Narzekanie bez powodu
dodał: Profesor dnia lut.13, 2010 22:44, kategoria Felietony, profesor
Doskonale rozumiem, że przerwa zimowa może doprowadzić przeciętnego kibica na skraj załamania nerwowego. Nie stanowi to wszakże usprawiedliwienia dla paranoicznego szukania dziury w całym, co stanowi ostatnimi czasy ulubione zajęcie niektórych bywalców naszego pięknego Estadio de Potato. Oto z Belek dochodzą nas informacje o bardzo dobrej postawie Jasmina Buricia, naszego bośniackiego bramkarza, który jesienią wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie Lecha. Pomyślałby kto, że stanowić to powinno powód do radości? Nic bardziej mylnego.
Okazuje się, że pamięć ludzka jest jeszcze bardziej zawodna, niż można by sądzić, i Jasminowi wciąż jeszcze pamięta się gole stracone w meczu z Piastem Gliwice oraz Tromsø. Jest niepewny, nie umie grać na przedpolu, do tego żadnego meczu nam nie wybronił. Ba, popełnia błędy — i to jest koronny argument w takich dyskusjach —, za jakie Kotorowskiego czy Kasprzika krzyżowano by bez znieczulenia.
Nie chce mi się w tej chwili wymieniać wszystkich interwencji Bośniaka, ratujących nam punkty jesienią; kto ma pamiętać, ten pamiętać je będzie bez przypominania, a kto pamiętać ich nie chce, przypominanie zignoruje. Ja w każdym razie wiem swoje — dawno nie czułem się równie spokojny co do gry naszego bramkarza, jak w końcówce rundy jesiennej, gdy przekonałem się, że Burić zna się na swoim fachu. Bo przecież ten chłopak za cztery dni skończy 23 lata, co na jego pozycji jest wiekiem szczenięcym, a mimo to, mimo niezaprzeczalnego braku ogrania spisuje się co najmniej nie gorzej od starych rutyniarzy.
Moim skromnym zdaniem gra Buricia jest najprzyjemniejszą niespodzianką rundy jesiennej i bardzo możliwe, że po wielu latach posuchy oraz pecha doczekaliśmy się wreszcie na tej pozycji klasowego zawodnika, godnego klubu z wielką historią i wielkimi ambicjami. A że Paweł Primel jest bez dwóch zdań jednym z najlepszych krajowych fachowców od szkolenia bramkarzy, młody Bośniak na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jeśli w pełni zrealizuje drzemiący w nim potencjał, Kolejorz będzie mieć z niego jeszcze wiele pociechy.











Luty 14th, 2010 on 01:31
Trzeba też pamiętać szanowny panie autorze tekstu, że Lech ma bramkarzy jednorundowców lub trafia na słabych charakterem. Jeżeli Burić zagra cały sezon na dobrym poziomie to będzie można powiedzieć,że mamy dobrego bramkarza.
Wielu zawodników grało w Lechu dobrze tylko krótki okres czasu Quinteros, Cueto, Rengifo a byli i tacy co mimo iż przychodzili jako wzmocnienia nigdy nimi nie byli Turina, Dolha, Kasprzik.
Dobrych zawodników można szukać na palcach jednej ręki Arboleda, Peszko, Lewy to dobry sprawdzony ligowy poziom i to jak maja kryzys. Mam nadzieję, że równie dobrą kolejną rundę będzie miał Gancarczyk. który dołączy do w/w trójki.
Luty 14th, 2010 on 11:07
Roznica miedzy Buricem a Turina Dolha czy Kasprzikiem jest taka ze ten pierwszy wszedł do bramki nie jako gwiazda od ktorej sie wymaga kapitalnych interwencji ale jako rezerwowy bez przeszłosci. Broni bez obciazen i bez zadnego cisnienia.
Od innych wymagalo sie juz na wstepie cudow i sie spalali.
Buric wszedł do bramki bez tego olbrzymiego kredytu zaufania wladz i kibicow i sprawdza sie znakomicie.
W sumie przez przypadek mamy swietnego bramkarza ale takie czasem przewrotne bywa zycie:-)
Luty 14th, 2010 on 11:31
Po co te spory – czas pokaże ile Burić znaczy dla Lecha. Boisko zweryfikuje wszystko.
Luty 14th, 2010 on 12:52
Zgadzam się z Profesorem. Nie byłem tak spokojny o postawę bramkarza od… odejścia Turiny. W jego przypadku też ludzie nagle stracili pamięć i po jego odejściu równa się go z Kasprzikiem czy Kotorowskim, a nikt nie raczy sobie przypomnieć, że w zeszłym sezonie zapewniał Lechowi solidną obronę bramki. Powodem jego odejścia i tak były podobno konflikty w szatni, a nie poziom sportowy.
Bardzo żałowałem straty Turiny, bo Kasprzik zdecydowanie nie budził mojego zaufania (co z resztą potwierdził trener zostawiając go na jedną kolejkę w Poznaniu z jego wpadkami na DVD). Na szczęście Jasmin stanął na wysokości zadania i mam nadzieję, że nie bede musiał obawiać się każdej małej akcji przeciwnika jak to było w przypadku Kotora/Kasprzika.
Luty 14th, 2010 on 17:47
a co do braku ogrania. Burić grał w seniorskiej piłce już od 18 roku życia. Powtarzam… SENIORSKIEJ. 23 lata , zwinnosć to jego plusy. Dobrze by było, żeby nie szykował się do odejścia już po 3 latach. Bo bramkarz, jak żaden inny gracz w klubie, może grać w jednym klubie całą karierę, z pożytkiem i dla klubu.
Luty 14th, 2010 on 21:06
BURIC JEST O,KEY.TYLKO TA OBRONA PRZETRZEBIONA KONTUZJAMI NIE GRAŁA W OPTYMALNYM SKŁADZIE.
Luty 14th, 2010 on 21:40
23 lata i cztery sezony w Celiku to jednak nie jest gra na wysokim poziomie. I wcale nie przesądzam, że będzie z Jasmina kolejny van der Saar. Ale naprawdę, jak czytam czasami narzekania na jego postawę, ręce mi opadają. Żadnego meczu nam nie zawalił, więcej niż jeden wybronił, potencjał ma niewątpliwy. Na pewno nie spisuje się w naszej bramce gorzej od Kasprzika czy Kotorowskiego, Turinę jednak przewyższa zwinnością i refleksem na linii, czego chorwackiemu wielkoludowi z oczywistych względów brakowało. A od całej trójki jest niewątpliwie bardziej perspektywiczny i dobrze, że trener na niego stawia.
Luty 15th, 2010 on 00:11
Kasprzik zawiódł, ale Burić świetnie go zastąpił. Jak już ktoś napisał gdy obrona jest zdrowa łatwiej grać na 0 z tyłu.