Sparing: Lech Poznań – Borussia Dortmund 0:0
dodał: kierzol dnia maj.19, 2011 21:03, kategoria Aktualności, Po Meczu
W meczu towarzyskim rozegranym na stadionie przy ul. Bułgarskiej Lech Poznań zremisował z Borussią Dortmund 0:0. Spotkanie obejrzało ponad 40 tysięcy widzów. Mimo, że nie padły bramki to oglądaliśmy dziś całkiem przyzwoite widowisko. Spotkanie pomiędzy ustępującym mistrzem Polski, a nowym mistrzem Niemiec było częścią rozliczeń transferowych za Roberta Lewandowskiego.
Tuż przed rozpoczęciem spotkania działacze Lecha Poznań wręczyli Robertowi Lewandowskiemu koszulkę z numerem 41, dziękując tym samym za 2 lata spędzone na Bułgarskiej i 41 strzelonych bramek. Kibice Kolejorza, którzy licznie wypełnili trybuny odwdzięczyli się „Lewemu” głośnym – „Robert Lewandowski”. Mimo, że było to tylko spotkanie towarzyskie, to atmosfera meczu w jakimś stopniu nawiązywała do pamiętnych rywalizacji Lecha w Lidze Europejskiej.
W pierwszym składzie Borussii wyszli wszyscy trzej Polacy, Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski i wspomniany już wcześniej Robert Lewandowski. Trener Jose Mari Bakero do gry desygnował chociażby młodego Radosława Jasińskiego oraz rzadziej ostatnio grających Buricia i Możdzenia. Od początku meczu lechici sprawiali wrażenie bardziej zdeterminowanych i częściej zagrażali bramce Mitchella Langeraka. W 12 minucie Semir Stilić ładnie podał do stojącego tuż przed polem karnym Krivetsa, który mocno uderzył po ziemii. Bramkarz Borussii zdołał jednak wybić na rzut rożny. Jeszcze lepszą okazję Kolejorz miał w 20 minucie po świetnej akcji lewą stroną Jacka Kiełba. „Ryba” mocno dośrodkował w pole karne, gdzie niepewnie interweniował Langerak, a dobitka Ślusarskiego trafiła w słupek.
Borussia odpowiedziała dwoma groźnymi uderzeniami Roberta Lewandowskiego. Jeden z nich w 37 minucie omal nie znalazł drogi do siatki Kolejorza. Kilkakrotnie próbował także Piszczek, ale prawy obrońca reprezentacji Polski daleki był dzisiaj od swojej optymalnej dyspozycji. W 42 minucie spotkania sam na sam z Buriciem wyszedł Błaszczykowski, a dwie minuty później w podobnej sytuacji znalazł się Lewandowski. Obaj Polacy nie potrafili jednak pokonać bramkarza Lecha. Końcówka spotkania zdecydowanie należała do mistrza Niemiec, który świetną okazję miał także po strzale Mahameda Zidana. Lechici odpowiedzieli dwoma wypadami Ślusarskiego, jednak żaden z nich nie przyniósł gola. Do przerwy wynik brzmiał więc 0:0.
W przerwie zarówno Jose Mari Bakero jak i Jurgen Klopp wymienili prawie całe jedenastki. W 51 minucie boisko opuścili Błaszczykowski i Piszczek. Obaj Polacy otrzymali głośne brawa od poznańskiej publiczności. W 55 minucie Tomasz Mikołajczak przeprowadził rajd środkiem boiska, ograł kilku zawodników Borussi, a całą akcję niecelnym strzałem zakończył Mateusz Możdżeń. 2 minuty później Jurgen Klopp w miejsce Lewandowskiego, do gry desygnował Daniela Ginczka. Król strzelców poprzedniego sezonu Ekstraklasy otrzymał potężny aplauz i jeszcze raz doczekał się skandowania swojego imienia i nazwiska. Po zejściu z murawy „Lewy” zajął się rozdawaniem autografów, chetnych było bowiem bardzo wielu.
Pierwsze 20 minut drugiej odsłony meczu było zdecydowanie mniej interesujące niż cała pierwsza połowa. Być może w jakiejś części mialo to miejsce z dalszą częścią protestu kibiców Lecha. Około 75 minuty po okrzyku „Piłka nożna dla kibiców” wznowili oni jednak doping, który nie ucichł już do samego końca meczu Lech – Borussia. Kolejorz nadal był drużyną bardziej zdeterminowaną i w końcówce zdominował mistrza Niemiec. Indywidualnych akcji w swoim stylu próbował Manuel Arboleda, lechici oddali także kilka niecelnych strzałów na bramkę Langeraka. Do końca nic już się nie zmieniło i równo z upływem 90 minuty sędzia Adam Lyczmański zakończył sparingowy mecz Lecha Poznań z Borussią Dortmund.
