Po meczu: To jest klucz do mistrzostwa
dodał: buffu dnia kwi.10, 2010 12:34, kategoria Publikacje, Wywiady

Dima Injac uważa, że duży wpływ na zwycięstwo miał szybko zdobyty gol. (fot.gosiek/lech24.com)
Zapraszamy do zapoznania się z pomeczowymi wypowiedziami Bartosza Bosackiego oraz Dimitrije Injaca. Obaj zagrali wczoraj dobre zawody i dzięki właśnie takiej, równej formie, większości zawodników walka o tytuł nabiera coraz większych rumieńców.
Bartosz Bosacki jednak studzi zapały kibiców. Tonuje on swoje wypowiedzi podobnie zresztą jak Jacek Zieliński.
- Po ostatnich niezłych wynikach patrzyłem z optymizmem na mecz z Arką. Zaczęliśmy ostatnio przełamywać te niekorzystne dla nas serie. Dzisiaj dzięki przełamaniu kolejnej udało się zrobić kolejny duży krok w kierunku upragnionego celu - komentował wynik spotkania kapitan Lecha.
Zdradza jednak nam swój sekret na zdobycie tytułu.
- Nie przegrywać i nie tracić punktów z zespołami teoretycznie słabszymi. W meczach z bezpośrednio walczącymi o tytuł nie przegrywać. To jest klucz do mistrzostwa - twierdzi Bosacki.
Już za tydzień Lech zagra ważny mecz z Wisłą. Bartek jest jednak optymistą i wierzy w dobry wynik.
- Dobrze, że rozbudziliśmy apetyty kibiców. Wszyscy będą zadowoleni, to będzie emocjonujący mecz, ale został jeszcze tydzień. Jutro Wisła gra ważne dla układu tabeli spotkanie - ocenia środkowy obrońca Kolejorza.
Dzisiejszy mecz dla zespoły Lecha był jednak trudny, co potwierdza Dimitrije Injac:
- Bardzo ciężki mecz z Arką. Ja z nią jeszcze nie wygrałem, ani w lidze, ani w pucharach. Zwycięstwo smakowało. Szybko strzeliliśmy bramkę i to nam ułatwiło zadanie. Zrobiliśmy dzisiaj jeden bardzo ważny krok i mamy nadzieję, że kolejny zrobimy w Krakowie. Wisła gra jutro i teraz oni musza się na nas oglądać, ale my nie liczymy na stratę punktów Wisły w tym meczu. Liczymy na siebie i naszą dobrą grę. Czuliśmy presję uciekającej Wisły kiedy ona grała w piątek, a my w niedzielę. Teraz role się odwrócił - uważa serbski pomocnik.
Kapitan Kolejorza ma podobne zdanie na temat spotkania:
- Cały czas musieliśmy być skoncentrowani na tym, żeby nie pozwolić Arce zrobić kontry, bo to mogłoby groźnie się dla nas skończyć. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że właśnie tak z nami będą chcieli grać – mówi Bosacki.
Można odnieść wrażenie, że zadanie domowe “wiosna 2009″ piłkarze odrobili, bo podobne mecze jak rok temu, do tej pory się w rundzie rewanżowej nie zdarzyły:
- Mogę mówić za siebie. Na pewno zdawaliśmy sobie sprawę jak ważne jest to spotkanie, szczególnie przed tym meczem w Krakowie. Myślę, że po Wiśle zostanie jeszcze pięć meczów i będą one jeszcze ważniejsze dla nas - ocenia obrońca Lecha.
Dzisiaj na pozycji, którą przy stałych fragmentach gry zajmuje Bartek Bosacki, przejął Wojtkowiak. Zabrał on bramkę stoperowi poznańskiej drużyny?
- Widziałem, kątem oka, że Grzesiek wbiega na fajną pozycję. W tej chwili ja mam wbiegać na pierwszy słupek, tak jak w meczu z Jagiellonią - twierdzi kapitan Lecha.
Swojej szansy w meczu z Arką szukał również Dima Injac. On także miał kilka okazji na zdobycie bramki:
Szukam w kilku ostatnich grach bramki, ale nie udało się. Było w drugiej połowie blisko, ale ważne jest zwycięstwo – mówi Dima.
We wczorajszym meczu pierwszy raz od sierpnia 2009 w oficjalnym meczu zagrał Krzysztof Kotorowski. Zagrał dość pewnie, a obrońcy dobrze rozumieli się z golkiperem Kolejorza:
- Zagraliśmy na zero, więc Krzyśka można oceniać dobrze. Stanął na wysokości zadania - zakończył Bosacki.


