Wichniarek: Z mojej strony to podziękowanie
dodał: buffu dnia lip.01, 2010 23:22, kategoria Wywiady
Wczoraj w siedzibie klubu z Bułgarskiej roczny kontrakt podpisał Artur Wichniarek. 33-letni napastnik po przeszło 10 latach wrócił do Polski i będzie grał w zespole, w którym jak sam mówi, dano mu szansę rozwoju i debiutu na boiskach Ekstraklasy. Dziś wraca do Poznania, aby podziękować za tę szansę.
- Lech kilkanaście lat temu dał mi szansę do debiutu w polskiej lidze, na początku mojej kariery. Możliwość powrotu do Poznania, miasta w którym się urodziłem i rozpoczynałem karierę jest dużym wyróżnieniem. Lech dał mi kilka lat temu szansę, a z mojej strony to jakby takie podziękowanie – przyznał nowy napastnik Kolejorza.
Rozmowy dotyczące transferu piłkarza nie były długie. Zawodnik w ostatnich dniach rozwiązał umowę z Herthą Berlin, która spadła do 2. Bundesligi i można było go pozyskać z wolnego transferu. Jednak zainteresowanie pozyskaniem zawodnika wyrażało kilka klubów z polskiej ligi.
- Propozycje z Polskich klubów były od dwóch lat. Nie były to konkretne oferty, a także zapytania. Tydzień temu Lech zgłosił się z konkretną propozycją i po tym co widziałem w telewizji, jak ten zespół gra i co się tworzy, stwierdziłem, że nie byłoby złą sprawą, by karierę kontynuować w klubie, który pozwolił mi na debiut - mówił wczoraj w siedzibie klubu Wichniarek.
Kilka dni temu pojawiła się jednak informacja, że zawodnik przejdzie do Unionu Berlin. Ostatecznie po kilku dniach, piłkarz potwierdził zainteresowanie transferem. Powodem zwłoki było podjecie decyzji, a właściwie fakt pozostania w Berlinie żony, a także dzieci piłkarza.
- Trochę tajemnicy musieliśmy zachować. Propozycja Lecha pod względem sportowym była nie do odrzucenia. Problemem jest fakt, że moja rodzina zostanie w Berlinie. Dlatego chciałem, żeby Lech dał mi trzy dni czasu do namysłu. Musiałem porozmawiać z żoną, bo ona i dwie córki zostają w Niemczech. Jest to dla nas zupełnie nowa sytuacja, ale jeśli tak miało się stać, to Poznań jest optymalnym miejscem, bo gdy odwiedzą mnie to także przyjaciół i rodzinę – zakończył zawodnik.










