KKS Lech Poznań

Štilić – Kriwiec: Jak ogień i woda…

dodał: dnia mar.26, 2010 13:12, kategoria Artykuły Tematyczne, Publikacje

Sergiej Kriwec podobnie jak Semir Stilić, już na początku swojej kariery w Lechu stanowi o jego sile.

W obu już na początku pokładano olbrzymie nadzieje. Wzmocnienia te w kontekście walki o Mistrzostwo Polski stały się podstawową do coraz bardziej otwartego mówienia o tytule. Obydwoje jednak diametralnie od siebie się różnią i to pod wieloma względami. Przyjrzyjmy się początkom Semira Štilicia i Sergieja Kriweca w Lechu Poznań.

Bośniacką perełkę do Poznania sprowadzono latem 2008 roku. Lech rozpoczynał wtedy grę w europejskich pucharach, a letnie wzmocnienia spowodowały, że prezentował się fantastycznie. Stilić strzelał już bramki w sparingach, choć tam pojawiły się pierwsze doniesienia, że trenerowi Smudzie przeszkadzała lekka nadwaga. Rozpoczęła się liga, puchary trwały w najlepsze, a tymczasem…

Media w całym kraju ochrzciły Semira nową gwiazdą ligi, a precyzyjnie wykonywane rzuty wolne, czy genialne dryblingi zapierały dech w piersiach. Z każdym kolejnym meczem w gazetach widniały nagłówki, określające zawodnika epitetami – kapitalny, genialny, wirtuoz, geniusz, chwała Štilićiowi, Štilić uratował Lecha, Štilić odlatuje w kosmos, co wręcz wyprowadziło młodego pomocnika na piedestały. Po części faktycznie zasłużenie, po części zaczęto pompować coraz większy balonik.

A ten w końcu pękł – doniesienia o ewentualnych transferach, przeprowadzkach, wyjazdach, pieniądzach, sławie w konsekwencji zawróciły piłkarzowi w głowie. On sam przyznał w jednym z wywiadów, że w tamtym okresie myślał tylko transferze. Nic, więc dziwnego, że w zapełnionej transferem głowie brakowało w niej miejsca na grę.

Stosunek do kibiców? Štilić właściwie przyjął postawę obojętną, nie zwracał specjalnie uwagi na to, co się działo dookoła niego. Gdy podczas zimowej prezentacji, jasno przyznał, że chce odejść przelał czarę goryczy i tak oto później to role się zamieniły, a w sercach kibiców ta wypowiedź została na długo. Przypięto mu metkę gwiazdora, a kibice nazywali go ironicznie „Celtikiem”.

Zupełnie inaczej, przynajmniej na początku, wygląda sytuacja w przypadku Sergieja Kriweca. Białorusin przychodził do Lecha z wyrobioną marką, bo w pamięci zostały, często przywoływane, jego występy chociażby w Lidze Mistrzów. Po kiepskiej rundzie jesiennej w Poznaniu nie było już takiego ciśnienia, jak po przyjściu Štilicia. Piłkarz trenował z drużyną podczas drugiego obozu przygotowawczego i już tam pokazywał się z dobrej strony. Jak przyznawali koledzy z zespołu potrzebował jeszcze czasu na aklimatyzację, bo należy raczej do ludzi skrytych.Na zimowej prezentacji drużyny był jednak uśmiechnięty i spokojny, a rozbawił wszystkich stwierdzeniem, że jego marzenia o grze na zachodzie, zaczęły się spełniać.

W pierwszych spotkaniach koledzy z drużyny szukali go na boisku, a z meczu na mecz jego współpraca z drużyną zaczyna wyglądać coraz lepiej.  Już trzy mecze Ekstraklasy wystarczyły, by udowodnił swoją wartość i stał się czołowym zawodnikiem zespołu.  Jego grze przygląda się wiele osób, ale w prasie nie widać specjalnie jakiegoś specjalnego szału na jego punkcie. Wynika to być może z faktu, że Štilić od razu czarował swoją grą, a Białorusin raczej wykonuje swoje, niż dba o jakieś piłkarskie popisy.

Stosunek do kibiców? Sergiej już od początku ciepło wypowiadał się o poznańskiej publiczności, nie były to słowa rzucane na wiatr, bo po strzeleniu bramki w Bełchatowie podbiegł do sektora fanów z Wielkopolski i tam wspólnie z nimi cieszył się z gola. Także po pierwszym spotkaniu na Bułgarskiej wychwalał doping niebiesko-białych. Gdy piłkarze dziękowali po meczu za doping, uśmiech wzbudzały jego próby przyłączenia się do kolegów. Po spotkaniu z Jagiellonią ujęto moment, gdy Kriwiec schodzi z boiska podśpiewując jedną z przyśpiewek.

Obaj piłkarze są jak przysłowiowy ogień i woda, a ich losy w wielu elementach znacznie się różnią. Jaki początek miał Semir Štilić, wszyscy doskonale pamiętamy, ale w przypadku Kriweca, który w Poznaniu jest niespełna trzy miesiące wszystko jest możliwe i miejmy nadzieję, że cokolwiek się wydarzy, odbędzie z pożytkiem dla Lecha.


1

4 Napisano komentarzy

UWAGA: Obraźliwe komentarze, wulgaryzmy oraz nie wnoszące nic do dyskusji wpisy będą usuwane! Prosimy o nie używanie drukowanych liter bez powodu. Nie ograniczamy wolności. Jedynie staramy się utrzymać poziom dyskusji.
  • stefan

    Kriwec to na pewno wzmocnienie zespołu na rundę wiosenną. Jeśli Lech chce coś ugrać w Europie to takich zawodników musi sprowadzić więcej. Semirowi wyraźnie brakuje bramki która go przełamie i doda pewności której mu jeszcze brakuje. Stilić strzeli w Wodzisławiu gola!

  • Hacker

    Obaj mają talent, tylko Stilić się trochę pogubił. Chyba zbyt szybko uwierzył, że jest gwiazdą i może podbijać Europę.

  • minister12

    czekam tylko na to jak wilk wroci i zagramy na 2 ofensywnych pomocnikow

  • Cs

    @minister12 też czekam na powrót Wilka, ale wątpie, żeby zdobył miejsce w składzie patrząc na aktualną pomoc Lecha. Obawiam się żę mógłby się dostać do składu tylko w razie kartki/kontuzji (obydwa odpukać) Stilicia lub Krywca.

    a co do samego artykułu: Miejmy nadzieję, że Krywcowi nie odbije tak jak swego czasu Stiliciowi. Można tak przypuszczać chociażby dlatego, że Siarhiej jest już ograny w Europie. Na szczęście ‘Stary Stilić’ zdaje się wracać do nas i też myślę, że bramka pomogłaby mu wrócić do optimum. (Oczywiście strzelona z wolnego).

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formualrza:

Nadal nie możesz znaleźć tego co szukasz? Pozostaw komentarz w poście lub skontaktuj się z nami. Zajmiemy się tym!

Wszelkie nazwy, znaki towarowe i firmowe zawarte na stronie są własnością ich właścicieli i zostały użyte na portalu Lech24.com wyłącznie w celach informacyjnych. Lech24.com nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczanych komentarzy.

Reklama - Polityka prywatności - Wszystkie prawa zastrzeżone 2010. Projekt i wykonanie Webpack.pl