Reiss: Chcę robić to, co kocham…
dodał: buffu dnia lis.30, 2009 10:55, kategoria Wywiady

Piotr Reiss - wywiad specjalny. (fot.piotrreiss.pl)
W polskiej lidze ze świecą szukać zawodników, tak jak Reiss przywiązanych do jednego klubu. Dla „Rejsika” Lech nadal jest klubem najważniejszym, w którym w przyszłości chciałby, jak sam mówi pracować. Choć „medialny show z lutego” zmienił sposób postrzegania tej osoby wśród nie tylko kibiców Kolejorza, ale także z całej polski, trudno nie przyznać mu racji, że dla „niebiesko-białych” zrobił wiele. Dzisiaj prezentujemy Wam obszerny wywiad z ikoną poznańskiego Lecha. Życzymy przyjemnej lektury.
Lech24.com: Meczem z Motorem Lublin zakończyliście rundę jesienną. Jak, Twoim zdaniem, zaprezentowała się w niej Warta?
Piotr Reiss: Miniona rundę oceniam dobrze, choć kilka meczów „przespaliśmy”, a były one zdecydowanie do wygrania. Naprawdę mogliśmy być w pierwszej trójce na koniec rundy. Zespół docierał się po kilku zmianach kadrowych oraz po moim przyjściu. Nie ukrywam, że ja sam potrzebowałem kilku meczów po tak długiej przerwie, aby dojść do przyzwoitej formy. Zawsze może być jednak jeszcze lepiej. Celem Warty jest wygrywanie w każdym meczu, a nie patrzenie na tabelę i kalkulowanie.
Lech24.com: Czy jesteś zadowolony ze swojej dyspozycji i przede wszystkim zgrania z drużyną?
Nie do końca. Nasza gra – chociaż lepsza niż na początku sezonu – wymaga zdecydowanej poprawy, jeśli chcemy na stałe zagościć w czołówce tabeli. Zbyt mało meczów zagraliśmy „dojrzale” tzn. dużą liczbą podań, grą „z klepki”, a przede wszystkim ze spokojem w wyprowadzaniu piłki. Wierzę, że uda się to poprawić zimą, jeśli nie dojdzie do dużych zmian, osłabiających zespół. Warta Poznań, ze swoim podejściem do szkolenia młodzieży, to idealny klub do wypromowania młodych zawodników. Kilku chłopaków zaczęło coraz więcej grać i od razu pojawili się przy nich „kręcić” różni menedżerowie, którzy zarabiają na transferach. Wzmocnienie kadry pierwszego zespołu jest więc nie tylko bardzo ważne dla przyszłości klubu, ale – jak się okazuje – będzie bardzo trudnym zadaniem dla całego sztabu szkoleniowo-zarządzającego Warty.
Lech24.com: Jak się Tobie współpracuje z trenerem Baniakiem, z którym już miałeś okazję się spotkać podczas gry w Lechu. Czy współpraca przebiega na podobnej płaszczyźnie czy jest zupełnie inaczej?
Współpracuje nam się bardzo dobrze i myślę, że efekty widać było na boisku. Rzeczywiście znamy się jeszcze od czasów Lecha Poznań. Przeżyliśmy wówczas wspólnie miłe chwile po awansie do Ekstraklasy. Teraz również spotykamy się na zapleczu najwyższej klasy rozgrywek, więc nie miałbym nic przeciwko żeby finał naszej współpracy był podobny jak 7 lat temu w Kolejorzu. Trener Baniak to na pewno emocjonalnie reagujący szkoleniowiec. Ma swój warsztat i udowodnił nieraz że potrafi pokierować drużyną nawet jeśli jej potencjał na to nie wskazuje.
Lech24.com: Po przejściu do Warty w prasie jest mniej Piotra Reissa. Czy gra w ciszy i spokoju jest dla Ciebie łatwiejsza, czy wręcz przeciwnie?
Nie pcham się nachalnie na pierwsze strony gazet, ale nie odnoszę wrażenia, że media się mną mniej interesują. Wręcz odwrotnie, sądząc po liczbie wywiadów, którą udzieliłem w ostatnich 6 miesiącach różnym mediom, z różnych regionów kraju to chyba jest o mnie dużo więcej artykułów, niż za czasów mojej „końcówki” w Lechu. Aczkolwiek, nie ma co ukrywać, że gra w 1 lidze, nawet na najwyższym poziomie, nie cieszy się taką popularnością wśród kibiców jak w Ekstraklasie. Stąd jest mnie mniej na przykład w telewizji. Z drugiej strony, jak sobie przypomnę show medialny z lutego związany z zatrzymaniem, po którym zna mnie już chyba cała Polska, to wcale nie jest mi żal, że stacje telewizyjne nie pokazują tyle Piotra Reissa.
