Felieton: Stawiam na Zdenka Zemana
dodał: Profesor dnia lut.15, 2010 21:23, kategoria Felietony, Profesor

Trener moich marzeń... (fot. uefa.com)
Dzisiejszy sparing z Crveną Zvezdą powinien choć na chwilę uciszyć wrogów “wuefisty”, dla których zwycięstwa w sparingach stanowią jedyny miarodajny wykładnik siły zespołu. Sądząc z niezawodnej tekstowej relacji na oficjalnej, zagraliśmy całkiem przyzwoicie, stwarzając sporo sytuacji podbramkowych; z drugiej strony, to samo mogą powiedzieć o swoim występie Serbowie, których parę razy do płaczu doprowadził nieprzewidywalny Kotorowski. To zaś wskazywałoby, że forma zespołu rośnie, ale gramy podobnie jak jesienią — dobrze z przodu, znacznie gorzej z tyłu.
Gdyby, ach gdyby komitet transferowy raz w końcu mnie posłuchał i sprowadził zimą równorzędnego partnera dla Arboledy…
Tyle że nie o tym chciałem dzisiaj napisać. Crvena Zvezda, jeden z moich ulubionych europejskich klubów, przeżywała ostatnimi czasy trudne chwile i mimo liderowania w lidze serbskiej daleko jej do dawnej świetności. Jej działacze zmarnowali bowiem wielką szansę na budowę mocnego zespołu, gdy jesienią 2008 roku po zaledwie pięciu meczach zwolnili ze stanowiska trenera Zdenka Zemana. A tymczasem Czech przez fachowców zaliczany jest do grona wielkich wizjonerów futbolu, zwolenników gry ultraofensywnej w ustawieniu 4-3-3, dzięki której potrafił odnosić sukcesy z mało znanymi zespołami pokroju Lecce czy Foggii. Znany z obsesyjnej uczciwości i wielkiego profesjonalizmu, nie w każdym klubie umiał się odnaleźć, lecz gdy dostawał czas i wolną rękę w budowie drużyny, przynosiło to zwykle niezwykle rezultaty.
Pozycja trenera Zielińskiego nie wydaje się szczególnie mocna, wśród kibiców nie cieszy się zbytnią sympatią, a postawione przed nim cele trudno mu będzie zrealizować — choć oczywiście nie należy popadać przedwcześnie w desperację. Myślę sobie więc, jak pięknie by było, gdyby nasz zarząd zdobył się na niekonwencjonalny ruch i, zamiast kręcić się na podwórkowej karuzeli z polskimi trenerami drugiego sortu, jak to polskie kluby mają w zwyczaju, odważył się na przebłysk boskiego szaleństwa i sięgnął właśnie po Zemana. Po człowieka absolutnie z zewnątrz, wybitnego fachowca nie po “kuleszówce”, z wieloletnim doświadczeniem w prowadzeniu zespołów w najmocniejszych ligach Europy. Po trenera, dla którego wartością nadrzędną nie jest kunktatorskie 1:0, zbyt często w naszym wykonaniu kończące się frustrującym 1:1, lecz efektowna, ofensywna gra i zwycięstwo dzięki strzeleniu rywalowi o jedną bramkę więcej od niego. Przez pewien czas sądziłem, że taki właśnie zespół buduje w Poznaniu Franciszek Smuda; powiedzcie z ręką na sercu, co pamiętacie z rundy jesiennej sezonu 2006/2007 —3:2 z Płockiem, 4:0 z ŁKSem, 2:3 z Legią i 3:4 z Cracovią, czy też 1:1 z Bełchatowem albo 0:0 z Wodzisławiem? Wiem, że jest to marzenie ściętej głowy, ale czasami można sobie pomarzyć, zwłaszcza parę godzin po zwycięstwie w sparingu z liderem serbskiej ekstraklasy, co zdaniem internetowych fachowców oznacza oczywiście, że jesteśmy w szczytowej formie i mistrzostwa Polski nikt już nam nie odbierze.



Luty 15th, 2010 on 23:23
Smuda właśnie taki zespół budował,a trenerów wizjonerów z za granicy było w Lechu wielu i żaden się nie sprawdził.
Luty 15th, 2010 on 23:53
Smudzie pary wystarczyło na jedną rundę, potem popadł w ligową przeciętność. Zemanowi mógłby co najwyżej buty czyścić.
Luty 16th, 2010 on 00:31
Nie znam Zdenka Zemana, ale myślę, że jeżeli już zmieniac Zielińskiego (co wcale nie jest konieczne) to na kogoś o tym stylu prowadzenia drużyny. I zdecydowanie nie na kogoś z Polski. W Polsce nie ma trenerów już. Może Lenczyk coś tam z Cracovią działa, a Smuda w reprezentacji. To tyle.
