Widzew-Lech: Do Poznania bez kompletu punktów
dodał: Paulina dnia sie.08, 2010 15:51, kategoria Aktualności
W pierwszym meczu nowego sezonu Lechici podzielili się puntkami z Widzewem Łódź. Debiut marzenie zaliczył nowy piłkarz Kolejorza, Artjoms Rudnevs, który przełamał strzelecką niemoc Mistrza Polski. Jednak piękna bramka nie zapewniła trzech punktów.
Początki spotkania to próba strzelenia bramki przez gości, którzy zagrali odważnie i bez kompleksów, ale czujny w bramce był Burić. Pierwsza akcja ofensywna Lechitów po rajdzie Peszki i uderzeniu Krivetsa zakończyła się niepowodzeniem, ponieważ piłka zatrzymała się na obrońcach Widzewa. Z biegiem czasu przewaga łodzian topniała i kontrolę nad grą zaczęli przejmować poznaniacy. Przed zejściem do szatni Kolejorz miał jeszcze dwie okazje, by uzyskać prowadzenie, ale ani Bartosz Bosacki, ani Jakub Wilk nie zdołali umieścić futbolówki w siatce.
Drugie czterdzieści pięć Mistrzowie Polski zaczęli nienajlepiej i widać było, że coś jest nie tak. Rozgrywającego bardzo słabe spotkanie Semira Stilićia, trener Zieliński zmienił na Artjomsa Rudnevsa. Był to przysłowiowy strzał w ,,10”, bo nowy nabytek Kolejorza już po 20 minutach na boisku przełamał niemoc strzelecką niebiesko-białych. Zupełnie niepilnowany Łotysz bezlitośnie wykorzystał błąd defensywy widzewiaków i precyzyjnym strzałem głową wpakował piłkę do bramki strzeżonej przez Mielcarza, który nawet nie drgnął.
Niestety kilkanaście minut wcześniej w starciu z Ukahem ucierpiał kapitan Lecha, Bartosz Bosacki. Lechita stracił przypotmność, a samo zdarzenie zmroziło krew w żyłach wszystkim, którzy to widzieli. Na miejsce Bosackiego, który opuścił plac gry w karetce, wszedł Marcin Kikut.
Jeśli chodzi o wynik Widzew postanowił zagrać na jedną kartę i bez wątpienia taka taktyka się opłąciła. Zamieszanie w polu karnym wykorzystał Sernas, a ze swojego piłkarskiego zadania nie wywiązał się Jasmin Burić, który wypuścił piłkę z rąk. Ta z kolei odbiłą się jeszcze od słupka i powoli wtoczyła się za linię bramkową.
W końcowych minutach Lech próbował jeszcze coś ustrzelił, ale znów problemy ofensywne dały o sobie znać, bo same akcje w żaden sposób nie zagroziły Maciejowi Mielcarzowi. Lechici podzielili się puntkami z beniaminkiem i nie złamali złej passy trzynastu lat bez wygranej na stadionie przy ulicy Piłsudskiego.
Widzew Łódź – Lech Poznań 1:1 (0:0)
Bramki: 84. Sernas (Widzew) – 76. Rudnevs (Lech)
Sędziował: Mirosław Górecki (Katowice)
Żółte kartki: Bruno Pinheiro, Łukasz Broź (Widzew) – Jakub Wilk (Lech)
Widzów: 9.600 (800 Lecha)
Widzew: Maciej Mielcarz – Łukasz Broź, Ukah Ugochukwu, Wojciech Szymanek, Dudu, Adrian Budka, Bruno Pinheiro, Piotr Kuklis (58. Mindaugas Panka), Paul Grischok (78. Tomasz Lisowski), Velibor Durić (66. Prejuce Nakoulma), Darvydas Sernas
Lech: Jasmin Burić – Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki (62. Marcin Kikut), Manuel Arboleda, Seweryn Gancarczyk – Sławomir Peszko, Dimitrije Injac, Sergei Krivets, Jakub Wilk – Semir Stilić (56. Artjoms Rudnevs)- Artur Wichniarek (81. Joel Tshibamba)