Ja przede wszystkim chce robić to, co kocham. Te kilka miesięcy bez piłki po zatrzymaniu było dla mnie udręką, ale jednocześnie inaczej spoglądam na życie. Odbudowałem się nie tylko jako piłkarz ale również jako człowiek i wiem, że mam sporo do zrobienia dla sportu w Wielkopolsce.
Lech24.com: Ostatnio do Poznania wrócił Zbigniew Zakrzewski. Czy rozmawialiście o jego piłkarskiej przyszłości? Bliżej Zbyszkowi do Lecha czy Warty?
Media donoszą, że pewnie do Lecha i wiem, że „Zaki” traktuje Kolejorza priorytetowo z uwagi na sentyment do Lecha i Jednakże, znając postępowanie obecnego Zarządu Lecha niczego nie można wykluczyć. Wiem na pewno, że Warta zaproponowała mu grę u siebie, ale ambicje Zbyszka sięgają Ekstraklasy lub klubów bezpośrednio walczących o Ektraklasę. Słyszałem – niekoniecznie od Zbyszka – o poważnym zainteresowaniu wielu ligowców. W środowisku mówi się o klubach z Łodzi, Górnego Śląska, Krakowa a nawet … Warszawy. Jest także jakiś temat zagraniczny – sam byłem bowiem świadkiem rozmowy Zbyszka z austriackim klubem. Nie ma co ukrywać, że z kartą na ręku, 28-letni zawodnik o takim doświadczeniu jak „Zaki” – jest atrakcyjnym „towarem” na rynku. Wiem, że Zbyszek jest jednak takim typem człowieka, który sprawy kontraktu załatwia w ciszy gabinetów i dopiero jak ma wszystko dograne to informuje media. Póki co, „Zaki” trenuje z Zielonymi i prezentuje się wyśmienicie. Chętnie zagrałbym z nim w jednym zespole, choć myślę, że – przynajmniej w przyszłej rundzie – nie będzie nam to dane. Ale, poczekajmy. Może Warta znowu zaskoczy w zimie atrakcyjnymi ruchami personalnymi… Poznania.
Lech24.com: Już jakiś czas temu ukazała się Twoja książka? Pozytywne opinie na jej temat zostały podtrzymane. Czy sam, już z perspektywy czasu, nadal jesteś z niej zadowolony?
Jestem zadowolony, nawet bardzo. Jej odbiór przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Nawet dziennikarze, którzy są zazwyczaj krytyczni jeśli chodzi o tego typu „pozycje literackie” stwierdzili, że jest to interesująca lektura. Książka miała przede wszystkim być sposobem komunikacji z kibicami, bo jak Pan wie strona oficjalna Lecha od lutego 2009 blokuje wszelkie informacje o tym co się dzieje u „Rejsika”, co przyznali nawet pracownicy Klubu. Nie chciałem, żeby kibice odnosili błędne wrażenie jakobym się ukrywał albo że się „zapadłem pod ziemię”. Z potrzeby kontaktu z moimi sympatykami powstał pomysł na stronę www.piotrreiss.pl a następnie na szybkie wydanie książki. Poza tym, nie chcę aby mnie kojarzono tylko z jedną sprawą, która nie jest jeszcze do końca wyjaśniona i nie wiadomo kiedy się zakończy. Uważam, że w swojej wieloletniej karierze piłkarskiej zrobiłem sporo dobrego dla poznańskiej piłki i Lecha. Przecież moją grą cieszyły się przynajmniej 3 pokolenia kibiców Kolejorza. Chciałbym, aby oni – w postaci mojej książki – mieli pamiątkę o Piotrze Reissie a ich dzieci wiedziały jakie wydarzenia były udziałem mojego ukochanego klubu przez ostatnie 20 lat.
Póki co – bazując na informacji od wydawcy książki – firmy SportWin – pierwszy nakład sprzedał się w całości a teraz do księgarni trafia jej dodruk. Może okazać się, że znajdę się pod niejedną choinką w Polsce :-).
Lech24.com: W książce w negatywny sposób przedstawiony został Twój ostatni trener, z którym współpracowałeś w Lechu. Czy po premierze książki rozmawiałeś z Franciszkiem Smudą?
