Niezapomniany: Waldek Piątek
dodał: Paulina dnia mar.17, 2010 21:36, kategoria Artykuły Tematyczne, Biografie, Publikacje

Waldek to nie tylko niezwykle pracowity bramkarz, ale także jeden z lepszych piłkarzy w swoim fachu. (fot. Łukasz Cyraniak/lech24.com)
Talent bramkarski miał z pewnością niesamowity, przez co pokładano w nim ogromne nadzieje, jeśli chodzi o miejsce między słupkami Lecha. Gdy już wydawało się, że mamy wreszcie w Poznaniu bramkarza na reprezentacyjnym poziomie, choroba uniemożliwiła mu dalszą grę. Wspominamy historię Waldka Piątka.
Karierę zaczynał w Wisłoce Dębica, po czym przeniósł się do Ostrowca Świętokrzyskiego, gdzie reprezentował barwy KSZO. Spędził tam dwa sezony i mając dwadzieścia cztery lata trafił do Lecha.
W swoim pierwszym sezonie na Bułgarskiej zagrał zaledwie w trzech ostatnich kolejkach, ale to on wyszedł górą z rywalizacji o pierwszego bramkarza. Jego przeciwnikiem był Norbert Tyrajski. W niebiesko-białych barwach rozegrał 48 spotkań, a jego kariera zakończyła się niespodziewanie szybko.
Maj i czerwiec 2004 roku. Lech najpierw zdobywa Puchar Polski, po dwumeczu z Legią, później wygrywa z Wisłą Kraków w Superpucharze. Waldemar Piątek jest głównym bohaterem tych spotkań, a po zwycięskich rzutach karnych z Białą Gwiazdą kibice znoszą go na rękach z boiska. W pamięci zostały też obrazy świętowania ze zdobytymi pucharami na Starym Rynku. Uśmiechnięty i szczęśliwy Piątek między resztą zespołu.
Co więcej, latem otrzymuje on powołanie do reprezentacji Polski, na mecz z USA, i chociaż wtedy nie zagrał, w sercu poznańskich kibiców zrodziła się radość, że wreszcie mamy goalkeepera z prawdziwego zdarzenia. Nie wszystkie historie są szczęśliwe, a życie lubi płatać figle i tak niestety było i tutaj. Rok później, u zdolnego zawodnika wykryto wirusowe zapalenie wątroby typu C, co oznacza w najlepszym przypadku krótką przerwę w grze.
Na początku wszyscy mieli nadzieję, że po drogiej kuracji stan zdrowia Piątka poprawi się i będzie mógł wrócić na boisko. On sam głęboko w to wierzył, choć były to dla niego ciężkie chwile:
- Gdy zachorowałem było ciężko, ciągnęło mnie na boisko, łzy leciały z oczu. Oswoiłem się już z tą myślą, choć przestawić się było ciężko, bo całe życie spędziłem przecież na boisku. Różne sytuacje bywają w życiu i trzeba je przyjąć z pokorą – mówił kilka lat temu Piątek. Choć niejeden w takiej sytuacji by się załamał, on jednak tak samo, jak na boisku pozostał wojownikiem:
- Jeśli się nie wyleczę, to trudno. Jeśli wrócę do zdrowia, to mam nadzieję, że kibiców Lecha, trenerów i prezesów będę mógł cieszyć swoją grą – mówił dalej.
W Poznaniu o nim nie zapomniano. Zorganizowano specjalny mecz ,,Dziesiątka dla Piątka” z którego całkowity dochód został przeznaczony na leczenie bramkarza. Niejednokrotnie dowody wsparcia otrzymywał i z trybun i ze strony władz klubu. Zawodnik czuł to wsparcie, a w takich chwilach takie gesty są najważniejsze.
-Chciałbym podziękować najwierniejszym kibicom Kolejorza, którzy dali mi siły do walki i cały czas podtrzymują mnie na duchu. Moim marzeniem jest powrót na boisko i walka o Mistrza Polski w barwach Lecha Poznań – często przyznawał.
I choć dziś, z perspektywy czasu trudno o realizację tego marzenia historia Waldemara Piątka pokazała, że w wielkiej Rodzinie Lecha Poznań, nikt nie zostaje sam, a te słowa to nie tylko pusty slogan.









