Wiara Lecha, a wizerunek kibica według Gazety Wyborczej
dodał: buffu dnia kwi.28, 2010 0:56, kategoria Artykuły Tematyczne, Publikacje

Wiara Lecha na przeciw Gazety Wyborczej. (fot. Łukasz Cyraniak/lech24.com)
Już od kilkunastu dni trwa bojkot produktów Agory przez kibiców Lecha Poznań. Ma on związek z negatywnym wizerunkiem kibiców Kolejorza, a szczególnie stowarzyszenia Wiara Lecha w Gazecie Wyborczej. Dzisiaj te dwie, prezentujące odmienne wizje kibicowania, strony spotkały się na konferencji Kibicowska Polska i siłą rzeczy nie można było nie uniknąć tematu artykułów publikowanych przez Gazetę Wyborczą.
- Dla wszystkich prawda powinna być najważniejsza. Nikt kibicom w Polsce nie zabrania wyrażania emocji i prezentowania miłości, a także przywiązania do klubu. My, jako Gazeta, walczymy z tym, że na stadionach nie jest przestrzegane prawo. Chcemy, żeby kibicowanie było zgodne z prawem, a w jaki sposób będzie ono eksponowane to sprawa tylko i wyłącznie kibiców – tłumaczył na wstępie rozmowy Włodzimierz Bogaczyk, redaktor naczelny poznańskiego oddziału Gazety Wyborczej.
W dużej mierze spotkanie zdominował Jarosław Pucek, członek stowarzyszenia Wiara Lecha, który swoimi wypowiedziami ripostował tezy stawiane przez przedstawicieli Agory.
- Ta dyskusja jest tylko przyczynkiem do szerszego spojrzenia. Pan redaktor łaskaw był powiedzieć, że nie będzie tolerować przestępstwa na trybunach. Jednak kiedy ja staram się wnikliwie analizować artykuły, które w Państwa gazecie są umieszczane to nie znalazłem wskazania, w którym jasno byłoby powiedziane, że klub czy kibice popełnili przestępstwo na trybunach. Jest domniemanie, że takie działania mają miejsce, choćby w artykule, w którym stawia się tezę, że zatrzymania w związku z handlem narkotykami miały miejsce na stadionie, co jest oczywiście nieprawdą. A zatem jeśli nie mamy do czynienia z prawdą, co mogę stwierdzić empirycznie, ponieważ sam brałem udział w tych zdarzeniach to mam problem z mediami - odpowiadał Jarosław Pucek.
Dodając po chwili.
- Gazeta formułuje pewien wniosek, który tworzy na podstawie faktów, które nigdy nie istniały i na tej podstawie buduje artykuł i broni tezy, która siłą rzeczy nie może być prawdziwa. I nie chcę aby potwierdzał mi to redaktor, ponieważ ja wiem o tym, bo byłem uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Zaczynam wtedy zastanawiać się czy podobny problem pojawia się w innych artykułach, które gazeta zamieszcza. Dla mnie jest to źródło informacji, źródło opiniotwórcze. Przez wiele lat byłem czytelnikiem Gazety Wyborczej od deski do deski, ale najgorsze co Gazeta mogła zrobić i zrobiła w moim odczuciu to straciła zaufanie. Teraz nie wiem czy w dziale wydarzeń czy kultury nie są stosowane podobne mechanizmy. Skoro pojawia się nieprawda w jednej części redakcji to zastanawiam się czy podobnie nie jest w innej części. W tekstach publikowanych przez Gazetę Wyborczą opisywano sytuację pomiędzy klubem, a kibicami czy odwrotnie, natomiast redaktor nie zadzwonił, ani do klubu, ani do kibiców. Kiedy powstał tekst Marcina Kąckiego dotyczący wyjazdu do Rotterdamu był on oparty o opinie kilku kibiców, których on zabrał ze sobą na mecz. Zaoferował im m.in. darmowy przejazd. Natomiast nie wszyscy wiedzą, że ta trójka kibiców została w Rotterdamie sama zostawiona na pastwę losu. Pan redaktor łaskaw był powiedzieć, że on teraz zostaje służbowo w Holandii i wraca za parę dni. Teraz my musieliśmy zapewnić tym ludziom transport do Poznania – mówił.
Na tę wypowiedź zareagował redaktor poznańskiego oddziału.
- Bez wątpienia powinniśmy się zapytać klubu o zdanie przed publikacją tego materiału. Zgadzam się z tym, że stowarzyszenie Wiara Lecha ma prawo wypowiadać się na ten temat, ale nie jest prawdą, że pojawiające się w tekstach zarzuty zostały wymyślone. One się skądś wzięły – mówił Bogaczyk.
Jarosław Pucek równie szybko odpowiedział redaktorowi naczelnemu.
- Wierzą Państwo oficerowi CBŚ czy dokumentom Wiary Lecha, które jasno potwierdzają fakt, że żadna z zatrzymanych osób nie była członkiem stowarzyszenia. Ważna jest prawda czy to co uważacie za prawdę? Jestem członkiem komisji rewizyjnej stowarzyszenia, znam jego dokumenty i wiem kto jest jego członkiem. Uczestniczyłem w dniu zatrzymań, czy dzień po, w programie w lokalnej telewizji i inspektor Borowiak, rzecznik wojewódzkiej policji, powiedział, że wśród zatrzymanych nie ma członków Wiary Lecha. Jakiś anonimowy, co jest zrozumiałe z racji pełnionej funkcji, oficer mówi, że wśród zatrzymanych byli członkowie stowarzyszenia, kiedy rzecznik wojewódzkiej komendy mówi coś przeciwnego. Quo est veritas? Gdzie jest prawda - pytał członek stowarzyszenia Wiara Lecha.