Przede wszystkim nie nazwałbym tego negatywnym przedstawieniem trenera Smudy. Po prostu opisałem go prawdziwie, tak jak ja go odbieram. Poza tym, proszę zwrócić uwagę, że długo przed jego nominacją, jeszcze w czasie , kiedy trenerem był Leo Benhaaker, jasno powiedziałem, że Smuda jest w obecnej sytuacji najlepszym kandydatem na selekcjonera.
Jako trener był mistrzem motywacji i miał przyzwoity warsztat trenerski, jednakże dla mnie – po doświadczeniach w Bundeslidze, nie było to nic nowego. Jestem także przekonany, że od czasu mojej gry w Berlinie czy Duisburgu, zachodnia szkoła trenerska poszła znacznie do przodu a tego postępu u trenera Smudy nie widziałem. Uważam jednak, że te „wady” nie są najistotniejsze na pozycji selekcjonera reprezentacji. Tam najważniejszy jest tzw. „nos trenerski” , a tego generalnie Smudzie odmówić nie można. Jeśli jeszcze do tego otoczy się mądrymi doradcami do spraw taktycznych i przygotowania fizycznego, to w sumie nie powinno być z tym naszym zespołem narodowym najgorzej.
Jeśli chodzi o nasze kontakty w przeszłości to Smuda nie trafiał do mnie jako człowiek. Chyba sobie nawzajem nie ufaliśmy. Być może też Franzowi przeszkadzała popularność Rejsika i paru innych ze starego składu Lecha. Z drugiej strony, patrząc z perspektywy czasu, to nie wiem czy Smuda po prostu nie realizował planu „minimalizacji roli Reissa” autorstwa kogoś „wyżej”. Po przejęciu Lecha przez Amicę byłem potrzebny wizerunkowo i wtedy byłem mile widziany. Na dodatek miałem za sobą udany sezon 2007 i trofeum Króla Strzelców. Jak trybuny się zapełniły fanami Kolejorza i przyszedł sukces w Lidze Europejskiej, to zdecydowano najwyraźniej, że Reiss już jest zbędny. Ale, kibice o Reissie nie zapomnieli, a ich wsparcie jest dla mnie najważniejsze.
Trenera Smudę spotkałem przypadkowo kilkanaście dni temu w Starym Browarze w Poznaniu przy okazji pobytu reprezentacji w Grodzisku. Ucięliśmy sobie nadzwyczaj sympatyczną pogawędkę, a fakt ten opisałem na moim blogu.
Lech24.com: Masz już pomysł na to, co będzie robił Piotr Reiss po zakończeniu kariery piłkarskiej? Czy chciałbyś pozostać w tej branży, zostając managerem bądź trenerem?
Większość moich planów była związana z rozwojem Lecha Poznań, co zaprezentowałem szefostwu podczas pamiętnej kolacji. Moje propozycje wciąż chyba można uznać za aktualne. Specjalna praca z napastnikami Kolejorza, budowania identyfikacji kibiców z Lechem w całej Wielkopolsce w oparciu także o wieloletnich zawodników z tego regionu, stworzenie mechanizmów zachęcania ludzi do przyjeżdżania na Bułgarską… Pamiętajmy, że do zapełnienia będzie wkrótce 40-tys. obiekt! Nadal chcę oczywiście pracować dla Lecha, ale w obliczu zaistniałej sytuacji mam także alternatywne plany związane z rozwojem kilku projektów. Wszystko oczywiście kręci się wokół piłki nożnej.
Lech24.com: Na swojej stronie internetowej często podejmujesz tematykę Lecha, z czego można wywnioskować, że interesują Ciebie losy tego klubu. Jak oceniasz dotychczasową pracę trenera Zielińskiego? Zarzuca mu się brak takiej efektywności jaką mogliśmy oglądać podczas meczów Lecha prowadzonych przez Franciszka Smudę. Czy masz podobne odczucia?
