Podtrzymać dobrą passę w Bełchatowie…
dodał: Pinus dnia mar.09, 2010 14:50, kategoria Artykuły tematyczne, Publikacje

GKS - Lech Poznań
Już w niedzielę Lech zmierzy się z kolejnym rywalem w walce o mistrzostwo Polski. To, co jeszcze tak niedawno wydawało się odległe, znów jest w zasięgu Kolejorza. Spotkanie z GKSem Bełchatów będzie, więc bardzo ważne. Cofnijmy się w czasie i przypomnijmy sobie, co działo się podczas tych meczów.
- Po powrocie do ligi Lech pierwszy raz spotkał się z GKSem w sezonie 2005/2006. Wtedy to Kolejorz nie dał rady beniaminkowi i kiepski mecz zakończył się remisem 1:1.
Dwa lata później w wyjazdowym spotkaniu to właśnie Kolejorz remisem przerwał passę sześciu zwycięstw Bełchatowian na swoim boisku, w czasie, gdy zajmowali oni pozycję lidera ekstraklasy.
Wyjazdowe zwycięstwo dopiero za trzecim podejściem Lechowi udało wywalczyć się w sezonie 2007/2008. Warto było tak długo czekać, bo dobry mecz w wykonaniu niebiesko-białych przypieczętowały bramki Bartosz Bosacki, Hernan Rengifo oraz Dimitrije Injać
Do pamiętnych chwil zalicza się letni mecz obu drużyn z sezonu 2008/2009 na Bułgarskiej, inaugurujący rundę jesienną. W pierwszej połowie to Lech przeważał, ale na bramkę Rengifo odpowiedział Jarzębowski i do przerwy zawodnicy schodzili z remisem. W drugiej części obudzili się zawodnicy Pawła Janasa i wyrównali na kolejny remis, wcześniej strzeloną bramkę Lewandowskiego. W końcówce także strzelali Lechici, a mianowicie Luis Henriquez, tyle, że do własnej bramki i skończyło się na 2:3.
Nie mniej emocjonujący był rewanż wiosną, gdzie Lech w asyście ponad tysiąca swoich kibiców w ostatniej minucie wywalczył sobie trzy punkty bramką Roberta Lewandowskiego.
Jak dobrze pamiętamy latem tej rundy Lechici we Wronkach zremisowali z Bełchatowem 2:2. Do przerwy wszystko jawiło się w czarnych barwach, bo Kolejorz przegrywał dwoma bramkami. Po przerwie wraz z wznowionym dopingiem kibiców, Lech się przebudził i zdołał golami Lewandowskiego i Renfigo odrobić straty i wyrównać.
Niedzielny mecz będzie dziesiątym spotkaniem obu drużyn od czasu powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Dotychczas Lech dwa razy był górą, a aż 6 spotkań zakończyło się remisem! Cieszy fakt, że Kolejorz na stadionie przy ulicy Sportowej nie przegrał od tego czasu ani razu. Dwie potyczki kończyły się remisami, a te aktualniejsze, czyli sprzed roku i dwóch wygranymi.
Z pewnością patent na strzelanie bramek bełchatowianom ma Robert Lewandowski. Już w pierwszym spotkaniu z tą drużyną, a więc w swoim debiucie w barwach Lecha piękną bramką z piętki wyprowadził Lecha na prowadzenie w tym spotkaniu. Przy okazji dwóch kolejnych meczy dołożył jeszcze po bramkach.
Z kolei o niemocy wobec Lecha może mówić trener Rafał Ulatowski. Ani, zimą, ani latem nie udało mu się wygrać z Poznańską Lokomotywą. Pewnie gdzieś w podświadomości, będzie chciał się odegrać w jużniedzielę.
Dotychczas Lech do siatki tego rywala trafiał 13 razy, z czego 7 razy na wyjeździe. Tak jak wspominałam, Kolejorz w Bełchatowie jeszcze nie przegrał i miejmy nadzieję, że i tym razem podtrzyma dobrą passę.



Marzec 9th, 2010 on 18:52
Mecz prawdy Lecha!! To co zawodnicy nauczyli się w pucharach musi zacząć procentować w lidze. Musimy zagrać swoje i tyle, bo wtedy wszystko inne jest nieważne. My wierzymy!
Marzec 9th, 2010 on 23:10
Zgadzam się ze stefanem – po Cracovii i Polonii wreszcie mamy rywala z czołówki tabeli, który sprawdzi ile na prawdę warty jest Lech!
Marzec 10th, 2010 on 13:36
mówi się że 3 punkty z Legią, PGE to takie same trzy punkty jak z Cracovią. To prawda. Cieszą zatem zdobyte punkty w 18 i 19 kolejce. Trzeba jednak powiedzieć że w UEFA czy LM ;-) z Odrą Wodzisław czy Piastem ,a tym bardziej Stala Stalowa Wola grać Lech nie będzie. Mecz zatem ważny, ale (po raz drugi) na tym meczu liga się nie kończy i wygrana nawet 6-0 Lecha NIC nie znaczy. Trochę realizmu, pokory. Nawet przegrana 2-0 nie znaczy że Lech nie może później wygrywać z Borussią po zdobyciu MPolski. Spoko Panowie. I remisik na wyjeździe (przy całych tych napięciach, balonach ) tyż nie będzie zły.
Marzec 10th, 2010 on 14:54
Przeglądając ostatnie wiadomości sportowe zauważyłem, że głośno jest w zasadzie o tym co się dzieje w pierwszych 3 klubach z Ekstraklasy. Taki Ulatowski ma święty spokój i spokojnie może skupić się na przygotowaniu drużyny, bo pieniądze wypłacane są regularnie i nie ma szumu wokół drużyny – jednym słowem komfort pracy do następnego meczu. “Żyć nie umierać”.
Marzec 10th, 2010 on 16:19
ale trzeba przyznac ze oni graja bardzo ofensywny i widowiskowy futbol ulatowski jest moim zdaniem za smuda najlepszym trenerem w ekstraklasy(a napewno jednym z lepszych) tylko doswiadczenia ale z tej maki bedzie chleb zapowiada sie mecz z wynikiem wyskoim np 4:2 3:2 oczywiscie dla lecha :)
Marzec 10th, 2010 on 17:30
nie przesadzalbym z tym meczem prawdy, bo to wprowadza niepotzebne obciazenie psychiczne dla zespolu, to kolejny mecz – dobrze byloby to wygrac… ale kazdy inny wynik niczego nie przekresla, belchatow gra ofensywnie tym bardziej u siebie, tez maja mocny przod: ujek, nowak, wrobel, zakrzewski, cetnarski… bedzie widowisko, lech ma lepszych pilkarzy, ale trzeba to udowodnic na boisku,jesli lech bedzie gral swoja pilke nie cofnie sie zbyt gleboko bedzie dobrze