewy i Peszko szaleli na skrzydle. To super rozwiazanie bo taki np 2 metrowy Wasiluk MUSI ruszyć za Lewandowskim i… jest dziurka. To właśnie jest trenerskie rozwiązanie dylematu braku drugiego „Lewego” .
Marzec 7th, 2010 on 17:40
na razie to drugi mecz… na razie lech gra w pilke a wisla i legia ja kopia napawde az serce rosnie jak lech zdobywa bramki to nie jakies przypadkowe gole to jest ladny futbol nikt w lidze nie takiej sily razenia: kiwiec stilic peszko lewandowski… tylko ta obrona
Marzec 7th, 2010 on 18:27
@frank – racja. Ale jest już bramkarz co nie wpuszcza szmat. To duża zaliczka na początek. Resztę trzeba w lecie przeorganizować… o czym wiemy już od dawna. Jest w każdym razie ten prąd co unosił Lecha na jesieni 2008 roku i to się czuje. A jak wiemy to akurat w Lechu najważniejsze. Ważniejsze od formy tego czy innego.
Marzec 7th, 2010 on 22:16
buric jest OK juz nie boje sie jak wtedy gdy bonil kotor, kasprzik czy turina, jednak cracovia nie miala prawa strzelic tej pierwszej bramki, suvorov mial cale wieki zeby zlozyc sie do strzalu a z interwencja nie zdazyl chyba wojtkowiak… jednak konstruowanie akcji lecha to jest poezja, jak to glebi pola zazebia sie, po prostu chce sie taka pilke ogladac szkoda tylko, ze boiska sa do dupy