Odnoszę wrażenie – a sygnały z szatni Lecha to potwierdzają – że to zupełnie inni trenerzy, jeśli chodzi o warsztat i system motywacyjny. Franciszek Smuda na polską ligę jest dobry, bo potrafi w sposób dosłowny zmotywować, co przekłada się na pewność chłopaków na boisku, a co za tym idzie atrakcyjność spotkań. Trener Zieliński z kolei nieco mniej żyje w trakcie meczu przy linii, a i styl jego poprzednich drużyn opierał się przede wszystkim na solidnej defensywie. Obaj trenerzy wywarli jakiś wpływ na grę Lecha. Nie ma też co ukrywać, że oczekiwania jakie postawiono przed trenerem Zielińskim wobec osłabienia zespołu odejściem Rafała Murawskiego są bardzo bardzo wysokie. Uważam także, że kadra Lecha pozwala na zdecydowanie lepszą grę. Kompletnie nie rozumiem tego zamieszania z Hernanem Rengifo. Czyżby trener Zieliński naprawdę nie chciał korzystać z zawodnika, który strzela bramki reprezentacji Argentyny i doprowadza Maradonę prawie do zawału? Przy całym szacunku dla perspektywicznych: Mikołajczaka i Chrapka, to z Rengifo w składzie Lech miałby kilka punktów więcej. Obecnie – grając praktycznie jednym napastnikiem – taktyka Lecha dla przeciwników jest w miarę łatwa do rozszyfrowania. Na dodatek Lech w grze ofensywnej coraz bardziej uzależnia się od gry Roberta Lewandowskiego i Sławka Peszki. A nie ma co ukrywać, że wkrótce do Zarządu Lecha wpłyną tak atrakcyjne oferty na obydwu, że ich sprzedadzą. Zresztą, obstawiam, że Lewy odejdzie już zimą. W takiej sytuacji należałoby pomyśleć o przeproszeniu się z Reniferem i umożliwieniu mu pokazania kibicom niebiesko-białych, że całe to zajście z Młodą Ekstraklasą to zupełne nieporozumienie. No bo kim będą grali jak Lewy odejdzie? A przepraszam… zawsze mogą sięgnąć po starego Reissa. Niech młodzi – którzy jeszcze muszą sporo się nauczyć – ogrywają się przy reprezentacyjnych graczach. Poza tym, to czysta biznesowa paranoja: płacić rasowemu napastnikowi pieniądze i zsyłać go do Ekstraklasy. Bez sensu.
Zawsze byłem bardziej zwolennikiem kompromisów, niż konfliktów i mam nadzieję, że w tym kierunku pójdzie polityka obecnych władz Lecha. Póki co bardzo cieszą ostatnie wyniki i można powiedzieć za nieżyjącym już komentatorem: Jankiem Ciszewskim, że „wróciliśmy z dalekiej podróży”… I wciąż mamy szansę, na to , aby Mistrzem Polski 2009/2010 był Lech! ;-).










Listopad 30th, 2009 on 14:58
pewnie zarzad jest be… bo nie chce prrzygarniac takich jak zaki żuraw reiss czy wichniarek a oni przecież tak mocno kochaja lecha ale pod warunkiem że wplywa na ich konta minimum 50 tys. na miesiac.reiss hipokryto nie jęcz już i skoncz te swoje żale bo zachowujesz się jak baba… i nie rob z siebie jakieś ikony bo nigdy nią nie byłeś. ikonami lecha moga sie nazywać Okon Barczak czy Łukasik a wcale tego nie robia w przeciwienstwie do ciebie. nie wymagaja stawiania sobie pomnikow. twoje szczescie polegało na tym ze nie awansowaliśmy do ligi mistrzów na początku lat 90 tych bo wtedy nigdy byś pewnie nie zalożyl koszulki Lecha…troche pokory człowieku bo ty niestety wiecej zawdzieczasz temu klubowi niż on tobie.i nie sraj we wlasne gniazdobo tak sie nie robi skoro niby jesteś wielkim lechitą…
Listopad 30th, 2009 on 15:24
Nie zgodzę się z Tobą. Mimo tego, że w Lechu grał Żuraw i Wichniarek nie stawiałbym ich na tym samym poziomie co Reissa. nie uważam też, że Piotr robi z siebie jakąś ikonę – klub zawdzięcza mu dużo, a on mu się odwdzięczył strzelając ponad 100 bramke w Ekstraklasie i grając w ponad 300 meczach. Jeżeli Reiss chciałby grać dla pieniędzy nie siedziałby teraz w Warcie, w której jak wiadomo się nie przelewa. Na pewno więcej otrzymałby od choćby takiego ŁKSu, a spekulowało się, że są także oferty z zachodu. Może nie grałby tak jak teraz w Warcie, ale na pewno dostałby znacznie więcej pieniędzy.