Sparing: Lech Poznań – Borussia Dortmund 0:0
Lech: Burić – Wojtkowiak (Kędziora), Bosacki (Wołąkiewicz), Djurdjević (Arboleda), Jasiński (Henriquez) – Injac (Murawski), Krivets (Jakóbowski) – Możdżeń (Drewniak), Stilić (Mikołajczak), Kiełb (Wilk) – Ślusarski (Ubiparip), TRENER – JOSE MARI BAKERO
Borussia: Langerak – Piszczek (Hornschuh), Dede (Kringe), Hummels (Subotić), Santana (Vrancić), – Błaszczykowski (Stiepermann), Bakalorz, Da Silva (Sobiech), Zidan (Gotze), Großkreutz (Le Tallec) – Lewandowski (Ginczek), TRENER – JURGEN KLOPP








Maj 19th, 2011 on 21:36
Najlepsze było stwierdzenie Borka o tym, że Rutkowski zamierza jeszcze usiąść do rozmów z Bakero…
Od odejścia Smudy krytykuję to co wydarza się w Poznaniu, ale niestety końca nie widać. Mam nadzieję że Wisła awansuje do LM i zawyży wyraźnie poziom tej naszej ligi, co spowoduje że jeśli na okienku nie wyda się 2-3mil euro na transfery to raczej nie będzie co szukać w walce o czołowe miejsca. Nie mówiąc o tym że będzie musiał być także zatrudniony trener… bo Zieliński i Bakero co najwyżej są zapchajdziurami.
Maj 19th, 2011 on 23:14
NA TO SAMO ZWROCILEM UWAGE ALE MYSLALEM ZE SIE PRZESLYSZALEM!!! BYLEM PEWIEN ZE PAKERO NA 100% WYLATUJE A TU PROSZE MANNIANA!!! ZA SMUDY TO PILECZKA CHODZILA JAK PO SZNURKU I GRALI 90 MIN AHH
Maj 20th, 2011 on 06:54
Naprawdę nie wiem czym wszyscy się podniecają.
Wczorajsze spotkanie było szczytem głupoty.
Trzeba wykazać się wyjątkowym brakiem wyobraźni aby ustawiać taki mecz na 3 kolejki przed końcem sezonu. Taki mecz należało zagrać na tydzień przed rozpoczęciem następnej rundy albo tydzień po zakończeniu sezonu. MEcz kompletne taktyczne dno. Nie dał zupełnie nic Jezus Marii Bakero. Po raz kolejny dał tylko możliwość na eksperymentowanie ze składem.
Borussia grała całkowicie na luzie, w totalnym rozprężeniu, bez zaangażowania, jak przystało na mistrza kraju, którym w zasadzie jest niemal od 3 miesięcy. Przywiezienie Lewandowskiego i pokazania jak „małpki” w zoo, albo słonia Geja, robi tylko pustą sensację. Remis z tak wyluzowaną i nie zaangażowaną Borussią nie jest żadnym sukcesem. Remis w tak zorganizowanym meczu, rozegranym bez zaangażowania i z udziałem głębokich rezerw, świadczy tylko i wyłącznie o tym iż został ten mecz rozegrany tylko w jednym celu. Pieniądze:
- pieniądze za bilety sądząc po ilości sprzedanych biletów lekko ponad 40tys mnożąc razy 12,5 (uśredniona wartość biletu)jakieś pół bańki
- prawa do transmisji jakie wykupił Polsat
- reklamy (możliwy udział z reklam pokazywanych w tym czasie w Polsacie) biegające po bandach
Sądzę że mogło by się tego uzbierać z drugie tyle.
Taka mała premia za sprzedaż Lewego, na którą złożyły się wierne mordki zapatrzonych bezkrytycznie kibiców. Którzy tak naprawdę zamiast creme de la creme, zamiast prawdziwej wspaniałej belgijskiej czekolady, dostały produkt czekoladopodobny. Świat się zmienia, a nie które prawdy pozostają bez zmian.
Primo: panem et circenses (dla nie czytatych – chleba i igrzysk) i nie ważne że igrzyska są ułożone a zaangażowanie nie prawdziwe
Secundo: Hospes hospiti sacer (j.w. – gość swiętością gospodarza) Lech obiecał nie robić sobie jaj i nie łupać rezerw Borussi, a że pacta sunt servanda (j.w. umów należy dotrzymywać)… zagrał dupowato jak zwykle jak od niemal roku
Tercio: Głupi lud to kupi – J. Kurski
Borussia przyjechała na posezonowego Grilla. I jak dobrze wychowany gość nie zrobiła trzody i potrafiła się zachować.
Nie ma się co radować z takiego święta na którym wszyscy udają że się bawią, tworząc spektakl dla poklaskującej „gawiedzi”. Wczoraj można było zobaczyć na własne oczy, czym tak naprawdę jest spektakl. I to w pełnym tego słowa znaczeniu. My trochę poudajemy a oni sobie poklaszczą.
Na koniec dla tych bardziej dociekliwych
Manus manum lavat i dlatego nic się nie zmienia!
Odi profanum vulgus et arceo! (Horacy)
The rest is silence. (Hamlet)
Maj 20th, 2011 on 21:17
Nei! Mam nadzieję,że twoja wisła odpadnie już w pierwszej,a najdalej w drugiej rundzie i nic nie podniesie.
Maj 20th, 2011 on 21:22
Do, kibic” Jak najbardziej się z Tobą zgadzam i dlatego na tym meczu nie byłem,choć z racji karnetu,to mi się należało.I jeszcze ten żenujący wynik.Chocby dla dzieci,można było sieknąć po dwie kasty.