W Poznaniu nie szastano pieniędzmi na transfery
dodał: Lech24.com dnia wrz.02, 2009 18:42, kategoria Aktualności

Jacek Zieliński ma określoną kadrę do swojej dyspozycji. (fot. lechpoznan.pl)
W minioną niedzielę punktualnie o północy zamknięte zostało pierwsze okienko transferowe dla klubów ekstraklasy. Szału zakupów na rodzimym podwórku nie było. Najbardziej aktywni okazali się włodarze poznańskiego Lecha, którzy zakupili aż pięciu nowych graczy.
Najbardziej wartościowymi nabytkami poznańskiej „jedenastki” wydają się być obecnie bramkarz Grzegorz Kasprzik, a także obrońca Seweryn Gancarczyk.
Obaj zawodnicy bardzo szybko znaleźli wspólny język z nowymi kolegami z drużyny. Błyskawicznie też wdrożyli się w nową taktykę zespołu z Bułgarskiej. Udowodnili także na boisku, że ściągnięcie ich do stolicy Wielkopolski z pewnością nie było błędnym posunięciem.
Klub z Poznania myśli też o swojej przyszłości. Czego ewidentnym dowodem jest ściągnięcie do drużyny prowadzonej przez trenera Jacka Zielińskiego dwóch graczy młodego pokolenia. A w dodatku bardzo zdolnych i perspektywicznych napastników. Mowa tu o Tomaszu Mikołajczaku oraz Krzysztofie Chrapku. Pierwszy z nich już pojawia się na boisku w końcowych minutach meczu. Gra bez kompleksów, odważnie i przebojowo. Drugi z nich jest natomiast bardzo szybki i zwinny. Niestety jak na razie nie może odnaleźć swojej optymalnej dyspozycji, którą prezentował chociażby na zapleczu piłkarskiej krajowej elity. Cechą wspólną obu snajperów jest niestety ich duża nieskuteczność, nad którą z pewnością powinni solidnie popracować.
Ostatnim nabytkiem „Kolejorza” w zakończonym okienku transferowym jest Jan Zapotoka. Słowacki pomocnik jest podobno bardzo zdolny, ma spory potencjał i niemałe możliwości. Na razie jednak częściej niż na boisku przebywał w gabinetach lekarskich. Sporo pracy przy nim mieli też masażyści Lecha.
Słowak w ostatnim czasie trenował indywidualnie pod okiem Andrzeja Kasprzaka, odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne w poznańskim zespole. Od jakiegoś czasu jednak piłkarz trenuje z resztą swoich nowych kolegów. Nie wykluczone, że po przerwie spowodowanej występami reprezentacji będzie już do pełnej dyspozycji sztabu szkoleniowego.
Poznaniacy nie tylko pozyskiwali graczy, ale także wykonali ruch w odwrotną stronę. Za okrągłą sumę 3 milionów euro sprzedali do Rubina Kazań Rafała Murawskiego. Był to z pewnością największy transfer tego lata piłkarza z polskiej ligi. Za transfer popularnego „Murasia” włodarze z Bułgarskiej zainkasowali bagatela około 12 milionów złotych! Mimo tego Lech na rynku transferowym nie szastał gotówką. I nie chodziło tu tylko o słynną poznańską oszczędność. Powodem takiego stanu rzeczy z pewnością jest obecnie panujący kryzys gospodarczy, ale również astronomiczne kwoty pieniężne żądane za krajowych graczy.
Sternicy klubu przekonują, że są gotowi pozyskiwać nowych piłkarzy, ale jest tylko jeden warunek. Jaki? Rozsądna, bardziej realna cena za kupno danego zawodnika.










Wrzesień 2nd, 2009 on 20:47
Możdżeń, Szałek,Jarosław Ratajczak, Białożyt- to ci młodzi zdolni. Cueto, Handżić,Olszak- to ci deczko przereklamowani. Czy jesli Ratajczaka doceniono w Hiszpanii to nie warto zaryzykować i w Poznaniu? Nie trzymać na ławce, nie „dorzynać” w ME, powiększając frustrację. Dokupowanie, dokupowanie to blokowanie miejsc w zespole dla wychowanków. Dobrze gdy trafiają się wybitni piłkarze ( Stilić, Lewandowski, Peszko,Garncarczyk) gorzej kiedy jest to „szrot”. Brak kasy? To odważniej inwestować w to co jest. Niech trener będzie trenerem, wychowawcą , a nie posłem gadającym „komunały” nam wszystkim.