Problematyka Reissa polegać też może na tym, że dzisiaj i przez ostatnie 20 lat nie mieliśmy takiego zawodnika jak on. Od czasów kiedy grali w nią Okoński czy Barczak futbol się zmienił – weszły w grę duże pieniądze i transfery na dużą skalę. To jest zawodnik, którego trudno szukać. Warta jest jego drugim klubem w Polsce w jakim gra. Czy Okoński, Barczak i Łukasik angażowali się w akcje charytatywne? Reiss współpracuje z dwoma fundacjami – dla wielu młodych piłkarzy był/jest przykładem piłkarza oddanego klubowi. Wilk może być jego następcą, ale obawiam się że nie osiągnie takiego poziomu sportowego, co martwi, bo Kolejorz potrzebuje prawdziwych poznaniaków w zespole.
Niedługo karierę skończy Bosacki, Kotorowski niestety nie wybił się nigdy ponad poziom polskiej ligi. Reiss jest kimś kogo – jak widać w Lechu brakuje. To pozytywna dusza i twarz zespołu. To ktoś kto potrafi w szatni podtrzymać atmosferę wspólnoty, a przykład rundy wiosennej zeszłego sezonu pokazał, że tej osoby w kadrze Lecha brakowało. Jaka będzie jego przyszłość w kontekście Lecha? Trudno powiedzieć. Ja życzę Piotrowi, nie zważając na „show medialny z lutego” jak najlepiej i nie spełnią się jego marzenia pracy w Lechu.
Listopad 30th, 2009 on 16:42
Ja tam zgadzam się z tomkiem. Reiss przestał być dla mnie ikoną, po tym jak przeszedł do Warty. Doceniam jego wkład w sukcesy Lecha, ale niesmak pozostaje. Mnie denerwuje jego agresja w stosunku do obecnych władz Lecha. Tak jak napisał tomek Reiss nie powinnien co chwilę wypowiadać się negatywnie na teamt klubu, który niby jest mu cenny. Widać duma jest dla niego ważniejsza.
Listopad 30th, 2009 on 18:22
Popieram Buffu uważam, że należy mu się szacunek. Obydwie strony skorzystały na sobie. Reiss dał Lechowi strzelca, wychowanka, medialną gwiazdę, pieniądze od sponsorów, no i kapitana, a Lech dał Reissowi możliwość gry, pieniądze i króla strzelców.
Moim zdaniem obecny zarząd traktuje Lecha jak biznes, nie ma skrupułów potrafi pozbyć się Reksia jak śmiecia, a piłkarzy traktować jak produkty. Gdyby nie Wilk i Bosy to nie mielibyśmy wychowanków w składzie. Nie mielibyśmy zawodników którzy Lecha noszą w sercu.
Kiedyś Michniewicz powiedział że Lech to takie Atletic Bilbao i ja wolałbym żeby nadal tak było. Żeby kolektyw budowano na zawodnikach noszących Lecha w sercu. Dla mnie Reiss taki był, wnosił pozytywne myślenie, wnosił to czego nie wie Lewandowski i 99% składu.
Dla mnie Lech jest teraz bezbarwny, bez wyrazu, wygrywa, pnie się do góry, ale to już nie ta paczka która grała dla kibiców. Większość przychodzi tutaj się wypromować i odejść i taki Lech będzie moim zdaniem póki będzie Rutkowski i spółka.
W porównaniu do wielu piłkarzy co zawinęła ogon i zniknęła to Reiss jest ikoną. Ma prawo i obowiązek się wypowiadać i warto mieć kogoś takiego który zawsze przyjmie stronę kibiców bo sam nim jest. Do tego jako postać znana i medialna ma większe szanse zrobić zamieszanie i dlatego został tak potraktowany.
Myślicie że po co Juskowiak został zatrudniony, żeby odwrócić uwagę od odejścia Reissa a przy okazji stan byłych gwiazd się zgadzał. Na pytanie czym ma się Juskowiak zajmować sam nie potrafił odpowiedzieć na początku sezonu bo pewnie nikt tego nie wiedział.
