Felieton: Nowy stadion będzie świecić pustkami?
dodał: Kris 155 dnia lis.25, 2009 14:05, kategoria Felietony
Już latem 2010 Lech Poznań będzie rozgrywał swoje mecze na zmodernizowanym stadionie przy ulicy Bułgarskiej, który pomieści ok. 46 tys. widzów. Liczba ta na pewno robi wrażenie, ale zapełnienie takiego „molocha” nie jest wcale łatwe. Już teraz należy się zastanowić, co zrobić, aby frekwencja była wysoka.
Lech to klub wyjątkowy. Kibice nie tylko domagają się zwycięstw, ale także dobrego stylu. Ten sezon nie jest udany dla Kolejorza: szybkie odpadnięcie z pucharów ( zarówno z LE jak i PP), kilku-punktowa strata do lidera i dopiero 5 miejsce w lidze powodują spadek zainteresowania kibiców. Jest to zjawisko jak najbardziej normalne. Ktoś może powiedzieć, że drużynę trzeba wspierać w dobrych, jak i złych chwilach. To prawda, ale nie wszyscy tak myślą. Samymi fanatykami stadionu nie wypełnimy. Potrzebny jest bodziec. Jaki ? Sukces w postaci zdobycia mistrzostwa lub dobra gra w pucharach, jak jesienią 2008.
Sytuacja Lecha w tabeli nie jest jeszcze tragiczna. Do 3 miejsca (premiowanego grą w eliminacjach LE) tracimy tylko 3 punkty. A jak wiemy miejsce na podium na koniec sezonu to absolutne minimum. Co zrobić, żeby nie było to tylko pobożne życzenie? Przede wszystkim w zimowym okienku transferowym trzeba znacząco się wzmocnić. Zarząd musi w końcu zrozumieć, że jeśli chce się mieć wyniki, to należy najpierw zainwestować. A nie odwrotnie. I mam na myśli tutaj klasowych i doświadczonych piłkarzy – takich jak choćby Jodłowiec. Tylko takie ruchy mogą zagwarantować stały progres drużyny.
Moim zdaniem Lech powinien kupić napastnika, skrzydłowego i środkowego obrońcę. Ten sezon dobitnie pokazuje, że Lewandowski jest bardzo osamotniony z przodu, szczególnie po odsunięciu od składu Rengifo i kontuzji Chrapka. Natomiast Mikołajczak to jedynie melodia przyszłości. Duży deficyt jest także na środku obrony: tylko Arboleda trzyma jednakowy, wysoki poziom przez cały czas, a inni miewają częste wahania formy (np. Bosacki). Trener Zieliński również chciałby mieć w drużynie jakąś alternatywę dla Peszki i Wilka. Mecze w Brugii i Bytomiu dowiodły, że jest to prawda. Kiedy Peszko ma kontuzję lub pauzuje za kartki, to Lech traci połowę swojej siły ofensywnej. Wilk ciągle nie potrafi ustabilizować formy: świetne mecze przeplata z beznadziejnymi.
Pozostała jeszcze jedna kwestia: ceny biletów. Tutaj też należy wykazać się wyrozumiałością i ustalić takie ceny biletów, żeby przeciętny kibic mógł je bez problemu kupić. Nie można traktować kibiców jak worek z pieniędzmi bez dna.
Tylko w ten sposób można sprawić, że na mecze Lecha bedą przychodzić rzesze kibiców. Czy zarząd jest tego samego zdania? Przyszłość to pokaże. Nadzieja umiera ostania. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku, a moje pesymistyczne wizje się nie spełnią.











Listopad 26th, 2009 on 11:59
Ja uważam, że Lech Poznań będzie jak w niemczech Borussia Dortmund. Najwieksza stała frekwencja i nikt jej w życiu nie przebije. A stadion z czasem potrzeba będzie rozbudować. Oczywiście to są założenia hurraoptymistyczne jednak kila lat po Euro 2012. Lech z sukcesami lub ciągle w czołówce. Myślę że się da to osiągnąć
Grudzień 1st, 2009 on 22:43
And the prophecy for the next year are … Na poczatku wystapi wielkie boom 70-90% stadionu zapelnione. Nastepnie liczba odwiedzajacych stadion na mecze przyjmie tendencje spadkowa, az do 40% . Sytuacja sie zmieni, gdy lech zacznie odnosic sukcesy, zmieni styl gry, badz na stadionie odbedzie sie masowa orgia napalonych szympansow. Najpierw zmieniajmy program w telewizji, a potem caly telewizor.