Wrócił do bramki
dodał: buffu dnia kwi.13, 2010 14:24, kategoria Artykuły Tematyczne, Publikacje

Krzysztof Kotorowski na pewno będzie walczył o miejsce w wyjściowej jedenastce. (fot. Cyran/Lech24.com)
Piątkowy mecz był pierwszym ligowym, w którym wystąpił Krzysztof Kotorowski. Zagrał on co prawda w spotkaniu eliminacyjnym, do Ligi Europejskiej z FFK. W tamtym meczu Kolejorz stracił dwie bramki. W sobotę bramkarz Lecha stanął na wysokości zadania.
- Nie ma co liczyć ile nie grałem. Miałem możliwość występować w sparingach, na obozie, i czułem się dobrze. Zresztą cały czas na treningu mamy gierki. Nie potrzebne są obliczenia ile nie grałem, bo wyglądało to z mojej strony całkiem dobrze – mówi Kotorowski.
Było wiele obaw , dotyczących nie tylko występu zawodnika, ale również odnośnie zrozumienia pomiędzy linią obrony, a doświadczonym bramkarzem. Praca pomiędzy nimi wyglądała jednak dobrze, a Kolejorz nie stracił w spotkaniu z Arką bramki.
- Chodzi o to, żeby z tyłu była pewność, Arka nie miała wielu okazji do wykazania się. Chłopacy spisali się na medal i chwała im za to. Arka mogła nam zagrozić przez przypadek, albo ze stałego fragmentu gry – ocenia bramkarz.
Mimo to zespół z Gdyni stworzył kilka ciekawych akcji. Bramce Lecha często starał się zagrażać Joel Tshibamba, ale na szczęście zespołu z Poznania, bez efektu.
- Nie analizowaliśmy jeszcze gry Arki, ale to nie był łatwy mecz. Cały czas musiałem być skoncentrowany, kilka piłek przechodziło, kilka chciało przejść. Musieliśmy być przygotowani na to, że Arka będzie chciała nas czymś zaskoczyć. Myślę, że dzisiaj mogli nam zagrozić tylko ze stałego fragmentu gry, albo z dystansu – uważa Krzysztof Kotorowski.
Kolejny mecz Lech zagra z Wisłą Kraków, do której traci obecnie jeden punkt.
- Jesteśmy w wyśmienitej formie. Z Arką nie graliśmy jak z Legią, ale to wystarczyło i to był dobry wynik – mówi bramkarz.
Wisła ma jedno spotkanie rozegrane mniej. Nadal ma szanse na zwiększenie straty Lecha do lidera Ekstraklasy z jednego do czterech punktów, ale to Lech jest teraz w lepszej sytuacji o czym wspomina golkiper zespołu z Poznania.
- Teraz faktycznie mamy jeden mecz więcej rozegrany, zwycięski, i niech się Wisła martwi o swój mecz. Mieliśmy gorszą pozycję wyjściową. Cały czas to my graliśmy w niedzielę i znaliśmy wyniki Wisły, graliśmy pod presją. Myślę, że to nie było fair w stosunku do nas, ale teraz niech oni na nas patrzą – uważa Kotorowski.
Czy ma on szanse na występ w kolejnym meczu? Zdrowy i gotowy do gry powinien być już Jasmin Burić, ale Kotor na pewno łatwo skóry nie sprzeda.
- Czekamy na powrót Buricia i zobaczymy jak się będzie sytuacja rozwijała. Nie ma takiej decyzji, że teraz będę rozdawał karty i mówił kto zagra w kolejnym meczu. Życie wszystko napisze – mówi szkoleniowiec Lecha.
Kotorowski czeka na okazję do ponownego zaprezentowania swoich umiejętności.
- Jeśli będzie taka potrzeba jestem gotów grać - zakończył bramkarz.