Listopad 30th, 2009 on 23:04
nigdy nie gral za drobne w lechu mial najwyzsze uposazenie utrzymywal go kulczyk a ile razy szantazowal klub odejsciem do wisly do belchatowa? jezdzil jak pajac po krakowie osmieszal nas w oczach wisly… ten czlowiek nie ma honoru i godnosci poprostu. a teraz obraza ludzi ktorzy uratowali ten klub przed upadkiem .i probuje wciskac wam malolatom swoj kit o wielkiej milosci do lecha. jak chce rzadzic klubem to niech dorzuci sie do budzetu rutkowskiemu a nie najlepiej łazic po gazetach i plesc głupoty na zarzad…kto pamieta o kofnycie kaczmarku barczaku ktorzy cale swoja kariere poswiecili dla lecha i maja wiecej tytulow mistrza niz rejsik wlosow na glowie mimo to ze nie oplywaja w luksusach nie dorobili sie tyle na pilce co reiss nie gadaja glupot na swoj byly klub choc tez pewnie nie pozegnano ich z naleznym szacunkiem. na koniec zawsze uczyli mnie zeby nigdy nie chwalic sie samemu swoimi zaslugami bo jesli one sa naprawde duze to kazdy to zauwazy.niestety piotrek tego nie rozumie i wciaz pcha sie na swiecznik sam i nie potrafi sie pogodzic ze jego czas w lechu niestey minał…
Listopad 30th, 2009 on 23:18
Zgadzam się z Buffu i Charlee, Piotrek jest dla mnie nadal iloną Lecha a nawet iloną wielkopolskiego footballu. Długo myślałem o sprawie z lutego która podzieliła kibiców zmieniając stosunek części z nich do Reissa ja jednak cały czas mam w pamięci to co Reisik zrobił dla Kolejorza i uważam że przydało by się nam w składzie kilku zawodników jego pokroju a co do zarządu to piłka nożna już dawno stała się biznesem a w biznesie nie ma sentymentów zarząd chciał się pozbyć starzejącej się gwiazdy, miał dobry pretekst i go wykorzstał w Realu ostatnio coraz częściej się mówi że Raul komuś nie pasuje więc przypadek Reissa nie jest odosobniony a patrząc obiektywnie to sytuacja Piotrka nie jest zła bo ma pewne miejsce w pierwszym składzie fajnie grającej drużyny, gra w poznaniu i nie musi grać przeciwko Kolejorzowi…. Szkoda tylko że nie gra w ekstraklasie ale wszystkiego mieć nie można…. Hey Piotrek Reiss
Listopad 30th, 2009 on 23:54
Tomek – Twój argument o Wiśle jest nadinterpretacją. Porównywanie mistrzostw za czasów Barczaka i Okońskiego do czasów Reissa też jest nieco zgubne, bo mistrzostwo zdobywa cały drużyny, a nie jeden gracz.
Czy Piotr gdzieś się pcha? Nie sądzę.
Grudzień 1st, 2009 on 12:46
Tomek twoje „…i probuje wciskac wam malolatom…” dyskredytuje Cię w moich oczach. Jeżeli masz kompleksy wieku to nie na tym serwisie :)
Każdy ma swoje zdanie, jeżeli ci kiedyś Reksio „nie dał autografu” i go nie lubisz twoja sprawa. Jednak uważaj co piszesz bo dziś „małolatom” a jutro „k…mi” zaczniesz sypac, a na tym serwisie tego nie tolerujemy.
Jeżeli chodzi o jego przejścia do innych klubów czy szantaże to jak zauważyliście pewnie lub nie wszystkie media stają się serwisami plotkarskimi i w pogoni za sensacją nie cofną się przed niczym. Swoją drogą się dziwie, że jeszcze my nie ulegliśmy jako serwis temu i dajemy sprawdzone i autoryzowane materiały, bardzo rzadko kopiując coś z netu. Dlatego branie pod uwagę kilku opinii różnych serwisów przy ocenie postępowania Piotrka nie jest obiektywne.
Grudzień 1st, 2009 on 20:51
W 100% zgadzam się z Tomkiem i nie rozumiem,przed czym charlee go ostrzegasz,skoro żadna bluzga nie padła.Widać,że jego komentarz Ci nie leży.Ja znam i Okonia i Barczaka i Reissa-najbardziej zarozumiałego boiskowego egoistę jakiego widziałem.Oprócz strzelonych ponad 100 bramek,mam w też w pamięci co najmniej 7 niestrzelonych karnych.I nie mam pewności czy to tylko przypadek.Jestem czynnym kibicem Lecha.
Grudzień 1st, 2009 on 22:56
nie mam zadnych kompleksow starosci a dzieki temu ze mam 37 lat mialem okazje ogladac dziesiatki lepszych i bardziej utytulowanych graczy od reksia w barwach lecha i zaden nie robil z siebie ikony..a co do transferow reissa sam opisuje je w swojej ksiazce…
Grudzień 1st, 2009 on 23:17
No to ja się chyba zgadzam z każdym po trochu… Nigdy nie miałam „hopla” na punkcie Reissa, kiedy grał w Lechu. Nie powiem, że dla mnie osobiście był ikoną Lecha, bo nie był. Owszem, dobry piłkarz, zdobył dla Lecha sporo goli, ale jednak często wkurzało mnie, że traktuje się go tak, jakby był całą drużyną. Te komentarze, że jak nie ma Reissa to nie niema szans za wygraną itp. A jak widać Lech i bez Piotra dawał radę.
