Pierwszy mecz Lecha Poznań w Pucharze UEFA
dodał: charlee dnia cze.16, 2009 1:08, kategoria Historia
W samo południe we wtorek 11 lipca 1978 roku, w zuryskim hotelu Atlantis, w obecności blisko trzystu dziennikarzy i działaczy piłkarskich, dokonano losowania 128 drużyn startujących w europejskich pucharach, w tym m.in. poznańskiego Lecha – pisał w swojej książce „Lech w europejskich pucharach” Jan Rędzioch. Ówczesny trener Kolejorza Jerzy Kopa, marzył o wylosowaniu klubu z państw skandynawskich, które, jak twierdził Kolejorz, jest w stanie pokonać. Losowanie jednak okazało się okrutne, a poznaniacy wylosowali MSV DuisburgMimo, iż na tamte czasy był to średniak, to wylosowanie jakiejkolwiek drużyny z Bundesligi oznaczało kłopoty. Jak pisze Rędzioch w swojej książce, trener Jerzy Kopa miał życzenie, aby nie trafić na jakikolwiek zespół z NRD, Czechosłowacji, Bułgarii czy ZSRR W tamtych czasach pokonanie takich drużyn jak CSKA Sofia, Dynamo Berlin, Dukla Praga, Torpedo Moskwa czy Dynamo Tbilisi byłoby bardzo trudne, a ewentualna wygrana w dwumeczu nie przyniosłaby wymiernych korzyści.
Do Duisburga Lechici przyjechali pociągiem 11 września 1978 roku, dwa dni przed wyznaczonym terminem spotkania. Przyzwyczajeni do polskiej szarej rzeczywistości, piłkarze nie mogli się otrząsnąć widząc opływające w luksusy niemieckie miasto. Polacy na rekonesans udawali się raczej w kierunku Bułgarii, Czechosłowacji, albo na zachód do NRD, tak więc obcy był im świat zza berlińskiego muru. Premierowy mecz Lecha w europejskich pucharach rozpoczął się na stadionie Wedaustadion dokładnie 13 września 1978 roku o godzinie 19:30 Największym paradoksem tego pucharowego debiutu było to, że piłkarze Lecha zagrali… na zielono i to w pożyczonych strojach – wspomina Jan Rędzioch w „Lech w europejskich pucharach”. Były to stroje zapożyczone od Warty Poznań, na które naklejono logo poznańskiego Kolejorza.
Piłkarze przystąpili do spotkania bardzo spięci i, mimo sytuacji Chojnackiego czy strzału w poprzeczkę Mirosława Okońskiego, nie potrafili zagrozić bramce gospodarzy. Niewykorzystane sytuacje szybko się mszczą, o czym przekonał poznaniaków Kurt Jara, który strzelił pierwszego gola i miał spory udział przy kolejnych. W ciągu zaledwie 16 minut Lech Poznań stracił cztery gole, co zapowiadało pogrom.
Źródło: „Lech w europejskich pucharach” autora Jana Rędziocha
CDN..