A jak znów usłyszę komentarz w stylu ‘trener musi być Polakiem, bo piłkarze nie znają języków’ to zastanowię się poważnie nad kupnem biletu na Bułgarską.
BTW. @Profesor świetne teksty – na prawdę przyjemnie się to czyta!
@Redakcja: dowiemy się czegoś o niedawnej akcji policji wśród członków Wiary Lecha? I o tajemniczych informacjach o przeszukaniu u Litara?
Luty 16th, 2010 on 11:48
Przeciez wiadomo ze po sezonie trenerem Lecha zostanie Maciej ciepłe kluchy Skorza -ulubieniec Rutkowskiego.
Luty 16th, 2010 on 12:01
Dobrze, że za marzenia nie karają…. Taki Zdenek na dzień dobry zażyczy sobie dwa lub trzy razy większy kontrakt od Zielińskiego. To tego skoro defensywa ma być solidniejsza potrzebuje wzmocnień, a więc kłania się kasa. Wszyscy wiemy, że Rutkowski ( na szczęście) to nie Cupiał czy Wojciechowski więc po co dalej się rozpisywać i marzyć?
Moim zdaniem Zieliński najpóźniej w maju podpisze kolejny kontrakt na dwa lata. On po prostu robi to co zarząd mu nakazał – WPROWADZA MŁODYCH ZAWODNIKÓW DO ZESPOŁU. Młodzi to inwestycja w przyszłość, oszczędność kasy, niskie kontrakty zawodników i fakt, że są już znani trenerowi i wiadomo na co ich stać.
Luty 16th, 2010 on 12:34
Jasne, że sobie zażyczy. Pytanie jest więc w sumie bardzo proste – chcemy trenera taniego i przeciętnego, czy drogiego, ale wybitnego, i która opcja pasuje do planów budowy Wielkiego Lecha?
Luty 16th, 2010 on 13:52
Kłania sie poznańskie “szperanie kasy” i uczciwość finansowa. Nic z próżni nie ma. Był Smuda, była jego pensja i RAZ Lech kupił fuksiarsko paru bardzo dobrych zawodników. Teraz inne czasy, inne realia, kryzys za progiem, sponsorzy ściskają tyłki. Jak dobry (patrz=drogi) trener zapomnijmy o dobrych=drogich zawodnikach. To polska rzeczywistość. Nikt (jak np. Real) nie zadłuży się w bankach , bo nikt takiego zadłużenia nie podżyruje. Niby Polonia Warszawa wzmacniana, ale poczytajcie nazwiska piłkarzy wzmacniających Polonie. To nie piłkarze klasy na przykład choćby Bruggi, ale to taki Brzyski mogący co najwyżej pójść do 2 niemieckiej ligi (jaka by ona nie była). Na poważne wzmocnienia nie stać (na dziś) ani Cupiala , ani Wojciechowskiego, ani ITI, ani Rutkowskiego. To jest dzisiejsza szara rzeczywistość. Lech się napiął i kupił Kriwieca ( za pół bańki pewnie, nie patrząc co pisza = od 300-450 tys, zależnie od gazetki). I Lech puścił sobie krew z nosa i teraz leży oszołomiony na plecach. I nie ma kroplówki w postaci możnego sponsora ( patrz sprawa Bet-Click) tłumów na stadionie (pono tylko 10 000 ludzi będzie na wiosnę) niezłych transferów z klubu ( “tylko” 150 ts za Rengifo, może grosze za wypożyczenie Handżića i Salcinovica, Białożyta??). To kasa “na podpaski” , a nie jednocześnie na np. Hiddinka (do wzięcia!) i paru średniej klasy kopaczy. Ot rzeczywistość to nie kolorowe marzenia o grze z sukcesami w LM i mierzenie się z np. Rubinem Kazań. W końcu my same poznaniaki :-0
Luty 16th, 2010 on 13:55
a na chuchanie na Janotę, Krychowiaka , troskliwe “podlewanie i pielegnację” nie ma czasu ani chęci.
Luty 16th, 2010 on 14:05
Z Twoją oceną naszych transferów nie mogę się zgodzić, może nawet coś większego o tym skrobnę dzisiaj.
Luty 16th, 2010 on 19:31
Młodocianym chcę tylko przypomnieć,że największe sukcesy z Lechem odnosił w latach 80-tych W.Łazarek,który póżniej już z nikim nic nie osiągnął.Nie ma dobrych trenerów.I nie tylko ważne są pieniądze.Głównie liczy się umiejętność porozumienia z zawodnikami,a to właśnie potrafił Łazarek z tamtą ekipą,która być może była gorsza od obecnej,a już na pewno zarabiali grosze w porównaniu z obecnymi piłkarzami.
Chodziłem wtedy i chodzę teraz,żeby była jasność.