Nie uważam jednak, że oczernianie, czy wyzwiska pod adresem Reissa mają jakiś sens. Każdy zasługuje na szacunek, a już na pewno ktoś, kto spędził tyle czasu w jednej drużynie i wiele razy przyczynił się do zwycięstwa (pomijam w tym momencie sprawę z lutego, bo mam takie wrażenie, że gdybyśmy znali całą prawdę to musielibyśmy pewnie bardzo „znielubić” połowę piłkarzy z ligii, ale w żadnym wypadku nie bronię też Reissa). No i jakby nie było chętnie pomaga dzieciakom, włącza się w akcje charytatywne i nigdy nie widziałam go z kwaśną miną, kiedy jakaś osoba z kolei prosiła o zdjęcie, czy autograf, czego niestety nie można powiedzieć o niektórych obecnych Lechitach… łacha i jeszcze raz łacha… Tak więc nie psioczcie tak na Niego, a przynajmniej nie na postawę.
I na koniec się przyczepię. Nie rozumiem Tomka ani Krisa 155 w temacie negatywnego nastawienia do władz Lecha. Jeśli obaj jesteście czynnymi kibicami Lecha, to chyba powinniście pamiętać ile razy cały stadion dosyć wyraźnie dawał do zrozumienia władzom Lecha, że ich działania w ogóle im nie leżą. Na palcach policzę takie osoby, które znam i do zarządu nic nie mają. Nie dziwię się, więc stanowisku Piotra. I Kriss sorry, ale to „Tak jak napisał tomek Reiss nie powinien co chwilę wypowiadać się negatywnie na temat klubu, który niby jest mu cenny.” Ja tego nie jarzę zupełnie. Dla mnie klub to nie zarząd, a nie wydaje mi się, żeby Reiss obrażał swoich kolegów, czyli klub… Ale oczywiście każdy ma prawo mieć swoje zdanie…
Grudzień 1st, 2009 on 23:35
Mam pytanie do wszystkich co nie lubią Reissa: co robiliście gdy Piotrek wygrywał mecze dla Lecha np finał Pucharu Polski z Ległą? Wtedy jakoś nie słyszałem żeby ktoś na trybunach krzyczał je… Reissa. Panowie nikt święty nie jest ale akurat Reiss zasługuje na szacunek
Grudzień 2nd, 2009 on 00:06
Panowie? Tutaj się Pani też wypowiadała ;)
Grudzień 2nd, 2009 on 01:58
Pamiętam jak stadion świętował 100 i 101 bramkę Piotrka nawet udało mi sie być w śród tych szczęśliwców którzy się z nim napili na stadionie szampana z tej okazji. ALE pamiętam również jak nasz PIOTR R. marnował setkę za setką a kibice wołali PIOTREK ZEJDŹ. Uważam że gdyby się nie pchał na siłę do składu na kolejne sezony po Mistrza którego nigdy nie zdobył to teraz był by prezesem od spraw nie potrzebnych i ikoną nowego LECHA. A tak Wrocław prokuratura itp. W Lechu i w Amice było wielu Piotrów R. co bramek nie chcieli strzelać. Tylko oni znaja swoje miejsce i nikt ich nie rusza bo wiedzą gdzie nikomu nie przeszkadzają.
Grudzień 2nd, 2009 on 15:42
Tomek masz rację jednak na te czasy w tych realiach. PRzy całej wrzawie medialnej, globalnej wiosce itp Reksio jest powiedzmy Celebrytą Lecha :) skoro Ikona to za „trudne” słowo
Na ten czas i na tą chwilę to on jest natchnieniem starszych i młodszych, małych i dużych czy chudych i grubych i ma większą siłę przebicia niż nie jeden z nas. Wole mieć kogoś takiego co na głos swoje powie, niż resztę przyjmujących wszystko z pokorą.
Pewnie, że można by debatować kto się zaliczał by do ikon Lecha i każdy bez względu na wiek miałby swoje konie.
Przez ostatnie 10ciolecie a właściwie od 95 roku kiedy chodzę na mecze nie pamiętam, żeby ktoś był tak popularny, a jak już był to szybko znikał.