W trakcie trwania debaty do rozmowy włączył się dziennikarz warszawskiego oddziału Gazety Wyborczej, Radosław Leniarski.
- Dziennikarz dociera do ważnego źródła – mamy oficera CBŚ, który opowiada nam o ważnym aspekcie. My to nagrywamy, dajemy do autoryzacji, którą robi jeden, drugi oficer CBŚ, dowódca. Po miesiącu mamy zakończony ten proces i mamy tego nie publikować - pytał redaktor.
Jednak jego zdania i wygłaszane opinie nie spotkały się z pozytywnymi opiniami. Na nie odpowiedział jedyny reprezentant Wiary Lecha, Jarek Pucek.
- Każda gazeta, w tym Wyborcza, ma prawo pisać to co uważa za słuszne. Także krytykować, bo jest to święte prawo mediów, a naszym oczekiwaniem jest rzetelność przekazywanych informacji, które poddawane są krytyce. Jeśli nie zapytano drugiej strony o zdanie, a wysłuchano tylko jednej, to mam prawo zapytać czy to jest dziennikarstwo rzetelne. W moim odczuciu nie. Tak naprawdę psy szczekają, karawana jedzie dalej. My będziemy robić swoje i nieważne czy Gazeta będzie pisać dobrze czy nie – mówił.
Dodał on po chwili.
- Mogę rozmawiać na tematy sprawdzalne. Ja wiem, bo byłem i widziałem. Mogę stwierdzić, że piszecie nieprawdę. Traktujecie oficera jako wyrocznię. Nie mieliście możliwości zweryfikowania informacji podanych przez niego. Przekroczyliście granicę rzetelności – nie poprosiliście o komentarz kogoś ze stowarzyszenia.
Czy oficer mówił prawdę, czy nie, tego nie wiem. Wiem, że pracował nad sprawą długo i rozmowę autoryzował - przyznał redaktor Bogaczyk.
W debatę włączył się także inny dziennikarz Gazety Wyborczej, Piotr Żytnicki.
Mamy zarzuty prokuratorskie i będzie lub nie formułowany akt oskarżenia. Będzie sąd również wydawał wyrok w tej sprawie. My jako poważne medium na tym etapie kiedy jest ważna operacja musimy o tym pisać. Jeśli był oficer CBŚ i autoryzacja jego rozmowy to odpowiedzialność za rozmowę bierze on, a nie my – mówił redaktor.
Na koniec debaty zapytano kilku obecnych na spotkaniu, w tym zainteresowanych, czy wierzą w osiągnięcie porozumienia.
Sebastian Bykowski (Press Service):
Świadomość, że kiedy pisze się o kibicach to tylko wtedy kiedy wydarzenie jest zagrożeniem dla ładu społecznego. Istnieje niedosyt kiedy dzieje się coś dobrego i warto na to zwrócić uwagę.
Jacek Sarzało (Agora):
Myślę, że nie mamy antylechowej fobii. Dostrzegamy, że większość grupy jest porządku. Moim zdaniem kibice powinni zdawać sobie sprawę, że to nie jest tak, że gazeta kłamie. Nie piszemy nie sprawdzonych tekstów i nie wymyślamy z funkcjonariuszem czegoś co przeszkodzi Wiary Lecha.
Dr Dominik Antonowicz (UMK):
Ja uważam, że poznańska Gazeta Wyborcza powinna zrobić jakiś ruch. Konflikt i bojkot ma jakiś cel. Obie strony będą cierpiały. Małżeństwo się skończyło, ale za dwa, trzy lata coś trzeba będzie zrobić. Może warto spojrzeć w lustro i spojrzeć czy to, co robi Wyborcza jest dobre. Rozumiem, że Wyborcza i Wiara Lecha pilnują swojego stanowiska. Może warto spróbować podać rękę.
Jarosław Pucek (Wiara Lecha):
Uda nam się przezwyciężyć trudną sytuację, gdy usuniemy źródło problemu, a więc nierzetelne artykuły. Mam nadzieję, że ta sytuacja pokażę Gazecie Wyborczej, że siła waszych artykułów jest niezwykle mocna i wiem, że macie tego świadomość. Nierzetelny tekst może narobić szkód. Nie chowam takiej urazy, żebym nie mógł powrócić z Państwem do rozmów. Państwo nadużyliśmy mojego zaufania i dla mnie to jest największy zarzut. Nie oczekujemy od Gazety nic, tylko piszcie rzetelnie. Nie chcemy deklaracji. Jesteśmy kibicami Lecha Poznań, chodzi nam o coś więcej, jesteśmy z drużyną na dobre i złe, a żadne artykuły poza negatywnym wizerunkiem Wiary Lecha nam nie przeszkadzają. My to przetrwamy, a Wy jeśli nie zmienicie swojego postępowanie będziecie się tego wstydzić.
Trwająca ponad godzinę rozmowa dotyczyła jednak nie tylko wzajemnych stosunków Gazety Wyborczej i Wiary Lecha, ale również sytuacji kibicowskiej Polski, na co wskazywał temat konferencji, która odbyła się na Uniwersytecie Ekonomicznym. Wizje kibicowania, jakie przedstawili uczestniczący w konferencji, opiszemy wkrótce.






