Trenerski dwugłos po meczu z Cracovią.
dodał: buffu dnia mar.06, 2010 22:01, kategoria Konferencje, Publikacje

Zieliński dziś zadebiutował na Bułgarskiej. (fot. buffu/lech24.com)
Obaj trenerzy na pomeczowej konferencji prasowej odnieśli się do stanu murawy, która na pewno nie ułatwiała dzisiaj gry. Trener Zieliński ma po debiucie na Bułgarskiej może być zadowolony z wyniku. Orest Lenczyk miał sporo uwag do postawy kilku swoich zawodników, którzy jak przyznał nie stanęli dziś na wysokości zadania.
Orest Lenczyk: Po pierwsze Lech był faworytem tego spotkania, a po drugie boisko preferowało zawodników dobrych i bardzo dobrych. Przewaga piłkarska Lecha była dziś widoczna. Peszko i Krivets wykorzystywali swoja szybkość, a nasi boczni obrońcy grali dziś poniżej swojego poziomu. Strzeliliśmy piękną bramkę, ale chwilę później szybko straciliśmy dwie. Stało się zatem to samo, co tydzień temu w meczu z Legią.
Jacek Zieliński: Cieszę się, że inauguracja na Bułgarskiej wypadła tak okazale jeśli chodzi o wynik i oprawę. Nasza gra pozostawia jednak trochę do życzenia. W pierwszej połowie wyglądało to jeszcze nieźle, ale potem murawa była w coraz gorszym stanie. Na tym kartoflisku udało na się jednak rozegrać kilka niezłych akcji. Zbliżyliśmy się do Wisły i mam nadzieję, że wkrótce udam się też zniwelować stratę do Legii.










Marzec 7th, 2010 on 15:21
Cracovia tylko może się cieszyć z takiej murawy,bo w normalnych warunkach ,to już do przerwy była by czwórka do zera.
Marzec 7th, 2010 on 19:00
Poprawka – Legię już mamy, a i Wisła tuż, tuż. Tym razem majster nam się nie wymknie. Tylko więcej gry skrzydłami, bo jak „waliliśmy głową w mur”, to Cracovia odzyskiwała równowagę. I „Każdy z nas to wie” trzeba śpiewać ciut szybciej, bo tak jak wczoraj, to za bardzo przypominało marsz żałobny Chopina, z nie jak pieśń zwycięstwa.
Marzec 7th, 2010 on 21:16
@rene: też mi się zdawało, że słyszę coś na kształt hymnu narodowego na konwencji PiSu ;) Jeszcze jeden mecz na Bułgarskiej i wszystko się ładnie dogra :D
Marzec 7th, 2010 on 22:50
Na YT, można przypomnieć sobie, jak to wspaniale brzmiało pod koniec pucharowego meczu z Wisłą w zeszłym roku. I tak 3mać. A chrypę to się wyleczy :))
Marzec 7th, 2010 on 23:29
Co do śpiewania na 4 słyszałem porównania do pieśni pogrzebowych :P