Wszystko co dobre szybko się kończy..
dodał: Lech24.com dnia sie.30, 2009 11:39, kategoria Felietony
Od czwartkowego późnego wieczora piłkarzy Lecha Poznań nie ma już w europejskich rozgrywkach. Wszystko za sprawą przegranego dwumeczu z belgijskim Club Brugge. Jeszcze raz potwierdziło się więc, że wszystko co dobre w wykonaniu polskich drużyn na międzynarodowej arenie… zazwyczaj szybko się kończy. Tak było kiedyś w przypadku Widzewa Łódź, Wisły Kraków, a teraz podobny przypadek spotkał piłkarzy z Poznania.
Poznaniaków nie ma już w pucharowych rozgrywkach całkiem zasłużenie. Po prostu byli zdecydowanie słabsi od swojego przeciwnika. Po ostatnim występie na europejskim froncie absolutnie nie zasłużyli sobie na żaden splendor czy zaszczyty. Choć chwała im oczywiście za to, czego dokonali znacznie wcześniej. Powstały jakiś czas temu mit o silnej ekipie z Poznania – zdecydowanie dobiegł już końca. I teraz markę klubu i drużyny ponownie przez długi czas będzie trzeba budować od nowa.
Poznańska „jedenastka” zwłaszcza w drugim spotkaniu w Belgii prezentowała się bardzo, bardzo przeciętnie. Chwilami wręcz fatalnie. Po prostu klasyczna drużyna z ligowych boisk w Polsce. Dużo było obaw, lęku w oczach zawodników. Do tego wszystkiego dodać należy złą – za bardzo defensywną, asekuracyjną taktykę. Nie do końca trafione były też zmiany przeprowadzone przez trenera. Dłuższymi chwilami poznaniacy po prostu rozpaczliwie się bronili. A zdobycie przez gospodarzy bramki wydawało się tylko kwestią czasu. I tak rzeczywiści się stało. Nie było też kim za bardzo straszyć w poczynaniach ofensywnych. Podstawowi snajperzy Lecha, Hernan Rengifo i Robert Lewandowski, dalecy są od swojej życiowej formy – delikatnie rzecz ujmując. Ich potencjalni następcy, czyli Krzysztof Chrapek oraz Tomasz Mikołajczak, mimo sporego potencjału umiejętności nie są na razie w stanie ich zastąpić. I na pewno w najbliższym czasie również tego nie zrobią. Ich sprowadzenie na Bułgarską to raczej potencjalnie zabezpieczenie na przyszłość.
Ze Smudą byłoby inaczej. Za Franza to była dobra drużyna – takie opinie najczęściej słyszało się na ulicach w stolicy Wielkopolski po porażce „Kolejorza”. Trudno się z nimi nie zgodzić. Pamiętać jednak należy, że zawodnicy dowodzeni przez Franciszka Smudę mieli też znacznie więcej szczęścia. A szczęście, jak wiadomo, sprzyja lepszym. W tym wypadku zasłużenie lepsi okazali się rywale.
Piłkarze z Poznania szybko muszą się przebudzić z letargu i marazmu. Wciąż są przecież czołową ekipą rodzimej ekstraklasy, wciąż mają szansę walki o mistrzostwo! Jacek Zieliński podkreśla: – „Musimy szybko wrócić do równowagi, ogarnąć się, bo została nam już tylko liga, w której mamy już sześć punktów straty do Wisły Kraków. Na więcej zdecydowanie nie możemy sobie pozwolić. Musimy zacząć wreszcie powoli odrabiać straty. Choć zdajemy sobie sprawę, że czeka nas trudne zadanie”.
Oby słowa szkoleniowca zespołu z Bułgarskiej w czyn chcieli wreszcie zamienić sami piłkarze. Od słów do czynów bowiem droga jest niestety… dość daleka. Lechici mają wiele okazji do choć częściowej rehabilitacji za ostatnie fatalne występy. Najbliższą już w niedzielę we Wronkach w meczu z Bełchatowem (niedziela, godz.17:00). W ubiegłym roku Lechowi powiodło się na europejskiej arenie, ale niestety znacznie gorzej było na krajowym podwórku. Może inaczej będzie tym razem? W sporcie przecież wszystko jest możliwe! Pożyjemy, zobaczymy.