Jeżeli by nagle coś odbiło włodarzom Kolejorza to kto myślicie będzie miał większe szanse przebicia się w mediach i zapewne stanie po stronie kibiców?
Grudzień 2nd, 2009 on 16:05
Ciekawi mnie również jak wyglądała by kariera wyżej wymienionych piłkarzy Lecha – nawet sięgając dalej w przeszłość tercetu ABC, gdyby żyli w czasach Reissa – pełnych mediów, internetu, gdzie między kibicami, a piłkarzami jest zupełnie inna bariera.
Tego porównać się nie da – i choć to nie jest długi okres czasu – różnice w sposobie postrzegania sportu są znaczne.
Grudzień 2nd, 2009 on 19:15
ja nie twierdze ze nie lubie reissa i podwazam jego zaslugi.tylko wkurza mnie od jakiegos czasu jego zachowanie nie umie sie pogodzic z czasem i jak tylko smuda zaczal go sadzac na lawie to uprawia jakas dziwna gre jakby byl nie wiadomo kim. pilka to sport zespolowy a nie tenis czy jazda na lodzie solo…
Grudzień 2nd, 2009 on 19:40
I znów muszę się zgodzić z Tomkiem,ale ja na Lecha chodzę od początku istnienia Bułgarskiej (80r.)i z całym szacunkiem dla Reissa,dla którego miejsce w galerii wszech czasów być powinno to jednak wiele pozasportowych spraw,a przede wszystkim Wrocław,całkowicie dyskwalifikuje go jako ikonę.
Grudzień 2nd, 2009 on 19:48
Sprawy Wrocławia bym nie przesądzał, bo nie wszystko – ba – nic nie zostało wyjaśnione. Ja czekam na zakończenie sprawy w sądzie, bo ona powinna „prawdę objawioną” powiedzieć.
Co do spraw pozasportowych wspomniano tutaj o akcjach charytatywnych, zdjęciach czy autografach i to jest całkowita racja – podobnie w kwestii wywiadów. Czy widzieliście, żeby Piotr odmówił komuś zdjęcia czy autografu? Akurat te kwestie dają do zrozumienia, że pod tym względem Reiss jest osobą ciekawą.
Co do sadzania na ławce, to ciekawszą grę urządza nam Hernan Rengifo – nie wiem jak wyglądają relacje między nim, a sztabem czy zarządem, natomiast zachowanie obu stron jest co najmniej niezrozumiałe.
Jak już wspomniałem, patrzę na niego przez pryzmat rzeczy, które widzę, wiem, obserwuję – i nie będę się odnosił do 2 lutego póki nie zostanie wydany na ten temat wyrok czy też werdykt.
Fakt może nie mam takiego stadionowego stażu jak Wy i nie pamiętam tego jak Reiss do zespołu wchodził, czy grał w Amice, ale sprawia też wrażenie osoby sympatycznej, uśmiechniętej, a przede wszystkim otwartej i nie będę oszukiwał nikogo, że to nie ma wpływu na moją ocenę tej osoby – bo ma – i to dużą. Przychylniej patrzy się na oceniania jak powiedziałem osoby uśmiechniętej, niż takiej, która patrzy na nas krzywo, jakbyśmy krzywdę chcieli zrobić. Tego Piotrowi, akurat nie da się odebrać.
Grudzień 2nd, 2009 on 23:10
Ostatni raz się wypowiadam w sprawie Reissa.Masz dużo racji i rozumiem Ciebie,ale mam jedno pytanie.Dlaczego Reiss ,na pytanie zadane we Wrocławiu:co pan chce powiedzieć kibicom ? Odpowiedział:Nic.Dlaczego do tej pory nie powiedział wprost,Nie sprzedałem nigdy meczu Lecha.Tylko wyjaśnia coś pokrętnie.A Rengifo nie jest i nigdy nie będzie Lechitą.Nie zapominajmy także,że to obecny zarząd z panem Rutkowskim ocalili Lecha od zagłady i wyrwali z rąk przestępców.Chwała panu Rutkowskiemu i jego firmie Invesco oraz holdingowi Amica
Grudzień 3rd, 2009 on 14:21
Dla mnie ikoną klubu są kibice a nie Reiss
Grudzień 3rd, 2009 on 23:05
lech jest dobrem nadrzednym naszym ukochanym klubem i kazdy kopacz ktory tego nie rozumie i uprawia wlasne gierki powinien z niego wylatywac z hukiem…tymbardziej ze graja za niezle pieniadze jak na polskie realia…