Trenerski dwugłos po meczu Wisła-Lech
dodał: Lech24.com dnia maj.11, 2011 21:58, kategoria Aktualności

Jose Maria Bakero
Lech Poznań przegrał z Wisłą Kraków 0:1. Na pomeczowej konferencji prasowej wyczerpujących odpowiedzi udzielili dyrygenci tego spektaklu, czyli Jose Maria Bakero oraz trener Wisły Kraków Robert Maaskant. O to co mieli do powiedzenia.
Jose Maria Bakero – To był bardzo taktyczny mecz. W pierwszej połowie spodziewałem się agresywnej gry pressingiem w wykonaniu Wisły. Tak było, jednak poaz pojedynczymi akcjami nie mieliśmy problemów w defensywie i dlatego do przerwy było 0:0. W drugiej połowie zaczęliśmy trochę lepiej. Staraliśmy się prowadzić grę, ale brakowało nam siły ognia. Do tego Wisła grała bardzo pewnie w defensywie. Wiedziałem, że to będzie mecz, w którym kto pierwszy strzeli ten wygra i niestety tym zespołem była Wisła – powiedział po meczu z Wisłą Kraków, trener Lecha Poznań Jose Mari Bakero.
Robert Maaskant – To był bardzo dziwny mecz. Zdecydowaliśmy się zagrać bardziej defensywnie niż zazwyczaj w meczach u siebie, bo wiedzieliśmy, że Lech potrzebuje dziś zwycięstwa. W pierwszej połowie nie stworzyliśmy sobie zbyt wielu szans, ale kontrolowaliśmy spotkanie. Byłem przekonany, że w drugiej połowie Lech prędzej czy później nas zaatakuje i musieliśmy tylko wyczekać na ten moment by zaskoczyć rywala kontratakiem. Byliśmy bardzo cierpliwi i zostaliśmy za to nagrodzeni bramką. Rozegraliśmy świetny mecz i za tydzień możemy zapewnić sobie tytuł mistrzowski – powiedział po meczu z Lechem Poznań, trener Wisły Kraków Robert Maaskant.







Maj 12th, 2011 on 11:55
Tej Józef,przestań bredzić,jak dwa lata temu Smuda powiedział,że wie jak pokonać wisłę,to w 5 min. było już 0-2 a potem Lech dorzucił jeszcze 2 kasty i było po balu.Dla Ciebie zostały tylko białe chusteczki i to już w sobotę,mam nadzieję.Ucz się trenerki w Wodzisławiu i koniecznie zabierz ze sobą Vojo.To obok Tshibamby najlepszy transfer Lecha.
Maj 12th, 2011 on 16:19
Moznaby powiedziec: krajobraz po klesce, ale to nie byla kleska, to nasza smutna pieprzona rzeczywistosc. Mozna powiedziec, ze wczorajsza gra byla katastrofa, ale nie byla bo to permanentny stan zapoczatkowany feralnego dnia 04.11.2010r. My nie mozemy narzekac na baty w lidze, my powinnismy sie zastanowic jak mozliwe bylo uzbieranie tych 36 punktow (az 36 punktow) i osiagniecie calkiem niezlego wystepu w Europie. Nie oszukujmy sie w poprzednim sezonie czesto jechalismy na farcie, teraz juz jakby mniej, bo ciagle jet to nie mozliwe. Tu pomoc moze tylko prawdziwy huragan, ktory rozpierdoli to gowno jakie teraz mamy i zapoczatkuje rewolucje, ktora przywroci ten rozgardiasz do pionu.