Wszyscy obrońcy gotowi do gry
dodał: Paulina dnia lut.25, 2010 22:27, kategoria Artykuły Tematyczne

Mistrzostwo - pewnie mówi Arboleda u progu rundy wiosennej.
W czasie rundy jesiennej po kolei ze składu Lecha wypadali obrońcy. W pewnym momencie doszło do sytuacji, że trener Zieliński z trudem wystawiał zawodników do tej formacji, a kibice drżeli o to, co z tego wyjdzie. Na całe szczęście kontuzjowani zawodnicy czują się już dużo lepiej i mają ogromne chęci do gry, a to bardzo dobrze wróży na przyszłość.
Pod koniec rundy wszystkich kibiców, a także sztab szkoleniowy zaskoczył, a przede wszystkim napędził niezłego stracha niefortunny upadek ze schodów Marcina Kikuta. Jednak jak sam zawodnik przyznaje, po tamtym wypadku nie ma już śladu:
- Z głową lepiej, niż wcześniej – żartował obrońca Kolejorza. Po chwili dodając:
– Jestem pełnym optymistą i po kontuzji nie ma już śladu. Trenuje z drużyną od tego tygodnia, wcześniej unikałem gier kontrolnych i gierek wewnętrznych. Teraz jestem już zdrowy.
Piłkarz, tak jak wcześniej zapowiadano będzie musiał występować przez jakiś czas w kasku, który zmniejszy ryzyko kolejnego urazu:
-Będę występował na razie w ochronnym kasku, który zminimalizuje ryzyko urazu głowy. Przekonałem się, że uraz głowy to bardzo poważna sprawa i na pewno tego nie zlekceważę – zakończył Kiki.
Z pewnością cieszy zapewnienie Seweryna Gancarczyka, że ze zdrowiem wszystko w porządku.
-Oczywiście brakuje jeszcze jednostek treningowych, ogrania, bo na wszystkich meczach zagrałem raptem 90-100 minut. Myślę, że jest jeszcze czas i zaległości można nadrobić indywidualnymi treningami – zapowiada piłkarz.
Wielką nadzieję, na to, że kontuzje opuszczą, nie tylko jego ale i całą drużynę, ma pechowy w zeszłym roku Grzegorz Wojtkowiak -Na chwilę obecną cieszę się zdrowie, bo po tej kontuzji czuję się bardzo dobrze. Mam nadzieję, że przez całą rundę kontuzje będą nas omijały, bo mamy fajną drużynę żeby coś osiągnąć, ale kontuzje nam przeszkadzają w osiągnięciu celu. – mówił obrońca Lecha.
Bojowo jak zawsze nastawiony jest Manuela Arboleda także wracający po bardzo długiej przerwie w grze:
-W tej chwili czuje się bardzo dobrze i mam wielką ochotę na grę. Chcę zdobyć mistrzostwo. – nie owija w bawełnę Manu.
A jak ma się reszta naszych defensorów? Gotowość do gry zapowiada Luis Henriquez:
-Zawsze jestem gotowy na to, żeby zagrać. Oczywiście wszystko zależy do decyzji trenera. Najważniejsze jest dobro drużyny. Ja jestem chętny do gry i do tego, aby walczyć na boisku.
Z powodu tak licznych kontuzji jesienią, szansę do pokazania swoich umiejętności mieli młodzi zawodnicy, którzy pewnie po ciuchu liczą, że być może tym razem trener na nich postawi, ale zdają sobie sprawę, że umożliwi im to tylko ciężka praca.
-Wszystko zależy od nas. Jeśli ciężko będziemy trenować i dawać z siebie wszystko to być może trener to zauważy i dam nam szansę w meczach punktu – mówi Mateusz Szałek. Młody obrońca docenia fakt, że może trenować z pierwszą drużyną -Dzięki pracy z doświadczonymi zawodnikami mamy okazję stawać się lepszymi zawodnikami, coraz lepiej rozwijać się i kształcić – zakończył.
W jednej z wcześniejszych wypowiedzi Krzysztof Kotorowski podkreślał, że przygotowania do kolejnej rundy, u trenera Zielińskiego wyglądają inaczej, niż za czasów Franciszka Smudy. To samo zauważa kapitan Lecha, Bartosz Bosacki: -Tak jak Krzysiek mówił, cykl przygotowań u trenera Zielińskiego jest odmienny od tego, który przechodziliśmy u trenera Smudy. Myślę, że myciężko pracowaliśmy w przerwie, a państwo będziecie mogli zweryfikować, który okres przygotowawczy był lepiej przepracowany. Wierzę, że zmiana wyjdzie nam na dobre.
Prywatne sprawy na razie na boku zostawia Ivan Djurdjević, który uczęszcza do szkoły trenerskiej. Sytuację widzi jasno i wie, co w tej chwili jest dla niego priorytetem:
-Przed nami bardzo ważna runda, dlatego nie myślę o szkole trenerskiej. Na razie jestem zawodnikiem i gra w piłkę jest dla mnie najważniejsza.
Patrząc na wypowiedzi naszych obrońców, widać, że nie brakuje im woli walki i chęci do gry. Miejmy nadzieję, że wiosną pokażą, na co ich stać, a kontuzje tym razem ominą ich szerokim łukiem.










Luty 26th, 2010 on 13:12
No obrona to pięta achillesowa, praktycznie od kiedy pamiętam. Pozostaje wierzyć tylko w „smudowskie”— jak nam strzelą dwie bramy to my im trzy. Trochę lepiej wygląda sprawa bramkarzy. Burić to przecież objawienie od meczu z Arką, Kotor też musi się naprężyć . sCZERZE? I tak będę ściskał kciuki przy rogach bo nie od dzisiaj wiadomo, że obrońcy Lecha lubią pospać. Pewnie nic się nie zmieni, no może Zapotoka nieco uporządkuje ten chaos w tyłach co go robi Bander. Generalnie znowu będziemy, pewnie, kląć siarczyście na błędy obrony !!!!